Najpiękniejsze perfumy z ogonem na Halloween. Poznaj 4 mroczne zapachy

Halloween kojarzy się z dyniami, pajęczynami i makijażem, który ma przestraszyć sąsiadów. Ale jeśli nie macie ochoty przebierać się za wiedźmę, można podejść do tematu znacznie subtelniej. Wystarczy odpowiedni zapach. Istnieją perfumy, które mają w sobie magnetyzm mrocznej historii, pachną jak noc, tajemniczy ogród, zakazany owoc albo postać, która właśnie zniknęła za rogiem. Wybrałam cztery kompozycje z kategorii dark glamour, które idealnie wpisują się w klimat halloweenowego wieczoru.

WIDEO…

player placeholder

Rabanne, Olympéa Absolu to zmysłowa bogini, która pojawia się po zmroku...

Olympéa Absolu od Rabanne to propozycja dla kobiet, które Halloween widzą bardziej jako zmysłową noc niż horror z krwawymi efektami specjalnymi. Sama marka opisuje ten zapach jako intensywną, nocną odsłonę kultowego klasyka. Kompozycja mistrzowsko łączy kwiatowo-owocowe akordy gourmand z soczystą morelą, zmysłowym absolutem jaśminu oraz głęboką wanilią. I właśnie ta nektarowa słodycz sprawia, że zapach ma w sobie coś niezwykle kuszącego, ale jednocześnie nieoczywistego. Wyobrażam go sobie na halloweenowej imprezie, na której światła są przygaszone, a zamiast niewinnych, dziennych perfum wybieramy coś z potężnym ogonem. To zapach dla kobiety, która nie musi zakładać peleryny, żeby natychmiast stać się główną bohaterką nocnej opowieści. W tym flakonie najważniejszą rolę odgrywają morela, absolut jaśminu oraz wanilia gourmand.

Maison Margiela, REPLICA Flying to eteryczny zapach unoszącego się ducha...

Ten wybór w moim zestawieniu jest najbardziej nieoczywisty. REPLICA Flying od Maison Margiela nie pachnie „strachem” w klasycznym tego słowa znaczeniu. Ma jednak w sobie magnetyczne coś, co idealnie pasuje do estetyki Halloween, daje iluzję unoszenia się nad ziemią, gęstej mgły i świata istniejącego trochę obok rzeczywistości. Kompozycję otwierają rześka bergamotka i petitgrain, by po chwili ustąpić miejsca sercu pełnemu kwiatu pomarańczy, migdałowca, neroli oraz ylang-ylang. W bazie kryje się czyste białe piżmo, mech i specjalny, przestrzenny akord powietrza. Maison Margiela zbudowała ten zapach wokół konceptu ozonic cloud, czyli fantazyjnego akordu, który ma przywoływać wrażenie lewitowania w chmurach. Do tego dochodzi głęboki, czarny flakon inspirowany nocą, który całkowicie zmienia postrzeganie tej kompozycji. Zwykłe „Flying” zaczyna brzmieć intrygująco, niczym zapach czegoś, co przelatuje obok nas w ciemności, choć nikogo nie widzimy. To bardzo halloweenowy klimat, ale w niezwykle eleganckim, niszowym wydaniu opartym na neroli, białym piżmie i akordzie ozonowym.

Zobacz także:

Dior Poison to kultowa trucizna, która skradła serce Adele

W tym przypadku właściwie nie trzeba niczego dopowiadać. Poison, czyli trucizna. Już sama nazwa robi połowę halloweenowego klimatu i budzi silne emocje. Dom mody Dior opisuje ten zapach jako kompozycję niezwykle bogatą, korzenną, kwiatową i ambrową, z wyraźnymi akordami gęstego miodu oraz piżma. To zapach tajemniczy i obłędnie zmysłowy, inspirowany motywem zakazanego owocu. Poison zadebiutował w 1985 roku i od samego początku miał budować wokół noszącej go kobiety aurę uwodzenia, niebezpieczeństwa i wielkiej tajemnicy. To właśnie ten rodzaj perfum, który idealnie pasuje do małej czarnej, krwistoczerwonej szminki i wyjścia po zmroku. Nie potrzebuje sztucznych pajęczyn ani teatralnej krwi. Ma własną, potężną historię i nazwę, która brzmi jak ostrzeżenie. Na Halloween trudno o bardziej ikoniczny i oczywisty wybór, w którym pierwsze skrzypce grają kolendra, śliwka, miód, ambra oraz piżmo. Co ciekawe, Adele od lat pozostaje wierna tej kompozycji, czyniąc z niej swój absolutny znak rozpoznawczy

Halloweenowa elegancja z Chanel Coco Noir

Coco Noir to już zupełnie inna odsłona halloweenowej opowieści. Nie znajdziecie tu dosłownej grozy, jest za to absolutna czerń, głęboka noc i kobiecość, która działa jak magnes. Chanel definiuje Coco Noir jako nowoczesny, orientalny zapach z odświeżającą bergamotką w nucie głowy, klasyczną różą i liściem geranium w sercu oraz mroczną paczulą i ciepłym bobem tonka w bazie. Cała kompozycja została genialnie zbudowana na kontraście głębokiej nocy i świetlistego, kobiecego blasku. I chyba właśnie dlatego widzę go na halloweenowym wieczorze tak wyraźnie. To nie są perfumy dla bajkowej wiedźmy, ale dla tajemniczej kobiety, o której nikt nic nie wie. Wchodzi do baru w idealnie skrojonej czarnej sukience, zostawia za sobą hipnotyzujący ślad paczuli i znika, zanim ktokolwiek zdąży zapytać o jej imię. Brzmi jak początek dobrego filmu? Może, ale Coco Noir ma dokładnie taki kinowy, intrygujący klimat tworzony przez bergamotkę, różę, paczulę i bób tonka.