W najbliższą niedzielę Polacy wybiorą prezydenta. Głosowanie z 28 czerwca wyklarowało pretendentów do drugiej tury, czyli ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudę, kandydata Prawa i Sprawiedliwości, oraz Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy i członka Platformy Obywatelskiej. Który z nich ma większe szanse? Najnowsze sondaże pokazują, że kandydaci idą łeb w łeb, bo dzieli ich niecały punkt procentowy, jednak z minimalną przewagą na rzecz obecnego prezydenta. Jak Polacy zagłosują 12 lipca? Według danych nowego prezydenta Polski wybiorą kobiety – liczby mówią, że do urn pójdzie o pół miliona więcej Polek niż Polaków. Czy ponownie, ale przede wszystkim jak zagłosują wyborcy Szymona Hołowni i Krzysztofa Bosaka, czyli kandydatów, którzy w pierwszej turze znaleźli się tuż za Dudą i Trzaskowskim? Tego nie są pewni sami Hołownia i Bosak. Na ich elektorat składają się bowiem zarówno byli wyborcy PiSu, Platformy Obywatelskiej, ich przeciwnicy, ci niezdecydowani, jak i te osoby, które już teraz deklarują, że nie zamierzają głosować na mniejsze zło, jakiekolwiek by ono nie było.


Wybory prezydenckie 2020: Jak głosowali młodzi w pierwszej turze? To najbardziej podzielona grupa z wysoką frekwencją  >>>
 

Kto zostanie prezydentem Polski? Ostatnia prosta kampanii 

Ostatnia prosta kampanii to kampania dziwnych debat, w których udział bierze tylko jeden kandydat. To kampania obietnic, które i tak nie zostaną spełnione, bo prezydent nie posiada takich prerogatyw jak premier, więc padające deklaracje mogą na zawsze pozostać tylko deklaracjami. Aż w końcu to kampania, która ciągnie odwieczny spór PO-PiS, w której Andrzej Duda atakuje środowisko LGBT i chce zmian w konstytucji, a w ostatniej fazie kampanii Rafał Trzaskowski deklaruje, że chętnie pójdzie w Marszu Niepodległości, o ile nie będzie on wykorzystywany politycznie. Do tej pory jest i to mocno – przez środowiska skrajnie prawicowej prawicy, narodowców i antysemitów.


Prezydent Andrzej Duda chce wpisać do konstytucji zakaz adopcji dzieci przez pary jednopłciowe >>>
 

Wybory prezydenckie a zwierzęta. Który kandydat chce chronić ich prawa?

Wśród tematów poruszanych na kilka dni przed wyborami nie ma już miejsca na takie kwestie, jak choćby prawa zwierząt. O ile ochrona środowiska i zmiany klimatyczne pojawiają się jeszcze w przemówieniach kandydatów, a zdecydowanie częściej u Rafała Trzaskowskiego, tak zwierzęta to raczej temat osobną, dłuższą rozmowę. A na to czasu już nie ma. Dotychczasowa działalność obu kandydatów, jak i sama kampania pozwoliły jednak na wyciągnięcie pewnych wniosków i określenie, komu – Andrzejowi Dudzie czy Rafałowi Trzaskowskiemu – bardziej leży na sercu dobro czworonogów. Konkretne i cenne zestawienie przygotował profil Ekowyborca na podstawie wysłanego obu kandydatom kwestionariusza. Co wykazało?

Dość jasny obraz tego, który polityk jako prezydent chciałby realizować postulaty na rzecz ochrony zwierząt. Jeżeli chodzi o zakaz polowań na ptaki, to kandydat PO popiera wprowadzenie moratorium na ptaki, czyli wstrzymania tego typu praktyk. Z kolei w kwestii ograniczenia praw myśliwych Rafał Trzaskowski uważa, że powinny być one wprowadzane stopniowo. Andrzej Duda w trakcie swojej prezydentury zrobił niewiele. Choć w marcu 2018 roku podpisał nowelizację prawa łowieckiego, wprowadzającą m.in. zakaz udziału dzieci w polowaniach czy znęcania się nad żywymi zwierzętami w czasie zawodów i szkoleń psów myśliwskich, to z kolei w styczniu tego roku złożył swój podpis pod tzw. ustawą Lex Ardanowski (nazwaną tak od nazwiska obecnego Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Jana Krzysztofa Ardanowskiego), zezwalającą na odstrzał dzików bez limitów i bez okresów ochronnych.


