Choć dzieli nas 20 lat, od skóry oczekujemy tego samego: świeżości, gładkości i młodzieńczego glow! To właśnie dlatego zdecydowałyśmy się na zabieg na twarz o nazwie EMFUSION. Skuszone obietnicą nie tylko pieknego wyglądu, ale i przywrócenia cerze jej naturalnej bariery ochronnej, przetestowałyśmy go na własnej skórze. Zwłaszcza, że jest nieinwazyjny i całkiem przyjemny. Oto nasze wrażenia:
Zabieg Emfusion okiem zetki
Zuzia Zasada, redaktorka Glamour.pl: Z racji tego, że mam 23 lata, raczej nie korzystam z zabiegów, bo nie są mi jeszcze potrzebne. Tym razem postanowiłam jednak zrobić wyjątek. EMFUSION to bezbolesny, szybki i przyjemny zabieg na twarz, który momentalnie przywraca nawilżenie i blask. W żadnym stopniu nie jest agresywny, przeciwnie – w bardzo łagodny sposób skupia się na wspieraniu naturalnych funkcji ochronnych i regeneracyjnych skóry. Choć na początku nie wiedziałam, czego się spodziewać (zabieg wykorzystuje opatentowaną technologię DYNAMiQ, opartą na efekcie rezonansu), szybko przekonałam się, że nie było się czego obawiać. Pierwszym etapem jest dokładne oczyszczenie skóry, drugim – aktywacja, która pobudza procesy wspierające odbudowę bariery ochronnej. Trzeci etap to regeneracja z użyciem maski w płachcie, a ostatni – zabezpieczenie powierzchni naskórka i stworzenie warstwy ochronnej. Efekt jest natychmiastowy i… widoczny. Glow na skórze dodawał mi pewności siebie przez cały dzień.
Zabieg na twarz Emfusion według milenialki
Magdalena Matuszek, szefowa działu mody Glamour: Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo go potrzebowałam. Na nieinwazyjny zabieg wykonywany urządzeniem EMFUSION, wykorzystującym technologię opartą na efekcie rezonansu, poszłam skuszona obietnicą młodzieńczego glow, który na skórze ma utrzymać się długo, co dla mnie, milenialki, z każdym rokiem staje się coraz ważniejsze. Gdy wyszłam, na każdym kroku zbierałam komplementy, serio! Zresztą nie tylko pięknie wyglądałam, ale i świetnie się czułam. Moja cera, od kilku miesięcy bardzo przesuszona, wreszcie odzyskała właściwy poziom nawilżenia – wygładziła się i nabrała miękkości (żadnych suchych skórek, na których zbiera się podkład!). To dlatego, że emfuzja jest dla skóry jak ożywczy koktajl. Nawadnia, przynosi ukojenie i dostarcza składniki aktywne. Wszystko po to, by skóra odbudowała naturalną barierę hydrolipidową i tym samym była bardziej odporna na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych: bakterii, zanieczyszczeń i promieni UV, winnych procesom starzenia.
Ps. W gratisie dostałyśmy specjalny żel i intensywnie nawilżające serum do stosowania przez kilka dni po zabiegu.