Świetny wibrator, piękne i funkcjonalne dildo, olejek intymny, kimono z erotycznymi rysunkami, album ze zdjęciami, które rozpalają wyobraźnię, jadalna czekolada, którą można pisać pikantne wiadomości na ciele kochanki czy kochanka, zmysłowe perfumy. Prezenty o erotycznym charakterze dostarczają przyjemności i inspiracji. Niektóre z nich znajdziecie w sklepach z erotycznymi gadżetami, inne w perfumeriach czy butikach z bielizną czy po prostu księgarniach. Pamiętajcie też o tym, że to co dla was będzie erotyczne, zmysłowe, nie musi być takie dla kogoś innego. Erotyka to czasem kwestia umowna. Tego typu prezenty, dostarczające rozkoszy, można robić bliskim osobom, można je wybierać wspólnie, jeśli jesteśmy w relacji, ale też warto je robić sobie samej! Rozpieszczania nigdy za wiele!

Wibrator łechtaczkowy – idealny prezent dla siebie, dziewczyny czy przyjaciółki, a nawet mamy!

Jak pokazują różne niezależne badania ponad 70%, jeśli nie więcej, osób wyposażonych w łechtaczki (pełne niezliczonych zakończeń nerwowych) potrzebuje właśnie ich stymulacji, by doświadczyć orgazmu. Dlatego masażer łechtaczkowy dla wielu z nas staje się najlepszym przyjacielem. Pomagam nam dostarczyć sobie rozkoszy na własnych zasadach, niezależnie od statusu związku. Swoją drogą taki gadżet świetnie się sprawdza podczas seksu partnerskiego. Producentki i producenci zabawek erotycznych coraz lepiej rozumieją, jak ważna jest stymulacja łechtaczki. Na rynku pojawiają się co i rusz nowe tego typu akcesoria. Z ręką na sercu polecamy wam przede wszystkim Sonę szwedzkiej marki Lelo, bo to prawdziwy game changer, dzięki któremu przeżyjecie niezapomniane orgazmy. Opiera się ona na technologii fal sonicznych, które przenikają od zewnątrz do wnętrza naszego ciała. Piękna, cudownie miła w dotyku zabawka ma szeroki ustnik, który obejmuje nie tylko łechtaczkę, lecz także wargi sromowe, co oznacza jeszcze więcej stymulacji. Nieco cichsza od Lelo Sony, jak ona posiadająca 8 trybów działania, wodoodporna, może być naprawdę dobrą inwestycją w swoją przyjemność lub osoby, na której szczególnie nam zależy. 

Z innych polecanych przez nas i inne dziewczyny gadżetów do stymulacji łechtaczki na uwagę bez wątpienia zasługuje tzw. pingwinek, czyli Penguin marki Satisfyer. Kupicie go w dobrej cenie w stosunku do jakości i satysfakcji, jaką może wam zagwarantować. Poza tym jest słodki i niewinny, jeśli chodzi o jego design. Może być świetnym wyborem na pierwszy wibrator

Tutaj znajdziecie też kilka innych masażerów łechtaczki, które dziewczyny sobie szczerze polecają>>>

Piękne szklane dildo – dla niej i dla niego

Migocące szklane dildo Icicles no. 8 przypomina czarodziejską różdżkę. Jest tak ładne, że spokojnie może leżeć na półce niczym element dekoracyjny. Niewiele osób domyśli się, co to właściwie jest. Chłód szkła świetnie działa na ciało, o ile lubimy takie doznania. Już w ręce doskonale leży i daje przyjemne odczucia. Idealne jest zarówno do stymulacji waginalnej, jaki i analnej. Gładkie, doskonale wyprofilowane, mające 18 centymetrów dildo można łatwo czyścić – mydłem antybakteryjny i ciepłą wodą, a nawet myć w zmywarce. A to ważne, bo higiena naszych zabawek, to podstawa bezpiecznego seksu. 

fot. materiały prasowe

Jeśli szukacie czegoś jeszcze mniej oczywistego, postawcie na szklane dildo Glas Naturals Chili Pepper - smukłe, mierzące 21 cm, które zostało wykonane ręcznie z bezpiecznego tworzywa.

Zobacz także:

Co kupić chłopakowi na Walentynki? Oto najbardziej stylowe propozycje>>>

Świeca lub olejek do zmysłowego masażu

Jeśli jesteście fankami i fanami zabaw w oparciu o temperaturę i rozkoszne aromaty, to wypróbujcie koniecznie również świece do masażu czy olejki do masażu ciała! Pomogą wam one w ćwiczeniu uważności, odkrywaniu nowych erotycznych punktów na mapie ciała swojego lub innej osoby. Masujcie, gładźcie, sprawdzajcie, jaka temperatura czy rodzaj dotyku najbardziej was kręcą. Niespiesznie, czule...

