Zrozumiałam, że budowanie fizycznego dobrostanu to coś więcej niż dieta i ruch. I być może zrozumiałam to dlatego, że w drugiej połowie życia widzę, jak wiele rzeczy nie zależy ode mnie – np. chciałabym regularnie korzystać z kąpieli słonecznych, a tymczasem za oknem przez 9 miesięcy niebo w kolorze cementu. Chcę w wieku 80 lat sama zawiązywać swoje buty i zasuwać na spacer. Chcę budować formę na lata, a odporność to raczej maraton. Z kolei w maratonie (jak do znudzenia mawia mój mąż) liczy się każdy element przygotowania. Jestem osobą, która na hasło „suplementacja” reagowała dotąd uprzejmym, ale stanowczym „nie, dziękuję”. Ruszam się kilka razy w tygodniu, pilnuję snu, jem warzywa w ilościach, które budzą respekt nawet u mojej mamy. A mimo to - znam aż za dobrze to uczucie (kto nie zna), kiedy pomimo regularnych treningów budzę się rano z energią na poziomie wyładowanej baterii.

Kocham testy i technologię

Dlatego, kiedy w moje ręce trafił box #mójMoment, przygotowany przez Samsung i Health Labs Care w ramach filaru Odporność powiedziałam entuzjastyczne „tak”. Lubię wszystko co można zmierzyć (tętno, kroki, poziom stresu) bo czuję się wtedy dookreślona i widzę co można zmienić. Czasami może przybrać to rozmiar obsesji – w moim ostatnim samrtwatchu Samsung nieustannie bawiłam się pomiarami EKG bo uwielbiałam komunikat o tym, że nie zarejestrowano symptomów zawału. No raczej ;-) Założenie kampanii obu połączonych marek jest proste, ale przewrotne: dbanie o zdrowie to nie pojedyncze, heroiczne decyzje (detoks! nowe życie od poniedziałku!), tylko suma codziennych, mało spektakularnych nawyków. W boxie znalazłam Samsung Galaxy Watch8 Classic oraz dwa suplementy Health Labs Care: OmegaMe i Vitamin D Natural. Plan: miesiąc testu, podczas którego zażywam te, których najczęściej nam brakuje i obserwuję swoje nawyki oraz dane, które o moim organizmie zbiera zegarek. Brzmiało jak eksperyment szyty na miarę sceptyczki. Dlatego, to oczywiste - przyjęłam wyzwanie.

PXL_20260617_120043106~2
fot.: archiwum prywatne

Galaxy Watch8 Classic, czyli mój organizm w liczbach

Zacznę od technologii, bo to ona była dla mnie pomostem do całej reszty. Galaxy Watch8 Classic to zegarek, który nie tylko liczy kroki - on układa z danych opowieść o tym, jak naprawdę funkcjonuję. I, co odkryłam już drugiego dnia, robi to z dużą szczerością.

Wynik Energii, czyli prognoza pogody dla organizmu

PXL_20260617_120546771~2
fot.: archiwum własne

To wskaźnik, który każdego ranka pokazuje, w jakiej formie (fizycznej i psychicznej) zaczynam dzień. Algorytm składa go z kilku elementów: jakości i długości snu, zmienności rytmu serca (HRV), tętna w nocy oraz historii mojej aktywności z poprzednich dni. Brzmi technicznie? W praktyce wygląda to tak: budzę się, zerkam na nadgarstek i widzę liczbę, która podsumowuje, czy mój organizm jest gotowy na interwały, czy raczej błaga o spacer i dodatkową drzemkę po śniadaniu. Sprawdzałam ten wynik z ciekawością większą niż prognozę pogody i tu pierwsze zaskoczenie: pokrywał się z moim samopoczuciem z niepokojącą precyzją. Czwartego dnia testu, po wieczorze, który skończył się późną kolacją i jeszcze późniejszym serialem, Wynik Energii spadł u mnie wyraźnie poniżej mojej średniej. Czułam to zresztą każdą komórką ciała - różnica polegała na tym, że tym razem miałam na to dowód, a nie tylko podejrzenie. Tego dnia odpuściłam siłownię na rzecz jogi i nie miałam wyrzutów sumienia. Dane zdjęły ze mnie poczucie winy, które zwykle towarzyszy opuszczonemu treningowi.

