Komedia o rozwodzie, po której czujesz się dziwnie lekko. Najdojrzalszy i najbardziej zaskakujący film Bradleya Coopera
Alex i Tess byli razem kilkanaście lat, mają dwóch synów i wspólne życie, które jeszcze niedawno wyglądało na poukładane. Teraz siedzą u prawnika i ustalają, jak rozstać się tak, żeby nie zranić dzieci ani siebie nawzajem. Zamiast pogrążać się w żalu, Alex pewnego wieczoru łapie za mikrofon na otwartej scenie komediowej w Nowym Jorku. „Czy mnie słychać?” w reżyserii Bradleya Coopera trafiło właśnie do Disney+ i już dzieli widzów.

Nie każdy rozwód kończy się trzaskaniem drzwiami. Czasem dwoje ludzi po prostu przestaje do siebie pasować i musi nauczyć się żyć obok siebie, dla dzieci i dla resztek dawnej przyjaźni. Na tym napięciu Bradley Cooper zbudował „Czy mnie słychać?”, komedię, która równie często wywołuje śmiech, co ściśnięcie w gardle. Film jest już dostępny w Disney+.
O czym jest „Czy mnie słychać?”. Rozwód, który nie chce się skończyć
Alex i Tess Novak (Will Arnett i Laura Dern) są małżeństwem od kilkunastu lat i wychowują dwóch synów, Felixa i Jude'a. Ich związek nie rozpada się przez zdradę ani wielką awanturę, tylko przez powolne oddalanie, które oboje w końcu nazywają po imieniu. Decydują się na rozwód, choć żadne z nich nie potrafi do końca wyjść z roli partnera. Zamiast szukać pociechy u terapeuty, Alex pewnego wieczoru wchodzi na scenę otwartego mikrofonu w nowojorskim klubie komediowym i zaczyna opowiadać o swoim życiu zupełnie obcym ludziom. Tess w tym czasie układa codzienność na nowo i liczy lata, które poświęciła rodzinie oraz karierze drugiej osoby. Im dłużej trwa ich rozstanie, tym cieńsza robi się granica między „byłymi” a „wciąż razem”. Oboje próbują dogadać się w sprawie dzieci, wspólnych znajomych i pieniędzy, a przy okazji raz po raz wracają do siebie, jakby rozwód był tylko kolejnym etapem znajomości, a nie jej końcem.
Obsada „Czy mnie słychać?”. Will Arnett, Laura Dern i Bradley Cooper za kamerą
Głównej roli podjął się Will Arnett, kojarzony głównie z komedii i głosu w serialu „BoJack Horseman”. Tutaj gra mężczyznę w kryzysie, który próbuje przekuć rozpacz w żart, i robi to bez przerysowania. U jego boku Laura Dern, nagradzana za „Historię małżeńską” i serial „Wielkie kłamstewka”, jako Tess. Bradley Cooper poza reżyserią wcielił się w Ballsa, najlepszego przyjaciela Alexa, aktora, który nawet w słabszych momentach trzyma fason. W dalszej obsadzie pojawiają się Andra Day, Amy Sedaris, Sean Hayes, Christine Ebersole i Ciarán Hinds. To trzeci pełnometrażowy film Coopera jako reżysera, po „Narodzinach gwiazdy” i „Maestro”. Scenariusz napisał razem z Willem Arnettem i Markiem Chappellem, a punktem wyjścia stała się historia brytyjskiego komika Johna Bishopa, który otrzymał osobny kredyt za pomysł.
Dlaczego o „Czy mnie słychać?” zrobiło się głośno?
Film zamknął nowojorski festiwal filmowy w październiku 2025 roku, a do amerykańskich kin trafił tuż przed świętami. W Polsce pokazały go kina pod koniec lutego, teraz wchodzi do Disney+. Na Rotten Tomatoes ma 87 procent pozytywnych recenzji od krytyków, a recenzenci często wymieniają go jednym tchem z najdojrzalszymi rzeczami w dorobku Coopera. Sporo emocji wzbudziło też pominięcie filmu przy oscarowych nominacjach. Reżyser, którego poprzednie tytuły walczyły o statuetki, tym razem został przez Akademię ominięty, co część krytyków uznała za jedno z większych przeoczeń sezonu. Drugim powodem zainteresowania jest sam Arnett, który po latach grania w komediach dostał rolę wymagającą powagi i smutku. Cooper jako reżyser usuwa się w cień i daje aktorom przestrzeń, zamiast popisywać się formą.
Zwiastun z polskimi napisami obejrzycie tutaj:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Opinie widzów o „Czy mnie słychać?”. „Poczułem się jak po dwóch rozwodach”
Reakcje są podzielone, co przy historii o rozpadającym się małżeństwie akurat nie dziwi. Jeden z widzów podsumował seans krótko: „Po seansie poczułem się, jakbym był po dwóch rozwodach. Ale może o to właśnie chodziło”. Inni wracają do skojarzeń z klasykami kina o związkach na zakręcie. „Pomysł wyjściowy trochę jak z Woody'ego Allena – w pewnym momencie zresztą trudno nie mieć skojarzeń z 'Mężami i żonami'”, zauważa kolejny. Po stronie obrońców filmu stanęły nawet osoby, które zwykle omijają historie o komikach. „Nie znoszę stand-upu — naprawdę”, przyznaje jeden z widzów, by po chwili dodać, że „stand-up w tym filmie nie jest celem, lecz narzędziem”. Nie brakuje też głosów chłodniejszych, w których film bywa nazywany przyzwoitym, ale mniej porywającym, niż zapowiadały recenzje. Najczęściej powtarza się jednak wrażenie, że to opowieść, która zostaje z widzem na dłużej, niż wynikałoby z lekkiego tonu zwiastunów.
Czy warto obejrzeć „Czy mnie słychać?” w Disney+?
Najwięcej z tego filmu wyniosą osoby, które same przechodziły przez koniec długiego związku albo obserwowały to z bliska. To historia o dorosłych, którzy popełnili błędy i starają się nie przerzucać ich na dzieci. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji ani efekciarskich scen. Zamiast nich dostajecie dwie godziny z bohaterami, którzy rozmawiają, żartują, ranią się i godzą, czasem w obrębie jednej sceny. Jeśli wolicie kino dosłowne i szybkie, możecie poczuć niedosyt, bo „Czy mnie słychać?” działa półtonami i pauzami. Ale jeśli macie ochotę na wieczór z historią, która najpierw rozśmiesza, a potem zostawia cichy niepokój, ten tytuł czeka w Disney+ od 10 czerwca.



