Można urządzić piękny salon, dobrać odpowiedni kolor ścian, sofę i stolik, a wieczorem zepsuć cały efekt jednym ruchem włącznika. Mocne światło padające z centralnego punktu na suficie jest praktyczne, kiedy szukamy zgubionego kolczyka albo sprzątamy, ale podczas kolacji, czytania czy spokojnego wieczoru zwykle potrzebujemy czegoś zupełnie innego. Znacznie ciekawsze wnętrza powstają wtedy, gdy światło pojawia się na kilku wysokościach: przy fotelu, na komodzie, pomiędzy książkami, na parapecie. Nie wszystko musi być przy tym podłączone na stałe. Małe lampy akumulatorowe dają możliwość ustawienia światła dokładnie tam, gdzie danego wieczoru go potrzebujemy. Oblong od duńskiej marki Zone Denmark zwróciła moją uwagę właśnie dlatego — bardziej niż kolejna lampa stołowa przypomina przedmiot, który można przesuwać wraz z życiem domu.

WIDEO

player placeholder

Duńskie podejście do światła zaczyna się po zmroku

W skandynawskim wnętrzu lampa rzadko jest wyłącznie urządzeniem, które ma zapewnić jak najwięcej światła. Liczy się również jego kierunek, wysokość i relacja z otoczeniem. Zamiast równomiernie oświetlać cały pokój, można zaznaczyć tylko jego fragmenty. Lampa na komodzie wydobywa fakturę ściany, niskie światło obok fotela buduje osobną strefę do czytania, a niewielki punkt na regale sprawia, że wieczorem biblioteczka przestaje być ciemną płaszczyzną. Dzięki temu pomieszczenie zyskuje głębię. Szczególnie jesienią i zimą, kiedy dużą część dnia spędzamy przy sztucznym świetle, jego rozmieszczenie staje się równie istotne jak meble.

Oblong wygląda jak przedmiot, dopóki jej nie włączymy

Forma lampy jest bardzo oszczędna: szeroki, płaski klosz został zestawiony z prostą podstawą, a całość ma 22 × 18 × 18 cm. Brązowy kolor jest dla mnie szczególnie interesujący, bo wygląda łagodniej niż czerń i łatwo łączy się z drewnem, kremem, écru czy ciemniejszą zielenią. W dzień ustawiłabym Oblong pomiędzy albumami na niskiej komodzie albo na szerokiej półce i potraktowała niemal jak niewielki obiekt dekoracyjny. Wieczorem jej funkcja się zmienia. Producent zaprojektował światło tak, aby było kierowane w dół i rozpraszane, zamiast świecić bezpośrednio w oczy. To właśnie ten rodzaj oświetlenia, który najlepiej działa nie na środku pokoju, lecz bliżej rzeczy, które chcemy nim zaznaczyć.

Zobacz także:

Jednym dotknięciem wybieramy jeden z trzech poziomów

Oblong ma trzy poziomy intensywności światła: 100, 50 i 20 proc. Steruje się nimi dotykowo. To detal techniczny, który ma duże znaczenie dla aranżacji, bo ta sama lampa może pełnić różne role zależnie od pory dnia. Najwyższy poziom wykorzystałabym przy czytaniu albo wtedy, gdy potrzebuję dodatkowego światła przy stole. Środkowy sprawdziłby się jako światło boczne podczas wieczoru w salonie. Najniższe 20 proc. zostawiłabym już wyłącznie dla nastroju — na półce, komodzie albo parapecie. Zamiast kupować osobną lampę dekoracyjną i osobną do bardziej praktycznych zadań, można regulować intensywność tego samego punktu świetlnego.

Brąz jest ciekawszy niż klasyczna czerń

Brązowe lampy mają jeszcze jedną zaletę: nie tworzą we wnętrzu tak ostrego konturu jak czarne. Oblong postawiłabym na orzechowej komodzie, ale równie dobrze widzę ją na jasnym dębie, trawertynie albo kremowej półce. Przy ciemnym drewnie uzyskamy bardziej nastrojową, monochromatyczną kompozycję; na jasnym tle forma lampy stanie się wyraźniejsza. Obok wystarczy stos albumów, niewielka ceramiczna misa albo pojedynczy wazon. Nie ustawiałabym wokół niej kilku drobnych dekoracji — geometryczna sylwetka jest wystarczająco charakterystyczna, żeby zostawić jej trochę pustej przestrzeni.

Lampa Duka
Fot. Duka.com

Bez kabla światło może wędrować po mieszkaniu

Akumulator zmienia sposób myślenia o tym, gdzie właściwie może stać lampa. Nie trzeba szukać gniazdka ani prowadzić przewodu za meblami. Według parametrów podanych przez DUKA Oblong ma akumulator o pojemności 2000 mAh, a czas świecenia może wynosić do 20 godzin. Pełne ładowanie zajmuje około czterech godzin, a w zestawie znajduje się przewód USB-C. Dzięki temu jednego dnia lampa może stać przy łóżku, kolejnego na komodzie, a podczas kolacji pojawić się na stole. To szczególnie interesujące w mieszkaniach, w których punkty elektryczne nie zawsze znajdują się tam, gdzie rzeczywiście chcemy mieć dodatkowe światło.

Na regale światło działa inaczej niż na stoliku

Gdybym miała znaleźć dla Oblong jedno miejsce, zaczęłabym od regału. Pomiędzy książkami i przedmiotami dekoracyjnymi niewielkie źródło światła tworzy wieczorem osobny plan i sprawia, że ściana nie znika w półmroku. Na komodzie potraktowałabym ją bardziej jak klasyczną lampę stołową, ale ustawiła asymetrycznie, na przykład obok wysokiego wazonu i kilku książek. Przy łóżku może zastąpić niewielką lampkę nocną, jeśli odpowiada nam kierunek i intensywność jej światła. Zone Denmark wskazuje zresztą półkę, regał czy parapet jako miejsca, w których ten model może pełnić funkcję światła akcentowego.

Dobre światło nie powinno być wszędzie takie samo

Najciekawszy w tej lampie jest dla mnie nie sam kształt ani nawet możliwość przenoszenia. Oblong przypomina o zasadzie, o której łatwo zapomnieć podczas urządzania mieszkania: nie każde miejsce potrzebuje takiej samej ilości światła. Czasem chcemy dobrze widzieć książkę, czasem tylko zaznaczyć stojącą w kącie roślinę albo pozostawić delikatne światło na komodzie podczas oglądania filmu. Właśnie dlatego kilka małych lamp daje zwykle większą swobodę niż jedna bardzo mocna. Duńczycy nie wynaleźli półmroku, ale zdecydowanie potrafią pokazać, jak dobrze może wyglądać.

Lampka Duka
Fot. Duka.com