Angelika Kucińska: Uprawiamy seks pełen czułości?

Marta Niedźwiecka: Olga Tokarczuk przypomniała słowo „czułość” w swoim przemówieniu noblowskim i od tamtej pory czułość pojawia się niemal wszędzie, odmieniana na różne sposoby. Przypomnieliśmy sobie, że takie słowo istnieje, ale to nie znaczy, że wiemy, czym ta czułość jest. Szukamy swoich recept. Czułości kojarzą nam się z sentymentalizmem, z czymś infantylnym. Z wiadomości, które dostaję od słuchaczek i słuchaczy mojego podcastu „O zmierzchu”, wiem, że wielu osobom czułość nie kojarzy się z dobrym seksem. Kojarzy się z mizianiem, w najlepszym przypadku z pettingiem…

Można kogoś czule pocałować, ale już…

…czule zerżnąć nie można. Czule można się odnosić do piesków, kotków i bąbelków. Ale do partnerów? Dziwne. Bardzo wielu osobom czułość kojarzy się z czymś tanim i sentymentalnym, z imieninami u cioci. Fajnie, że próbujemy odzyskać czułość, ale żeby to zrobić, musimy się zastanowić, dlaczego jest nam z nią nie po drodze i gdzie się podziała. Samo słowo jest przecież stare, związane z uczuciami, ze sferą emocjonalno-zmysłową, tylko po prostu je zgubiliśmy, zaczęliśmy wykorzystywać inne, żeby opisać siebie. Dlatego dziś osoba czuła to osoba, która ratuje zwierzaczki, a nie osoba, która ma dobre relacje i dobry seks. 

Może dlatego, że wyobrażenia o tym, jak wyglądają relacje, bierzemy ze skrajnie różnych źródeł? Komedie romantyczne pokazują, jak wygląda miłość, ale nie ma w nich seksu. A pornografia pokazuje, jak wygląda seks, ale w pornosach nie ma miłości i czułości. Czułość i seks się nie łączą. 

Rozdzielenie seksu i emocji to jedno z najgłębszych podziałów przeżywanych przez człowieka. W konsekwencji prowadzi do unikania głębokich poruszeń, intymności, trwałego zaangażowania, miłości dojrzałej, czyli tej rozumianej jako więź, odpowiedzialność czy akceptacja, że partner nie jest idealny. Kiedy rozdzielamy uczucia i seks, to czułość zostaje po stronie uczuć, po stronie piesków, kotków i bąbelków, czyli małych istot słabszych od nas, ale nie będzie jej w relacjach z osobami nam równymi. I potem słyszysz, jak ktoś mówi, że z obcą babą ma świetny seks, a z żoną, którą kocha, ma słaby seks. 

Albo że jednorazowy seks nie może być czuły.

Bo w jednorazowym seksie próbujemy się ochronić przed przeżyciem głębokich emocji – dlatego że emocje budują więzi, prowadzą do zaangażowania, a to jest zbyt wysokie ryzyko. Emocjonalny pancerz ma nas chronić przed zranieniem. Tyle że wkładamy go tak często, że gdy już wydarzy się coś, co daje nam możliwość doświadczenia czułości, to nie potrafimy go zdjąć. Wyobraź sobie, że dwie osoby poznają się na Tinderze. Na początku się chronią, aż wreszcie coś między nimi klika i próbują przejść do drugiej fazy. Zaczynają się spotykać na stałych zasadach. Żeby mogli przejść do kolejnego etapu, żeby wytworzyły się więzi, muszą się przed sobą odsłonić. W wielu przypadkach właśnie w tym momencie ludzie utykają. Bo jak zdjąć pancerz? Jak pokazać miękki brzuszek, kiedy tyle się wcześniej zrobiło, żeby go ukryć? Trudno jest nam okazywać czułość, ale też trudno jest ją brać. Ktoś widzi, że nie jest dobrze, chce przytulić, ale słyszy: „Nie, nie, wszystko OK”. Pozornym zlodowaceniem i zesztywnieniem staramy się zasłonić nasze delikatne części, a tylko one przeżywają czułość.

To, że czasem łatwiej zdjąć majtki niż pancerz, jest właściwe czasom, w których żyjemy? Tylko pokolenie Tindera nie chce
się odsłaniać?

Właśnie nie, wydaje mi się, że zawsze się zasłanialiśmy. Cynizm, nieczułość, bezwzględność zawsze były sposobami na uniknięcie zranień. Tylko że kiedyś ludzie żyli krócej albo może zadawali sobie zupełnie inne pytania egzystencjalne. Teraz żyjemy w czasach, w których to wrażliwość (ang. „vulnerability”), czułość i współpraca dają nam nadzieję na uratowanie świata przed zagładą. I jesteśmy w dupie, bo nie wiemy, jak być wrażliwym, czułym i współpracującym.

