Burgund to nie tylko najmodniejszy odcień na wybiegach i manicure, ale przede wszystkim dominujący trend w świecie zapachów. Ciepłe, głębokie i pełne tajemniczości kompozycje zapachowe doskonale wpisują się w chłodniejszy, jesienny klimat. Szukamy w nich otulenia, odrobiny luksusu i charakteru, który wyróżni nas z tłumu. Gdy spojrzałam na swoją toaletkę, szybko zorientowałam się, że to właśnie flakony w kolorze głębokiego wina i dojrzałej wiśni skradły moje serce. Wybrałam cztery wyjątkowe propozycje, które całkowicie zdominują jesienną garderobę zapachową. Moje zestawienie to zmysłowa podróż przez najgorętsze kompozycje tego sezonu, od mrocznego i luksusowego Tom Forda, przez uzależniający, kofeinowy hit od Yves Saint Laurent, viralową i magnetyczną propozycję od Kayali, aż po pełną klasy, wieczorową elegancję od Givenchy. Każda z tych marek zamknęła w burgundowym szkle zupełnie inną opowieść, ale wszystkie łączy jedno: hipnotyzująca głębia i niesamowita trwałość, która idealnie otula w chłodne dni.
WIDEO…
Tom Ford Cherry Smoke, czyli płynna czereśniowa pokusa zamknięta w burgundowym szkle
Gdybym miała wybrać jedne perfumy, w których czuję się wyjątkowo zmysłowo, to wskazałabym właśnie te. Tom Ford Cherry Smoke to absolutny majstersztyk zapachowy, zamknięty w przepięknym, burgundowym flakonie. Zakochałam się w nich od pierwszego psiknięcia. Otwarcie to soczysta, ciemna wiśnia połączona z dymnym akordem szafranu i gładką nutą skóry. Z czasem zapach ewoluuje na skórze w kierunku drzewnych, głębokich tonów, tworząc wokół niezwykle tajemniczą aurę. Nic dziwnego, że internet z miejsca okrzyknął tę kompozycję idealnym odzwierciedleniem mrocznej, nostalgicznej estetyki Lany Del Rey, fani zgodnie twierdzą, że ta dymna czereśnia brzmi na skórze zupełnie jak jej kultowy utwór „Cherry”. Pachną jak pokusa, której nie da się oprzeć. To wyjątkowo trwała kompozycja, która idealnie odnajdzie się na wieczorne wyjścia czy eleganckie kolacje. Jeśli uwielbiasz nietuzinkowe i pełne klasy nuty, możesz być pewna, że ten flakon stanie się twoim nowym must have.
Yves Saint Laurent Black Opium Over Red to uzależniający miks czarnej kawy i dojrzałej wiśni
Moją uwagę od razu zwróciło głębokie burgundowe szkło tego flakonu, ale prawdziwa magia zaczyna się przy pierwszym kontakcie ze skórą. Ta wyjątkowa edycja powstała, by hucznie świętować 10-lecie istnienia kultowej linii Black Opium, i jestem mile zaskoczona tym, jak tradycyjna baza kawowa zyskała zupełnie nowe, głębokie wcielenie. Ciemne wiśnie połączone z białą jaśminową herbatą i czarną kawą tworzą niezwykły, niemal uzależniający miks. Sekretem tej głębi jest również dodatek ekskluzywnego ekstraktu z czarnej herbaty, pochodzącego z marokańskich ogrodów Ourika, które należą do samej marki YSL. To zapach kobiety, której nie da się zapomnieć. Łączy w sobie słodycz, zadziorność i elegancję. Utrzymuje się na skórze przez cały dzień, osiadając na swetrach miękką, waniliową nutą. Wyczuwalny akord wiśni nadaje całej kompozycji gęstości, sprawiając, że ten wyrazisty flakon doskonale sprawdzi się na chłodniejsze, jesienne popołudnia.
Kayali Lovefest Burning Cherry 48, czyli płonąca czereśnia, która działa na mężczyzn jak magnes
To absolutny hit i viralowy ulubieniec niszowych trendów zapachowych, który musiał znaleźć się w tym zestawieniu. Naprawdę, ten flakon nigdy mi się nie znudzi! Marka Kayali stworzyła kompozycję, która budzi emocje i zniewala od pierwszego wejrzenia. Liczba 48 w nazwie skrywa zresztą fascynującą historię. Twórcy potrzebowali aż 48 laboratoryjnych prób i modyfikacji, zanim uzyskali perfekcyjny balans. Zapach łączy w sobie dojrzałą czereśnię, płonące drewno pinii oraz zmysłową ambrę. Rozwija się niezwykle płynnie, z owocowego i lekko słodkiego otwarcia szybko przechodzi w bardziej wytrawne, ciepłe i dymne tony. Działają na mężczyzn jak magnes, zwracając powszechną uwagę i zbierając mnóstwo komplementów. Jeśli szukasz czegoś, co podkręci twoje codzienne stylizacje i doda im charakteru, ten wyborny aromat z pewnością spełni twoje oczekiwania.
Givenchy L'Interdit Eau de Parfum Rouge Ultime to kwintesencja wieczorowej elegancji z nutą kakao i imbiru
Z pewnością to jedna z najbardziej eleganckich propozycji tego sezonu. Cała linia L'Interdit niesie ze sobą niezwykłą historię. Oryginalny zapach z lat 50. został stworzony przez Huberta de Givenchy jako osobisty podarunek dla Audrey Hepburn, która na wieść o pomyśle sprzedaży perfum zażartowała: „Ależ to zakazane!” („Mais c'est interdit!”). Dzisiejsza odsłona, zamknięta we flakonie w odcieniu głębokiego, matowego burgundy, to najmłodsza i najbardziej płomienna interpretacja tego klasyka. Kryje w sobie bukiet białych kwiatów spowity aksamitną nutą łupiny ziarna kakaowca i akordami drzewnymi. Pierwsze psiknięcie to wybuch zmysłowości... Kwiat pomarańczy i tuberoza spotykają się tutaj z pikantnym, rozgrzewającym akcentem imbiru. Jestem mile zaskoczona trwałością tego zapachu, ponieważ pozostaje na ubraniach nawet przez kilka dni. To zapach dla pewnych siebie kobiet, które nie boją się wyznaczać zasad i pragną podkreślić swoją wyjątkowość. Doskonale odnajdzie się w towarzystwie klasycznego trencza oraz burgundowej szminki.