Aktywiści z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego poniżani i atakowani na wiecach Andrzeja Dudy. Doszło też do przemocy na tle seksualnym >>>
 

Fermy zwierząt futerkowych, powołanie Rzecznika Praw Zwierząt i ubój rytualny – co na ten temat mówią Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski?

Kolejna kwestia, wobec której mieli ustosunkować się kandydaci na prezydenta, to zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Opinia Rafała Trzaskowskiego jest bardzo klarowna. Otrzymał on bowiem poparcie ze strony partii Zieloni po tym, jak sam poparł ich 21. Zielonych Postulatów. Jednym z nich jest właśnie zakaz hodowli zwierząt na futra. Andrzej Duda natomiast znowu w trakcie swojej kadencji nie zdążył zrobić nic, aby rozwiązać ten problem, za to spotykał się hodowcami, okazując im tym samym publiczne wparcie. Podobnie było z powołaniem Rzecznika Praw Zwierząt. W marcu 2018 roku prezydent Duda podpisał ustawę o podwyższeniu kar za znęcanie się nad zwierzętami, ale nie podjął już współpracy z organizacjami pozarządowymi zajmującymi się ich ochroną. Dał za to pełne pole do popisu wspomnianemu już ministrowi Ardanowskiemu, który owszem – powołał Wojciecha Alberta Kurkowskiego na pełnomocnika ds. praw zwierząt, ale w sumie niewiadomo po co, skoro jest on w pełni zależy od szefa resortu, a ten znany jest ze swojego stosunku do organizacji działających na rzecz ochron praw zwierząt – ich aktywność porównuje do „hitlerowskiej propagandy przeciwko Żydom”. Co do powiedzenia ma na ten temat Rafał Trzaskowski? Kandydat Platformy Obywatelskiej zawarł w swoim programie powołanie Rzecznika Praw Zwierząt, który ma mieć uprawnienia kontrolne i działać samodzielnie, inicjując m.in. prawne procedury wobec niehumanitarnego traktowania zwierząt.


Wybory prezydenckie a ekologia. Któremu z kandydatów najbardziej leży na sercu dobro naszej planety? >>>
 

Co z ubojem rytualnym? Przepytujący kandydatów w ramach inicjatywy Ekowyborca zwracają uwagę na to, że Rafał Trzaskowski zadeklarował swoje poparcie dla zakazu takiego uboju, natomiast Andrzejowi Dudzie w trakcie pięciu lat sprawowania urzędu prezydenta zabrakło chęci do ograniczenia tego typu praktyk, ale miał wystarczająco dużo siły, by wspierać ministra Ardanowskiego, czyli zwolennika uboju rytualnego na eksport (z Polski m.in. do Turcji, Izraela czy Arabii Saudyjskiej). A ostatnim problemem, o jaki zapytano Andrzeja Dudę i Rafała Trzaskowskiego jest obecność zwierząt w cyrkach. Kandydat PO jest przeciwny wykorzystywaniu zwierząt w takich warunkach, natomiast Andrzej Duda nie wypowiadał się i nie wypowiada w tym temacie.

Jeśli nadal nie wiecie, na kogo macie zagłosować, zadajcie sobie pytanie, na kogo zagłosowałby wasz: pies, kot, świnka morska, chomik, konie, które resztkami sił ciągną turystów nad Morskie Oko, rażone prądem krowy w ubojniach czy przerażone norki w fermach. Wybór staje się dziecinnie prosty, prawda? 


Janusz Korwin-Mikke chciałby odebrać kobietom prawo do głosowania. Ciekawe, co na to wyborczynie Konfederacji >>>