Czym może objawiać się czułość w seksie?

Człowiek czuły w seksie jest otwarty na drugą osobą i potrafi przekazać jej emocje. Ten ładunek emocjonalny wcale nie musi być słodyczą, może być dziką namiętnością. Dwie osoby dają sobie nawzajem coś unikatowego, czują się dla siebie nawzajem ważne.
Są w centrum uwagi, są obdarzone uczuciami. Mówiąc o obdarzaniu uczuciami, nie mam na myśli deklaracji, słów: „kocham cię” czy „lubię cię”. Mówię o uczuciach wyrażanych przez ciało, przez dotyk, przez obecność. 

Jeśli uważność, to też szacunek dla potrzeb i granic, prawda?

Tak, i to również dla własnych potrzeb i granic. Nie da się przeżywać czułości, jeśli nie jest się autonomiczną osobą. Gdy jestem zależna, słabsza, zastraszona, mam deficyty, wtedy pojawi się ta niefajna, sentymentalna czułostkowość, a nie prawdziwa czułość. Najprościej mówiąc: żeby osiągnąć czułość w seksie, muszą się w tym seksie spotkać dwie dorosłe emocjonalnie osoby. Dwie dorosłe emocjonalnie osoby mogą się czule rżnąć, mogę sobie robić przeróżne rzeczy, bo połączenie emocjonalne sprawi, że ich ciała będą w tej dzikości przeżywać bliskość. Fantazje erotyczne wielu kobiet są właśnie o tym. Wiele kobiet marzy o intensywnym, angażującym seksie pełnym czułości, w którym czułość nie polega na tym, że ktoś cię mizia, lecz na tym, że naprawdę z tobą w tym seksie jest, że jesteś w centrum jego zainteresowania emocjonalnego i seksualnego. 

Czyli BDSM też jest czułe?

Może być. Czułość w seksie pojawia się wtedy, gdy partnerzy potrafią się ze sobą komunikować i robią to, są zaangażowani i czują się ze sobą bezpiecznie. W BDSM konsent i granice są bardzo ważne, więc to dobry przykład realizowania czułości w seksie. 

BDSM to jednak wyższa szkoła jazdy, nie dla każdego. Może dobrą przestrzenią do ćwiczenia czułości w seksie jest „pillow
talk”, czyli te poduszkowe rozmowy, którym poświęciłaś jeden z odcinków „O zmierzchu”? Najpierw się wytarzamy jak dzicy, a potem ogarniemy czułość.

Pewnie, tylko że w tym ćwiczeniu też trzeba się odsłonić, pokazać delikatność, kawałek serca. Nie możemy nieustannie udawać twardzieli. Jeśli tego nie potrafisz, to „pillow talk” też będzie czułostkowy, a nie czuły. Ktoś ci będzie mówił słodkie, urocze, zmiękczające rzeczy, a ty będziesz wiedziała, że on czy ona w ogóle nie ma tego na myśli. Jeszcze nie jest w tym miejscu, ale opowiada jakieś słodkie historie, bo tak trzeba. Udawanie czułości od razu widać.

Jak się ma slow sex, o którym napisałaś książkę, do czułości? Można powiedzieć, że slow sex to właśnie czułość, czy to za duże uproszczenie?

Czułość nie jest obowiązkowym składnikiem slow sexu, ale uważność w seksie może nas doprowadzić do czułości, może pozwolić nam ją osiągnąć. Gdy rozwijasz świadomość, gdy trenujesz uważność, to łatwiej ci poczuć czułość. Slow sex jest pomysłem na to, jak skleić seks i emocje, daje przestrzeń, żeby zrozumieć, czego potrzebujemy w seksie. 

Ale się trzeba narobić. Nie ma drogi na skróty?

Właśnie dlatego mamy taki problem z czułością – bo nie ma do niej drogi na skróty. Częściej o niej marzymy, niż faktycznie regularnie jej doświadczamy. Rzadko ludzie są czuli w stosunku do nas i rzadko my jesteśmy czuli dla innych. Nie chciałabym wprowadzać terroru czułości, wolałabym, żebyśmy zrozumieli, że czułość nie musi być sentymentalnym, anemicznym gmeraniem. Że czułość jest intensywna, jest stanem o wysokim natężeniu emocjonalnym. 

Można klepnąć kogoś w tyłek z czułością, taka puenta.

Ach! Konsensualne klepanie z czułością w tyłek zawsze oceniam bardzo wysoko.