LEA pozwala skompletować zastawę element po elemencie: filiżanka ze spodkiem o pojemności 250 ml kosztuje obecnie 49,90 zł, kubek 450 ml i miska 14,5 cm po 39,90 zł, talerz obiadowy 26,5 cm 49,90 zł, a śniadaniowy 20 cm 39,90 zł. Wszystkie dostępne na stronie warianty łączy zielono-różowa kolorystyka. To właśnie ona jest najlepszym punktem wyjścia do stołu, który nie wygląda przesadnie odświętnie, ale zdecydowanie nie jest też przypadkowy. DUKA
WIDEO…
Biała zastawa może tym razem zostać w szafce
Przez lata najbezpieczniejszym wyborem były białe talerze, do których można było dopasować właściwie wszystko. Teraz znacznie ciekawiej wygląda stół, na którym to właśnie ceramika nadaje ton całej aranżacji. Zieleń i róż sprawiają, że nawet proste śniadanie zaczyna wyglądać bardziej efektownie. Jajka, croissanty, truskawki czy kawa nie potrzebują już specjalnej oprawy, bo kolor pojawia się bezpośrednio pod nimi.
Róż i zieleń są znacznie lepszym duetem, niż mogłoby się wydawać
To połączenie działa, bo jeden kolor równoważy drugi. Róż wnosi miękkość, zieleń trochę świeżości i głębi. Razem dają efekt bardziej nieoczywisty niż klasyczny błękit z bielą czy zestaw neutralnych beży. Co ważne, nie trzeba później powtarzać obu kolorów w każdym elemencie stołu. Sama zastawa może zrobić wystarczająco dużo.
Nie kupowałabym od razu identycznego kompletu dla dwunastu osób
Najładniejszy stół nie musi wyglądać tak, jakby wszystkie elementy zostały wyjęte z jednego wielkiego pudełka. LEA można potraktować jak bazę i mieszać ją z naczyniami, które już mamy. Zielono-różowy talerz obok prostego kremowego, kolorowa filiżanka na białym spodku czy miska ustawiona między przezroczystymi szklankami dadzą znacznie swobodniejszy efekt. Odrobina niedopasowania działa tutaj na korzyść.
Obrus zostawiłabym możliwie prosty
Przy zastawie, która sama wprowadza dwa kolory, tekstylia nie muszą już konkurować o uwagę. Złamana biel, naturalny len, delikatny krem albo bardzo jasny róż wystarczą. Obrus może być nawet lekko pognieciony. Zamiast perfekcyjnie wyprasowanej powierzchni ciekawiej wygląda miękka tkanina, na której naczynia stoją trochę swobodniej.
Do tego stołu pasuje kolorowe szkło
Jeżeli chcemy dodać jeszcze jeden element, wybrałabym szkło zamiast kolejnej wzorzystej ceramiki. Błękitne kieliszki, bursztynowe szklanki albo delikatnie zielone szkło pięknie złapią światło i stworzą kolejną transparentną warstwę koloru. Nie wszystko musi być z jednego zestawu. Wręcz przeciwnie — różne odcienie szkła mogą sprawić, że stół będzie wyglądał ciekawiej.
Kwiaty powinny wyglądać tak, jakbyśmy zerwały je pięć minut wcześniej
Do zieleni i różu nie potrzeba perfekcyjnego bukietu od florysty. Kilka gałązek, różowe dalie, drobne kwiaty albo nawet pojedyncze łodygi w niewielkich wazonach wystarczą. Kompozycja powinna być luźna i niezbyt wysoka, żeby nie zasłaniała osób siedzących naprzeciwko. Niedzielny stół ma zachęcać do zostania przy nim dłużej, a nie wyglądać jak dekoracja, której boimy się dotknąć.
Chrom może uratować tę aranżację przed nadmiarem słodyczy
Różowo-zielona zastawa mogłaby łatwo pójść w bardzo romantycznym kierunku, dlatego warto dodać jej coś chłodniejszego. Srebrne sztućce, stalowy dzbanek albo niewielka metalowa tacka stworzą potrzebny kontrast. Błysk chromu sprawia, że pastelowe kolory zaczynają wyglądać bardziej współcześnie i mniej dosłownie.
Śniadanie może być najlepszą okazją do wyciągnięcia ładnej zastawy
Często piękniejsze naczynia zostawiamy na kolację z gośćmi albo specjalną okazję, a rano sięgamy po przypadkowy kubek. Tymczasem właśnie śniadanie najbardziej korzysta z takich drobiazgów. Kawa wypita z kolorowej filiżanki, owoce podane w misce i tost na różowo-zielonym talerzu to niewielkie rzeczy, ale zmieniają sposób, w jaki zaczynamy dzień.
Na środku stołu postawiłabym jedzenie, nie dekoracje
Jeżeli zastawa jest kolorowa, stół nie potrzebuje wielu dodatkowych ozdób. Lepiej zostawić miejsce na dużą miskę owoców, pieczywo, masło, konfiturę i dzbanek z kawą. Cytryny, winogrona, figi czy gruszki same stają się częścią aranżacji. To znacznie bardziej naturalny sposób budowania stołu niż ustawianie między talerzami kilku przedmiotów, które przed jedzeniem trzeba będzie przenieść.
Najładniejszy stół wygląda, jakby śniadanie miało potrwać do obiadu
Właśnie taki klimat pasuje do LEA najbardziej. Nie perfekcyjna kolacja z równiutko ustawionymi kieliszkami, lecz późne niedzielne śniadanie, podczas którego ktoś dolewa kawy, na stole zostają okruszki, a kolejna osoba sięga po kawałek pieczywa. Zieleń i róż dają wystarczająco dużo dekoracyjności, żeby nie trzeba było już niczego przesadnie stylizować. Kilka niedopasowanych naczyń, lniany obrus, kwiaty i jedzenie na środku stołu wystarczą, żeby zwykły poranek wyglądał jak małe wydarzenie.