W swojej książce zwracacie uwagę, że media rzadko pokazują kobiety w sposób neutralny, za to często przedstawiają nierealny ideał. Już jako małe dziewczynki byłyśmy karmione archetypami – od Perfekcyjnej po Seksualną. Który z tych medialnych wizerunków robi dzisiaj najwięcej szkody w naszych głowach?
Adrian i Dominika Olesiak: Zdecydowanie każdy obraz kobiety, który zniekształca rzeczywistość, jest szkodliwy, ponieważ buduje nierealne oczekiwania w głowach dzieci. Ale faktycznie niektóre obrazy potrafią być bardziej szkodliwe, nie dlatego, że mają większe znaczenie dla dziecka, tylko dlatego, że łatwiej je zgeneralizować i wrzucić do każdej możliwej sytuacji. I tak właśnie działa obraz perfekcyjnej kobiety. Bo bez względu na sytuację, w której się znajduje, zawsze ma dać z siebie sto procent i nie może przy tym stracić swojej subtelności i uprzejmości. Brzmi to jak coś nieosiągalnego, ale mimo to wpadamy w tę pułapkę.
Natomiast od strony psychologicznej najbardziej przerażające są sprzeczności, których na pierwszy rzut oka nie widać. Bo perfekcyjna kobieta jest ambitna, ale nie może skupić się na karierze, bo przecież przestanie być perfekcyjną panią domu. Bo perfekcyjna kobieta jest atrakcyjna i seksualna, ale jednocześnie nie może zbyt przyciągać uwagi innych, bo przestanie być postrzegana jako „porządna”. I właśnie ten temat jest najbardziej rażący, gdyż nie widać go od razu, a ma on ogromne konsekwencje w przyszłości.
Widzimy tego efekty w naszej pracy gabinetowej. Kobiety przychodzą z poczuciem ogromnego zagubienia, niby wiedzą, jakie mają być, czyli idealne, ale jednocześnie w ogóle nie czują wtedy własnej tożsamości. I kiedy zaczynają stawiać na siebie, automatycznie mają poczucie winy. Dlaczego? Ponieważ przestają być idealne dla innych.
I niestety jednym z głównych powodów tego stanu rzeczy są media, zwłaszcza społecznościowe, które potrafią każdy aspekt życia codziennego wyciągnąć na szczebel totalnej perfekcji. Dzieje się tak, ponieważ ludzie lubią oglądać skrajności: skrajnie perfekcyjne, skrajnie inteligentne czy skrajnie kreatywne. Niestety tak samo działa druga skrajność: skrajnie niebezpieczne czy skrajnie niedojrzałe materiały w mediach społecznościowych przyciągają. Bo ludzkie oko przyciąga to, co jest mu obce, ale potencjalnie „osiągalne”.
Dlatego potrzebujemy więcej prawdziwego contentu, by mógł on chociaż w małym stopniu zbalansować to, jakie obrazy kobiecości są przedstawiane w sieci. Chyba że z jakiegoś niezrozumiałego dla nas powodu chcemy, by każdy utożsamiał kobietę z presją bycia idealną i uległą.
W publikacji zwracacie też uwagę na bardzo ciekawy mechanizm dotyczący złości. Kiedy nie spełniamy nierealistycznych wymagań, zamiast złościć się na presję ze strony świata, kierujemy tę złość do wewnątrz – przeciwko sobie. Dlaczego tak się dzieje?
Adrian i Dominika Olesiak: Złość jest niesamowicie ciekawą i ważną emocją, ponieważ flaguje przekroczenie granicy. Jednak w przeciwieństwie do innych emocji to złość mobilizuje cały nasz układ nerwowy do działania. I dzieje się tak, ponieważ nasza podświadomość chce nam pomóc – podświadoma procedura jest prosta i skuteczna, to znaczy gdy ktoś przekracza nasze granice, odczuwamy to jako zagrożenie, zatem mobilizujemy swój układ nerwowy, by ten z kolei pobudził ciało, gdyż wtedy nasze mięśnie są na tyle pobudzone, że nie da się tej „kontrolki ostrzegawczej” zignorować.
