Obiekt z kolekcji Vincenta Van Duysena dla Zara Home kosztuje obecnie 199 zł i ma 20 cm szerokości, 12 cm wysokości oraz 4,5 cm głębokości. Wykonano go z poddanego obróbce termicznej drewna jesionowego, dlatego brązowa forma dobrze wpisuje się w kierunek, w którym idą teraz spokojniejsze wnętrza: mniej drobnych dekoracji, więcej naturalnych materiałów i pojedyncze przedmioty, które można oglądać niemal jak małe rzeźby. Zara Home
WIDEO…
Półka nie musi być wypełniona od jednego końca do drugiego
Największą zmianą może być po prostu pozostawienie na niej pustego miejsca. Kiedy obok dekoracyjnego przedmiotu znajduje się kilkadziesiąt centymetrów wolnej powierzchni, zaczynamy naprawdę zauważać jego kształt. Nie ginie między książkami, świecami i ramkami. Pusta przestrzeń działa trochę jak margines wokół fotografii — pozwala wybrzmieć temu, co znalazło się w środku.
Jedna rzeźbiarska forma może zastąpić kilka bibelotów
Nie chodzi o całkowite pozbywanie się osobistych drobiazgów, ale o bardziej świadome wybieranie tego, co zostawiamy na widoku. Jeden charakterystyczny przedmiot często daje ciekawszy efekt niż pięć niewielkich dekoracji ustawionych obok siebie. Drewniany jamnik ma na tyle wyrazistą sylwetkę, że spokojnie może stać solo. Z daleka czytamy go niemal jako abstrakcyjną formę, dopiero później odkrywając, co właściwie przedstawia.
Ciemne drewno znowu ma przewagę nad bardzo jasnym
Przez długi czas półki, stoliki i dekoracje drewniane występowały przede wszystkim w jasnych, naturalnych odcieniach. Głębsze brązy dają jednak zupełnie inny efekt. Są cieplejsze, bardziej zdecydowane i świetnie wyglądają na tle złamanej bieli, kremu czy piaskowych ścian. Brązowy obiekt może być więc niewielkim sposobem na wprowadzenie ciemniejszego drewna bez wymieniania mebli.
Na jasnej półce zrobiłaby się z niego mała rzeźba
Najprostsza aranżacja? Kremowa albo jasnobeżowa ściana, długa półka i ten jeden ciemniejszy obiekt. Kontrast nie musi być mocny, żeby forma natychmiast przyciągała wzrok. Obok można położyć dwie książki w dużym formacie, ale nie ustawiałabym już szeregu dodatkowych ozdób. Im spokojniejsze otoczenie, tym bardziej widoczny staje się sam kształt.
Przy książkach wyglądałby jeszcze bardziej naturalnie
Jeśli samotna dekoracja wydaje się zbyt ascetyczna, najlepszym towarzystwem będą książki. Kilka tomów ustawionych pionowo albo dwa albumy położone poziomo wystarczą, żeby stworzyć kompozycję bez efektu przeładowania. Nie muszą być dobrane kolorystycznie. Lekka przypadkowość sprawia, że półka wygląda jak część prawdziwego domu, a nie aranżacja złożona wyłącznie na potrzeby zdjęcia.
Naturalne materiały nie potrzebują wielu ozdobników
Drewno jest interesujące właśnie dlatego, że samo ma kolor, fakturę i rysunek. Dlatego obok takiego obiektu nie dokładałybyśmy kolejnych drewnianych figurek. Znacznie ciekawsze będzie zderzenie materiałów: szkło, stal, ceramika albo papier. Jeśli na sąsiedniej półce stoi szklany wazon czy metalowa lampa, cała kompozycja dostaje więcej głębi.
Nie każda półka w regale musi być udekorowana tak samo
To jeden z najczęstszych problemów przy stylizowaniu otwartych regałów. Próbujemy wypełnić każdą wnękę według podobnego schematu: książki, dekoracja, świeca. Tymczasem jedna półka może pozostać prawie pusta, druga mieścić wyłącznie książki, a dopiero na trzeciej pojawi się szkło czy ceramika. Taka zmiana rytmu sprawia, że cały regał wygląda znacznie swobodniej.
Na komodzie obowiązuje dokładnie ta sama zasada
Ten sposób myślenia nie kończy się na półkach. Na długiej komodzie również nie trzeba ustawiać szeregu przedmiotów na całej powierzchni. Rzeźbiarska dekoracja z jednej strony, niewielka lampa z drugiej i sporo wolnego blatu pomiędzy nimi mogą stworzyć mocniejszą aranżację niż kolekcja drobiazgów. Szczególnie dobrze działa to przy meblach z wyraźnym rysunkiem drewna, którego szkoda zasłaniać.
Wieczorem wystarczy skierować na niego miękkie światło
Rzeźbiarskie przedmioty najlepiej wyglądają wtedy, kiedy światło podkreśla ich bryłę. Nie potrzebujemy specjalnego reflektora. Wystarczy stojąca obok lampa albo kinkiet, którego światło pada pod lekkim kątem. Na ścianie pojawi się cień, a niewielki przedmiot zacznie mieć znacznie większą obecność we wnętrzu.
Najtrudniejsze może być właśnie powstrzymanie się przed dodawaniem
Kiedy na półce zostaje jeden przedmiot, pierwszym odruchem często jest postawienie czegoś obok. A może świeca? Mały wazon? Jeszcze jedna książka? Warto zatrzymać się chwilę wcześniej. Obiekt Vincenta Van Duysena pokazuje, że dekoracyjność nie zawsze bierze się z liczby rzeczy. Czasami jedna ciekawa forma z drewna i sporo pustej przestrzeni wokół niej robią dokładnie tyle, ile potrzeba i ani jednej rzeczy więcej.