Twój kot uważa, że świat kończy się na parapecie, a klatka schodowa to miejska legenda, którą opowiada się kociętom przed snem? Ustawodawca ma na ten temat inne zdanie. Własnie podpisano ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowania Psów i Kotów, w skrócie KROPiK. Zgodnie z nią czipowanie obejmie także koty, których jedyną podróżą życia była wyprawa do weterynarza w transporterze, zakończona obrażeniem się na cały ród ludzki. Spokojnie, czasu jest dużo, a koszt jest mniejszy niż worek dobrej karmy. Oto, co warto wiedzieć, zanim Twój futrzany rezydent dowie się, że figuruje w państwowej bazie danych.
WIDEO…
Kanapa nie daje immunitetu
Argument „on i tak nigdzie nie chodzi” działa na ciocię, która pyta, czy kot nie jest samotny. Na ustawę już nie działa. Obowiązek obejmuje wszystkie koty, które mają właścicielkę lub właściciela, a także te przebywające w schroniskach i domach tymczasowych. Nie ma znaczenia, czy twój kot poluje na myszy w ogrodzie, czy wyłącznie na promień słońca na dywanie. Wyjątkiem są koty wolno żyjące. O tym, czy i kiedy trzeba je czipować, zdecydują rady gmin. Koty z gospodarstw rolnych są z tego obowiązku zwolnione. Docelowo rejestr ma objąć około 14 milionów zwierząt. Taka baza danych jest większa niż niejeden serwis randkowy i, w odróżnieniu od niego, z gwarancją prawdziwych zdjęć profilowych.
Od kiedy? Zdążysz wypić kawę. Nawet kilka
Nie musisz jutro o świcie pakować kota do transportera, choć on i tak spodziewa się po tobie najgorszego. Ustawa wejdzie w życie dwa lata po ogłoszeniu. Zwierzęta urodzone przed tą datą dostaną potem jeszcze trzy lata na oznakowanie i rejestrację. W praktyce oznacza to, że twój kot zdąży kilkanaście razy obrazić się na nową karmę, zanim ktokolwiek zapyta o jego numer. Nie odkładaj tego jednak na ostatnią chwilę. Znasz to z PIT-ów, a weterynarze pod koniec terminu będą mieli kolejki dłuższe niż możesz sobie wyobrazić.
Ile to kosztuje? Mniej niż drapak, którego i tak nie używa
Ustawa ustala górny limit opłat: 0,56 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Dziś to około 50 zł za oznakowanie i około 50 zł za wpis do rejestru. Zabieg wykonuje weterynarz. Czip jest wielkości ziarenka ryżu, a jego wszczepienie trwa kilka minut. Dobra wiadomość dla przezornych: jeśli Twój kot ma już czip spełniający wymagania, nie będzie trzeba go wszczepiać ponownie. Przez pierwsze trzy lata działania rejestru wpis wcześniej oznakowanych zwierząt będzie bezpłatny. To rzadki przypadek, w którym bycie prymuską naprawdę się opłaca.
Kary, czyli tego lepiej nie testować
Za brak czipa i wpisu do rejestru grozi grzywna od 20 do 5000 zł. Prezydent już zasygnalizował, że jego zdaniem kary są zbyt wysokie i powinny zostać zmienione, zanim przepisy zaczną obowiązywać. Kwoty mogą się więc jeszcze zmienić. Najtańszą opcją i tak pozostaje wizyta u weterynarza.
Czip to nie GPS. I dobrze
Obalmy jeden mit, zanim trafi na rodzinną grupę na WhatsAppie: czip nie śledzi kota i nie wyśle Ci powiadomienia, że znowu siedzi w szafie na swetrach. To po prostu numer, który weterynarz albo pracownik schroniska odczytuje specjalnym czytnikiem. Właśnie dlatego ma to sens także w przypadku kotów domowych. Wystarczy uchylone okno, niedomknięty balkon albo kurier, który akurat zbyt długo trzymał otwarte drzwi, i twój kanapowy filozof nagle odkrywa w sobie duszę podróżnika. Jeśli ktoś go znajdzie, numer w rejestrze doprowadzi go prosto do ciebie, a nie tylko na ogłoszeniet na osiedlowej grupie „Zaginął kot, rudy, obrażony”. Rejestr ma być połączony z bazą PESEL i aplikacją mObywatel, więc zamiast do grubego segregatora dane trafią w miejsce, gdzie trzymasz już i tak dowód i prawo jazdy.
Kupujesz kota? Zostań na chwilę detektywką
Jeśli planujesz adopcję albo kupno kota, dopisz do listy pytań jeszcze jedno: czy zwierzę ma czip, jaki jest jego numer i czy dane trafiły do rejestru. Uczciwa hodowla i porządne schronisko pokażą dokumentację od weterynarza bez mrugnięcia okiem. Jeśli słyszysz „czip się dorobi później” albo temat nagle schodzi na to, jak cudownie kociak mruczy, to sygnał, żeby przyjrzeć się ofercie dokładniej. Mruczenie jest urocze, ale dokumentów nie zastąpi.
Ściąga do zapisania w telefonie
- numer czipa Twojego kota (jeśli już go ma), data zabiegu i nazwa lecznicy,
- potwierdzenie czipowania od weterynarza, bo przyda się przy rejestracji,
- pytanie o czip i rejestrację, zadane jeszcze przed wpłaceniem zaliczki za nowego domownika.
Twój kot i tak uważa, że to on jest tu najważniejszy i że cały dom kręci się wokół jego osoby. Teraz przynajmniej będzie miał na to papiery.