Zatem złość robi wszystko, by nasza granica nie została na trwałe przekroczona i albo będziemy umacniać swoje granice w przypadku osób, z którymi da się coś wypracować, albo się wycofamy, jeśli mamy do czynienia z kimś, z kim nic nie da się wypracować. Dlatego w momencie gdy nie reagujemy na złość, pozostajemy w punkcie, w którym cały nasz układ nerwowy.
I to jest moment, kiedy podświadomość szuka alternatywnych rozwiązań. Ale jako że złość nie może wyjść na zewnątrz, to jedyną alternatywą, jaka zostaje, jest wewnętrzna „detonacja”. Efekt jest taki, że w każdy możliwy sposób krytykujemy siebie i podważamy swoje decyzje. To jest przykry rezultat, bo w sytuacjach, w których powinno się wyhamować niestosowne zachowanie innych osób, to my zaczynamy wyniszczać siebie od środka. I właśnie dlatego tak dużo piszemy w naszej książce o właściwym wyrażaniu złości.
Dużo mówi się teraz o autentyczności w sieci. Influencerki nagrywają filmiki z #akceptujęswojeciało, a i tak robią po kilka powtórzeń jednego ujęcia, żeby wypaść idealnie. Jak nie dać się złapać na tę iluzję „udawanej autentyczności”?
Adrian i Dominika Olesiak: To jest bardzo dobre pytanie, ponieważ nawet mając świadomość tego, jak działają media społecznościowe, możemy wpaść w ich pułapkę. Dlatego jeśli chcemy się przed tego typu pułapkami uchronić, należy nauczyć się prostego nawyku. Wybierz pierwsze przypadkowe zdjęcie influencera, które akurat wyświetliło ci się w mediach społecznościowych. Następnie zadaj sobie pytanie: „Po co ta osoba to wrzuciła?”. Spróbuj się zastanowić, czy ta osoba promuje tym zdjęciem siebie, czy chce cię w jakiś sposób uświadomić? Bo jeśli promuje siebie, to należy się mocno zdystansować do tego przekazu. Ale jeśli celem zdjęcia jest uświadomienie, to warto zatrzymać się przez chwilę przy tym zdjęciu. Trochę łatwiej będzie ci te różnice wyłapać, jeśli danego influencera śledzisz, ponieważ szybciej można zauważyć, kto się promuje, a kto uświadamia – mamy dostęp do większej liczby danych. Influencer, który uświadamia, skupia się na pomaganiu swoim widzom, wykorzystując do tego sekcję komentarzy. Co oznacza również, że będzie publikować rzadziej, bo interakcja z obserwującymi jest dla tej osoby bardziej wartościowa. Natomiast influencer promujący siebie będzie wrzucać kilka postów dziennie, by podtrzymać swoje zasięgi. Co więcej, będzie skupiać się na trendujących tematach i wydarzeniach, bo wie, że algorytm to lubi. Więc jeśli trendują w danym momencie hasztagi typu „akceptujeswojeciało”, to promujący się influencerzy bardzo szybko wrzucą dobrze wykadrowane zdjęcia, które nawet będą pokazywać ich niedoskonałości, ale w kontrolowany przez nich sposób i w celach promocyjnych.
Wasza książka to przewodnik, jak chronić siebie i swoje córki przed presją bycia idealnie grzeczną dziewczynką. Gdybyście mieli dać dorosłym kobietom jedną, najważniejszą radę na dziś, byłaby to…
Adrian i Dominika Olesiak: Nieważne, w jakim punkcie życia jesteś, co osiągnęłaś, co straciłaś lub z jakimi demonami się mierzysz, zawsze staraj się pamiętać, kim dla siebie jesteś i jaka chcesz być. Żyjemy w tak zniekształconym świecie, że łatwo jest zatracić siebie, a to zawsze kończy się źle.