Nie wierz tym, którzy mówią, że nie da się nikogo zmusić do miłości (no dobrze, do miłości pewnie nie da się zmusić, ale zdecydowanie da się „zachęcić” do zakochania). Bo może i ludzki mózg jest nieźle zorganizowaną maszynerią, jednak ma sporo dziur w oprogramowaniu i dość łatwo wywieść go w pole.  A ponieważ (podobno) w miłości jak na wojnie – wszystkie chwyty dozwolone, czemu nie wykorzystać ustaleń naukowców, by pomóc Amorowi? Nie wiesz, jak rozkochać w sobie obiekt swych westchnień? Oto wskazówki ekspertów.

Poproś o drobną przysługę

To sztuczka stara jak świat i sprawdza się nie tylko w przypadku randek. Jest bowiem coś takiego w ludzkiej psychice, że kiedy komuś pomagamy, poprawia nam się humor, lepiej się czujemy sami ze sobą, rośnie nasze poczucie własnej wartości. W rezultacie życzliwszym okiem patrzymy również na tych, którym pomogliśmy, bo kojarzą nam się z tym pozytywnym wrażeniem na nasz własny temat. Jeśli więc chcesz rozbudzić w swoim crushu ciepłe uczucia, poproś np. o pożyczenie długopisu czy książki. Pamiętaj, by w swych prośbach zachować zdrowy rozsądek. Chodzi o drobiazgi, a nie od razu o pomoc w uratowaniu z rzeźni konia.

Obejrzyj z nim/ z nią straszny film

Adrenalina równa się: ekscytacja, a – jak już zostało powiedziane – nasze zwoje mózgowe naprawdę dość łatwo oszukać. Pozytywne emocje związane z daną sytuacją mózg ludzki bez trudu przypisuje osobie, z którą owej sytuacji doświadczamy. Nie bez kozery Jerzy Pilch zapraszał swoje sympatie na randki do drogich cukierni i restauracji, a kiedy przychodziło do płacenia, łapał je za rękę i szeptał: uciekamy! Jak opowiadał, ta metoda zawsze się sprawdzała. Przyspieszone tempo, wyrzut adrenaliny, emocje podkręcone ucieczką… Słynny literat twierdził, że prawie zawsze taka randka kończyła się całowaniem. Odważni mogą skusić się na podobny scenariusz. Tym bardziej zachowawczym polecamy odpalenie platformy streamingowej i obejrzenie horroru. Jest duża szansa, że też zadziała.

Zamów jej/ mu ciepły napój

Ciepło fizyczne jest utożsamiane z ciepłem między ludźmi. Taki wniosek wysnuto m.in. na postawie badania, które zostało opisane w 2008 roku  w czasopiśmie „Science”. W badaniu tym poproszono 41 studentów o to, by wzięli do rąk kubek gorącej lub mrożonej kawy a następnie zapoznali się z opisem hipotetycznej osoby i ocenili kilka jej cech. Studenci, którzy w rękach trzymali gorący napój, określali ocenianą przez siebie osobę jako „cieplejszą”. Innymi słowy: jeśli chcesz zwiększyć szanse na rozkochanie w sobie crusha, herbata z imbirem posłuży lepiej niż kieliszek dobrze schłodzonego wina.

Naśladuj ruchy ciała swojej sympatii

Eksperci nazywają ją „efektem kameleona”. To niezależna od naszej woli, często nieuświadomiona skłonność do upodobniania się do osób, które przebywają w naszym otoczeniu i tworzą z nami relację (w myśl zasady „kto z kim przestaje, takim się staje”). Mając świadomość tego fenomenu, możemy nieco zwieść na manowce mózg naszego wybranka/ naszej wybranki. Ponieważ – jak już zostało napisane – osoby, które tworzą z nami relacje, zachowują się podobnie do nas, nic nie stoi na przeszkodzie, by odwrócić tę zależność. Naśladując zachowanie swojej sympatii, możesz sprawić, by uznała, że... jest z tobą w relacji. Trochę to pokrętne, ale przynosi rezultaty. Oczywiście zachowaj umiar w papugowaniu: uśmiechem odpowiedz na uśmiech, potrzyj policzek, gdy obiekt twoich westchnień drapie się po twarzy, pobaw się kosmykiem włosów, gdy druga strona dotyka swojej czupryny. Tyle powinno wystarczyć.

Przyznaj się do swoich drobnych niedoskonałości

Nie, nie musisz od razu wyciągać najcięższych dział i opowiadać o swoich najbardziej kompromitujących akcjach. Niemniej – jak twierdzi współczesna psychologia - wypowiedzenie swoich niepewności, kompleksów sprawia, że osoba w twoim towarzystwie czuje się bezpieczniej i z większą łatwością otwiera się na intymne wyznania. A intymność bardzo się przydaje w zakochiwaniu.

Przypadkowo dotknij jej/ jego ramię

To kontrowersyjna, ale sprawdzona metoda z zakresu technik sprzedaży. Jak pokazały z 1991 roku, klienci księgarni, którzy zostali przywitani lekkim dotknięciem ramienia przez sprzedawcę, zdecydowanie chętniej dokonywali zakupów niż osoby powitane w tradycyjny sposób. Eksperci od randkowania wykazali też, że osoby, które podczas flirtu pozwalają sobie na subtelny kontakt fizyczny w postaci dotknięcia ręki swojej sympatii, mają większe prawdopodobieństwo na otrzymanie od niej numeru telefonu.

Zobacz także:

Uwaga: pamiętamy, że żyjemy w epoce consentu. Nie dotykamy, jeśli nie wiemy, czy dotyk jest mile widziany!

Zostaw jakieś niedopowiedzenie

Nie musisz od razu ignorować swojego crusha i iść w totalny brak zainteresowania. Ale – jak mówi psychologia – dobrze jest (zwłaszcza na początku znajomości) zostawić naszego wybrańca/ naszą wybrankę z poczuciem niespełnienia, tajemnicy, niespodzianki. Dlaczego? Specjaliści badający mózg udowodnili, że im bardziej staramy się o czymś nie myśleć, tym bardziej o tym myślimy. A im więcej o czymś myślimy, tym silniejsze stają się szlaki synaptyczne pomiędzy neuronami. Im silniejsze i bardziej długotrwałe są wzmocnienia synaptyczne, tym łatwiej się uzależniamy.  A im bardziej nam danej substancji, rzeczy, osoby brakuje, tym mocniej jej pożądamy… Chyba nie musimy tłumaczyć dalej?