Co więcej, tym razem projektanci nie proponują ich jako elementu sportowego stroju. Współczesne legginsy z paskiem pod stopą mają być częścią eleganckiej, miejskiej garderoby. Nosimy je ze szpilkami, kozakami, marynarkami i płaszczami. I nagle okazuje się, że ten dość kontrowersyjny fason może wyglądać naprawdę nowocześnie.
Z sali aerobiku na wybiegi. Historia legginsów z paskiem pod stopą
Zanim „stirrup leggings” stały się modowym hitem, pasek pod stopą miał przede wszystkim praktyczne zadanie. Podobne rozwiązanie wykorzystywano w odzieży jeździeckiej, miało utrzymywać nogawkę na miejscu i zapobiegać jej podwijaniu się pod wysokimi butami. Z czasem fason zaczął pojawiać się również w odzieży narciarskiej i sportowej.
Prawdziwą karierę w modzie codziennej legginsy z zapiętkami zrobiły jednak w latach 80. i 90. Wtedy przestały być wyłącznie praktycznym elementem stroju do jazdy konnej czy na narty i trafiły na ulice. Popularność aerobiku dodatkowo napędziła ich karierę, legginsy stały się symbolem sportowej mody tamtej dekady, a wersje z paskiem pod stopą doskonale wpisywały się w charakterystyczną sylwetkę epoki. Noszono je z obszernymi swetrami, koszulami, sneakersami czy balerinami. W połowie lat 80. były na tyle popularne, że amerykańska prasa pisała o nich wręcz jako o podstawowym elemencie kobiecej garderoby.
Później moda poszła w inną stronę. Minimalizm lat 90. i późniejsze luźniejsze fasony sprawiły, że „stirrup leggings” na długo zniknęły z głównego nurtu. Ich powrót w kolejnych dekadach budził zresztą sporo emocji. To jeden z tych trendów, które trudno nosić „trochę”, albo całkowicie kupujemy jego retro charakter, albo zastanawiamy się, dlaczego ktokolwiek postanowił ponownie go wprowadzić.
Teraz legginsy z zapiętkami mają zupełnie nowe zasady
Właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część. W sezonie jesień-zima 2026 projektanci wyraźnie odchodzą od skojarzenia legginsów z typowym athleisure. „Stirrup leggings pojawiają się dziś jako element stylizacji przypominających bardziej klasyczne krawiectwo niż strój sportowy. Na wybiegach zestawiano je między innymi z dopasowanymi marynarkami, płaszczami i eleganckimi butami. I właśnie sposób stylizowania robi tutaj całą różnicę.
Najprostszy trik? Szpilki. Pasek przechodzący pod stopą sprawia, że nogawka pozostaje idealnie gładka przy kostce, a but staje się niemal przedłużeniem nogi. Czarne legginsy z zapiętkami i klasyczne szpilki tworzą bardzo smukłą, minimalistyczną linię. To już nie jest aerobik z lat 80., tylko stylizacja, którą bez problemu można wyobrazić sobie na ulicach Paryża, Mediolanu czy Nowego Jorku. Druga opcja to kozaki. Tutaj pasek pod stopą spełnia również swoją praktyczną funkcję — utrzymuje nogawkę na miejscu i sprawia, że materiał nie podwija się pod butem. Wysokie kozaki, legginsy, oversize'owy płaszcz i duża torba tworzą prostą, ale bardzo aktualną sylwetkę na chłodniejsze dni.
Kontrowersyjny trend, który może nas zaskoczyć
Najbardziej fascynujące w powrotach mody jest to, że ubrania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się kompletnie nieaktualne, nagle zaczynają wyglądać świeżo. „Stirrup leggings” są tego idealnym przykładem. Ich historia sięga sportu, jeździectwa i mody lat 80., ale dziś projektanci wykorzystują charakterystyczny pasek pod stopą zupełnie inaczej. I właśnie dlatego ten kontrowersyjny fason może okazać się jednym z ciekawszych sposobów na jesienną garderobę. Zwłaszcza jeśli zamiast kolejnej pary szerokich spodni mamy ochotę na coś, co mocno podkreśli sylwetkę i jednocześnie pozwoli pobawić się modą.