Sen pod lupą - fazy, wzorce i niewygodne prawdy

PXL_20260617_120637730~2
fot.: archiwum własne

Zegarek analizuje sen z dokładnością, która początkowo wydała mi się przesadą, ale po tygodniu spojrzałam na to życzliwszym okiem. Rano dostawałam rozpisane fazy snu: ile trwał sen głęboki, ile REM, ile razy się wybudzałam (nawet jeśli po obudzeniu o tym nie pamiętałam). Najciekawsze były dla mnie nie pojedyncze noce, ale zestawienia. Zobaczyłam czarno na białym to, co intuicyjnie przeczuwałam: wieczorne scrollowanie i późny posiłek rozbijały mi sen głęboki, a w dni, kiedy trening kończyłam przed osiemnastą, zasypiałam szybciej i regenerowałam się lepiej. Zegarek podsuwał też konkretne wskazówki dotyczące pory kładzenia się spać - i przyznaję, że konsekwentne „pora się wyciszyć” na nadgarstku działało na mnie skuteczniej niż wszystkie poradniki o higienie snu razem wzięte.

Indeks antyoksydantów, czyli zegarek sprawdza, czy naprawdę jem te warzywa

To funkcja, która zrobiła na mnie największe wrażenie - także dlatego, że jeszcze niedawno taki pomiar wymagał wizyty w laboratorium. Wystarczy przyłożyć kciuk do czujnika z tyłu koperty na około pięć sekund, a zegarek mierzy poziom karotenoidów w skórze – tych naturalnych przeciwutleniaczy, które dostarczamy z owocami i warzywami. Wynik pojawia się w prostej skali i mówi wprost, czy moja dieta rzeczywiście jest tak kolorowa, jak mi się wydaje. Mierzyłam się na początku i pod koniec tygodnia i to było pouczające doświadczenie. W tygodniu z większą liczbą deadline’ów moja „dieta pełna warzyw” potrafiła niepostrzeżenie zamieniać się w „dietę pełną kanapek”. To świetne, że patrząc na pomiary mogę od razu to modyfikować. Są moją przypominajką, aby wrócić do dobrego nawyku. Zegarek jest też kompatybilny z AGE Reader, co pozwala spojrzeć na temat starzenia metabolicznego jeszcze szerzej.

Stres i oddech

Watch8 Classic monitoruje poziom stresu w ciągu dnia i, co doceniłam jako osoba, która „nie ma czasu się stresować”, wyłapuje momenty napięcia, zanim ja sama zdążę je nazwać. Kiedy wskaźnik szedł w górę, zegarek proponował krótką sesję prowadzonego oddychania. Pierwszy raz zrobiłam ją z przymrużeniem oka, przy biurku, między jednym mailem a drugim. Trzy minuty później tętno na wykresie realnie opadło. Nie spodziewałam się, że najskuteczniejszą techniką relaksacyjną tygodnia okaże się powiadomienie z nadgarstka.

PXL_20260617_115651206.MP~2
fot.: archiwum prywatne

Skład ciała i codzienne podpowiedzi

Po połączeniu z kompatybilną wagą Samsung zegarek pozwala śledzić skład ciała - dla osoby trenującej to dużo cenniejsza informacja niż sama waga, która potrafi zepsuć humor, nie mówiąc nic o tym, co naprawdę dzieje się z mięśniami. Do tego dochodzą inteligentne, codzienne sugestie oparte na moich danych: przypomnienie o nawodnieniu w dniu intensywnego treningu, propozycja przerwy na spacer po kilku godzinach przy biurku. Drobiazgi, ale to właśnie z drobiazgów, jak przekonuje kampania #mójMoment, składa się nasz dobrostan.

Długoterminowe trendy, czyli kiedy dane stają się argumentami

I to jest, moim zdaniem, prawdziwa siła tego zegarka. Pojedynczy pomiar to ciekawostka. Ale kiedy po kilku dniach zaczęłam widzieć powtarzające się wzorce - gorszy sen po wieczorze z telefonem, lepsze HRV po dniu z dłuższym spacerem, niższa energia po zarwanej regeneracji, dane przestały być liczbami, a stały się argumentami. Trudno dyskutować z własnym organizmem, kiedy ten przemawia wykresami.

