Seriale z seksem w tle, a niekiedy nawet i w roli głównej, nie zawsze mają słowo seks w tytule. Dlatego czasami, włączając pierwszy odcinek, przeczytawszy wpierw o czym w ogóle jest dana produkcja, nie spodziewamy się, że rozbieranych, odważnych scen będzie tak dużo. Czasami tytuł może też zmylić i nastawić nas na przepełnione erotyzmem wątki, okazujące się w efekcie opowieścią o kwestii najnormalniejszej pod słońcem, o jakiej powinniśmy rozmawiać, jak o każdej innej rzeczy funkcjonującej w ramach naszej codzienności. Kilka tytułów, jakie powinniście znać w kwestii seksu w serialach, mają już status kultowych. I po prostu wypada je znać, nawet, jeśli nieszczególnie zależy wam na seansie pełnym seksualnych wrażeń. To podstawowe pozycje dla każdego serialomaniaka i kropka. Cały czas wpadają też nowości o seksie mówiące na wiele sposobów. Bo coraz bardziej potrzebują tego wymagający widzowie. Postanowiliśmy więc wybrać kilka seriali, które naszym zdaniem zdecydowanie warto zobaczyć i mieć o nich jakieś pojęcie. O seksie przy okazji też. 

Seriale o seksie, które warto zobaczyć

„Seks w wielkim mieście”

Tego serialu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Choć może nie każdy go widział, to słyszał o nim na sto procent. Jego bohaterkami są cztery przyjaciółki, prezentujące zupełnie inne podejście do seksu. Grana przez Kim Cattrall Samantha nie miała nic przeciwko przygodom na jedną noc, serialowa Carrie, czyli Sarah Jessica Parker, również nie narzekała na nudę w tej kwestii. Nieco mniej bogate życie seksualne miały Miranda (Cynthia Nixon) i Charlotte (Kristin Davis), co jednak nie oznaczało, że stroniły od rozmów na ten temat. Klasyk. Wiedza o tym serialu przydaje się podczas wielu towarzyskich spotkań.

„Sex Education”

W porównaniu z „Seksem w wielkim mieście” to totalna świeżynka. Ale spokojnie można uznać ten serial Netflixa za przełomowy, jeśli chodzi o ugryzienie tematyki seksu, a przede wszystkim tytułowej edukacji seksualnej. W Polsce pojawienie się tego serialu zbiegło się mocną aktywnością Anji Rubik na rzecz szerzenia świadomości seksualnej wśród młodych osób na temat inicjacji seksualnej, antykoncepcji czy aborcji. I okazało się, że był on niesamowicie potrzebny. Już nie wspominając o tym, że kto nie chciałby oglądać wspaniałej Gillian Anderson w roli seksownej seksuolog i zarazem mamy Otisa (Asa Butterfield), nastolatka, który w domu stroni od rozmów o seksie ze swoją rodzicielką, a w szkole funkcjonuje jako seks-guru. 17 stycznia 2020 premiera 2. sezonu!

„Californication”

Kolejny legendarny tytuł, jeżeli chodzi o seriale, gdzie seksu jest dużo, nawet bardzo dużo. Wszystko dlatego, że główny bohater Hank Moody (David Duchovny), nie mogąc być z kobietą, którą kocha, jest z każdą inną. W relacjach z nimi pomaga mu też morze alkoholu i tony narkotyków. Serial doczekał się siedmiu sezonów, a w każdym z nich pojawiały się kolejne partnerki Hanka. Dziewice, prostytutki, mężatki, studentki, wszystkie prezentujące się w pełnej okazałości. Nie brakowało też orgii. Krótko mówiąc, jest co nadrabiać!

Zobacz także: 10 filmów, w których sceny seksu są tak mocne, że niektórzy z Was nie powinni ich oglądać!

„Euforia”

To, że to serial o nastolatkach, nie oznacza, że skierowany jedynie do młodych widzów. Seksu w nim nie brakuje. Ale niestety jest to też seks brutalny, który z wizją idealnego pierwszego razu nie ma nic wspólnego. Produkcja pokazuje, jak bardzo zmieniło się podejście dzisiejszej młodzieży do seksu oraz jak bardzo ich rodzice mogą być tego nieświadomi. Zresztą, nie tylko tego. Dlatego warto, aby ten serial obejrzał każdy. Absolutną perełką serialu jest Zendaya, która zaczynała jako gwiazdka Disneya, a dzisiaj nie boi się odważnych projektów, jak „Euforia”.