Kadzidlane perfumy – zapach tajemnicy i pożądania

Zapachy oparte na „kościelnych” nutach mają ostatnio coraz więcej zwolenniczek i zwolenników. Pachną swego rodzaju mistycznością, czymś świętym i zarazem zakazanym. Jednym z bestsellerów w tej kategorii jest zapach marki Diptyque Tam Dao. Typowy unisex, w którym mieszają się ciepło i chłód. Coś nas przyciąga i odpycha. W cudownie drzewnym i zmysłowym Tam Dao odnajdziemy aromat olejku z drzewa sandałowego, który niegdyś spowijał alkowę słynnej uwodzicielki Kleopatry. 

Idąc tym tropem, warto też sięgnąć po Diptyque Tempo, czyli obezwładniającą paczulę zamkniętą w eleganckim flakonie. Paczula to woń buntu i wolności, stawiania na swoim. W kompozycji Tempo odnajdziemy zarazem drzewną elegancję, jak i otulającą, ziemistą, nieco pierwotną woń, ale i wyrafinowaną. Taką, od której trudno oderwać... nos. 

Body Undress Code

Niezwykle popularny w latach 80. i 90. element garderoby wrócił do łask jakiś czas temu i wciąż utrzymuje się na topie. Body jest wygodne i seksowne. Coraz więcej marek ma je w swojej ofercie. Mistrzostwo w temacie osiągnęła polska marka bieliźniana Undress Code. Tylko spójrzcie choćby na modele: Hazy Line, Magic Touch czy Go For It. Zakrywają dość sporo, jak i kusząco uchylają rąbka tajemnicy. Bez wątpienia świetnie wygląda, ale jeszcze lepiej się noszą! Uszyte z niezwykle przyjemnych dla skóry tkanin są idealne, by założyć je na randkę z samą sobą czy kimś innym. Ostrzegamy: żale je zdejmować!

Olejek intymny od Your Kaya

Prawdziwy wielozadaniowiec. Jak piszą użytkowniczki: „Do nawilżania stref intymnych, do suchych sutków, do twarzy i na suche usta”. Olejek intymny od Your Kaya urzeka po pierwsze designem opakowania, po drugie składem: regenerujący i wzmacniający barierę ochronną skóry olej z nasion konopi, olej ze słodkich migdałów odżywia i nawilża, działa przeciwutleniająco, a z kolei olej jojoba ujędrnia i uelastycznia, a do tego reguluje gospodarkę wodno-lipidową skóry, jest jeszcze ekstrakt z nagietka, który przyspiesza gojenie, łagodzi podrażnienia i stymuluje proces odnowy naskórka oraz aloes o właściwościach kojących i nawilżających. Ten olejek idealny jest zatem nie tylko do codziennej pielęgnacji, czyli nawilżania i odżywiania skóry, lecz także zadań specjalnych – radzi sobie z podrażnieniami, np. po goleniu, przywraca komfort ciału. W końcu miejsca intymne zasługują na jak najlepsze traktowanie! Aplikowanie olejku może się stać codzienny samomiłosnym rytuałem lub wspólną praktyką codziennej czułości partnerskiej. 

fot. materiały prasowe

Czekoladowa jadalna farbka do ciała  

Shunga Bodypaint Chocolate to jadalny erotyczny kosmetyk o bezpiecznym składzie, który pozwala na nowe doznania i świetną zabawę. Ogranicza was tylko wyobraźnia. Kreślcie miłosne znaki na swoich ciałach i je zlizujcie. Odkryjcie przy okazji erotyczny potencjał tych partii ciała, które są zwykle pomijane. Shunga zmysłowo pachnie i dobrze smakuje. Zdecydowanie stymuluje zmysły i seksualny apetyt. Co ważne – produkt jest odpowiedni dla wegan i weganek. I do tego wszystkiego ma bardzo stylowe opakowanie.

fot. materiały prasowe

Album Araki. Tokyo Lucky Hole

Fotograf Nobuyoshi Araki, znany ze swoich erotycznych prac, zabiera nas na łamach albumu Tokyo Lucky Hole do Sinjuku – dzielnicy Tokio, gdzie znajdują się domy publiczne. Wszystko rozgrywa się w latach 80. XX wieku. A efektem tej podróży są kipiące erotyzmem zdjęcia (ponad 800) pokazujące, jak wiele odcieni ma nasza seksualność. Do oglądania wspólnie i szukania inspiracji, ale można też jak najbardziej w pojedynkę.

fot. materiały prasowe

Zerknijcie też do Kamasutry 2.0, jeśli szukacie nowych ekscytujących pozycji!

Krótkie kimono z erotycznymi motywami

Kimona od Joanny Hawrot to precyzyjna forma i niesamowite prace artystyczne, której je zdobią. Mimo wszystko nie są tylko do noszenia po domu na nagie ciało (co jest możliwe, bo zostały wykonane z miłej dla ciała kelly krepy). Można je spokojnie wykorzystywać jako element codziennych, oficjalnych stylizacji. Jednak nie można im odmówić potencjału pobudzania zmysłów. Egzemplarz z kolekcji #SHUNGA ozdobiony został pracami ilustratorki Sonii Hensler, która inspirował się japońskimi erotykami. Będzie doskonałe na rozkoszne spotkanie, jak i randkę z samą sobą. 

fot. materiały prasowe