PXL_20260624_170052481~2
fot. Archiwum włąsne

Suplementy Health Labs Care, czyli jak sceptyczka (pomału) zmieniła zdanie

Teraz część, która jeszcze kilka tygodni temu wydawała mi się niemożliwa: piszę o suplementach bez przewracania oczami. Co mnie przekonało? Paradoksalnie - dane z zegarka. Kiedy zobaczyłam czarno na białym, że moja regeneracja być może nie zawsze nadąża za moimi ambicjami treningowymi, pomy ślałam "czemu nie spróbować jeszcze czegoś dodatkowego"? Co wspomoże moją dietę w momentach najwiekszego zabiegania (albo zapomnienia)? Produkty Health Labs Care zostały dobrane z myślą o wspieraniu organizmu w dłuższej perspektywie i każdy z nich znalazł w moim dniu swoje miejsce.

PXL_20260617_115910007~2
fot.: archiwum własne

OmegaMe - Kwasy omega-3, które wspierają codzienne funkcjonowanie organizmu

Wiedziałam, że tłuste ryby powinny gościć na moim talerzu dwa razy w tygodniu. Wiedziałam też (bo jestem z sobą szczera), że gościły raczej raz na dwa tygodnie, w wersji optymistycznej. Wiem, że OmegaMe ich w pełni i nie zastąpi, ale może uspokoi moje sumienie? I choć odrobinę zasypie lukę miedzy teorią a praktyką? W końcu to składniki aktywe o potwierdzonym działaniu na nasz oranizm i wielkiem palecie prozdrowotnych możliwości. Kapsułka do śniadania weszła w rutynę szybciej, niż się spodziewałam, pomogło to, że zegarek i tak każdego ranka skłaniał mnie do krótkiego przeglądu dnia, więc poranny rytuał po prostu zyskał jeden punkt więcej.

Vitamin D Natural+. Witamina D z naturalnego źródła

Trenuję dużo, ale jak większość z nas głównie w czterech ścianach, a polskie słońce bywa kapryśne nawet w czerwcu. To był suplement, do którego przekonałam się najłatwiej, bo o niedoborach witaminy D w naszej szerokości geograficznej słyszała chyba każda z nas. Słyszałyśmy też o tym, że witamina D jest bardziej hormonem niż witaminą, a u kobiet w pewnym wieku każdy hormon jest na wagę złota. Z łykania kropli witaminy (jest w wygodnym zakraplaczu) uczyniłam z kolei mój wieczorny rytuał i sięgałam po nią gdy tylko zegarek przypominał o porze wyciszenia. Odkryłam, że fajnie mieć rytuały, które domykają dzień.

Tu ważna uwaga, którą podkreślam jako osoba, która nie znosi marketingowych obietnic: efekty związane z budowaniem odporności i zdrowych nawyków obserwuje się przede wszystkim w dłuższej perspektywie. Tydzień czy nawet miesiąc to za krótko, by mówić o rewolucji - ale wystarczająco długo, by zacząć własne obserwacje i zbudować rytuał, który ma szansę zostać ze mną na dłużej.

Mój moment, czyli co zostało po miesiącu testu

Najciekawsze dla mnie w tym eksperymencie było dla mnie to, że technologia i suplementacja dwie rzeczy, które mogłyby istnieć osobno, zaczęły ze sobą „rozmawiać”. Oczywiście w ogromnym uproszczeniu, bo nie jest tak, że połączę suple z zegarkim i wiem wszystko o swoim zdrowiu ;-). Ale doceniam, że smartwatch może wskazać potencjalne braki w regeneracji i równowadze. A suplementy mogą być jednym z narzędzi, by te braki spróbować wyrównywać. Fizyczny dobrostan przestał być dla mnie abstrakcyjnym hasłem z reklam, a stał się czymś policzalnym: sumą snu, ruchu, odpoczynku, oddechu i tego, co dostarczam organizmowi każdego dnia (oprócz miodku, imbiru i matchy).

PXL_20260617_120308048~2
fot.: archiwum własne

Czy zostałam entuzjastką suplementów? Powiedzmy, że zostałam ich świadomą użytkowniczką, a dla kogoś, kto jeszcze niedawno omijał półkę z kapsułkami i proszkami szerokim łukiem, to całkiem spora zmiana. Mój moment okazał się tym, w którym przestałam traktować dbanie o siebie jak listę zadań, a zaczęłam jak codzienny, dobrze zaprojektowany rytuał. I mam na to dane, że to działa.

Suplement diety. Zawiera składniki, które wspomagają funkcje organizmu poprzez uzupełnienie normalnej diety. Nie ma właściwości leczniczych.
Urządzenia takie jak Galaxy Watch nie służą do diagnostyki. W przypadku wątpliwości konieczna jest konsultacja z lekarzem.

Materiał promocyjny marki Samsung i Health Labs Care

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.