„Dziewczyny”

O tym serialu często mówi się, że to „Seks w wielkim mieście” dla nieco młodszych odbiorczyń. Jego twórczynią jest Lena Dunham, która nie ma problemu z nagością ani na swoim Instagramie, ani w produkcji HBO. Jej koleżanki, czyli Marnie (Allison Williams), Jessa (Jemima Kirke) oraz Shosanna (Zosia Mamet) na ekranie również są dość odważne. W „Dziewczynach” sceny seksu są mocne, ale nic nie dzieje się poza zgodą bohaterek. Sporo w tej produkcji także nagiego Adama Drivera, dla którego „Dziewczyny” okazały się przepustką do hollyoodzkich produkcji.

„Masters of Sex”

Jak sam tytuł wskazuje, serial jest głównie o seksie. A dokładniej o rewolucji seksualnej, jaką pod koniec lat 50. zapoczątkowali badacze z St. Louis, William Masters i Virginia Johnson. Jego zagrał Michael Sheen, ją śliczna Lizzy Caplan. Co jest fajnego w „Masters of Sex”? To, że w tym serialu seks nie jest udziwniany, ale też nie szokuje i nie zawstydza. Jest tym, czym wszystkie inne kwestie, jakie towarzyszą nam w naszym życiu na co dzień. Czyli tym, o czym trzeba rozmawiać i warto.

Zobacz także: 10 niezapomnianych scen erotycznych. Warto je zobaczyć zamiast Greya czy porno

„Skins”

Zanim obejrzycie „Euforię”, zobaczcie „Skins”. W naszym subiektywnym rankingu to najlepszy serial o nastolatkach, jaki do tej pory powstał. Seks, ale także narkotyki oraz alkohol dla głównych bohaterów też nie są tutaj tematami tabu. Wszystko to, czym żyją postacie, wygląda bardzo realistycznie. Oglądając, macie wrażenie, jakbyście podglądali sytuacje, jakie dzieją się wokół was. Jeśli nastoletnie rozterki macie już dawno za sobą, podczas seansu na pewno sporo wspomnień powróci. W „Skins” zmieniała się obsada. My jesteśmy fanami tych z pierwszą generacją, czyli m.in. Nicolasem Houltem, oraz z drugą – z Jack'em O’Connellem.

„Spojrzenia”

W „Spojrzeniach” bez skrępowania pokazywany jest seks gejowski. Jest go sporo, podobnie jak golizny, ale oglądając serial, na pewno nie będziecie mieli go dość. Wszystko dzięki bohaterom. To fajni faceci, którzy spokojnie mogliby być waszymi kumplami. Patrick (Jonathan Groff, znacie go też z „Mindhuntera”), twórca gier komputerowych i artystyczna dusza Agustin (Frankie J. Alvarez) przyjaźnią się z 40-letnim Domem (Murray Bartlett). Każdy z nich jest na innym etapie swojego życia, a więc ma inne potrzeby, marzenia i rozterki.

„Mrs. Fletcher”

Ten serial wciągnie was od pierwszego odcinka. Nie tylko dlatego, że epizody trwają zaledwie (i niestety!) tylko 30 minut, ale przede wszystkim ze względu na fabułę i główną bohaterkę, tytułową panią Fletcher (genialna Kathryn Hahn). To samotna matka po czterdziestce, która próbuje pogodzić się z tym, że jej ukochany syn wyprowadza się z domu, by rozpocząć nowy etap w swoim życiu w college’u. Jak się szybko okazuje, nowy etap, zupełnie niespodziewanie, zaczyna się też w życiu Eve. Kobieta odkrywa, ile przyjemności można czerpać z masturbacji oraz, że seksualne żądze mogą obudzić się w nasz w każdym wieku.

Zobacz także: Filmy na Netflixie z gorącymi scenami seksu, po których sami nabierzecie na niego ochoty