Spór wokół „Ołowianych dzieci” dotyczy sposobu przedstawienia historii walki z ołowicą wśród dzieci na Śląsku. Jedną z centralnych postaci serialu jest dr Jolanta Wadowska-Król, w którą wciela się Joanna Kulig. Stanisław Torbus uważa jednak, że produkcja niewłaściwie przedstawiła rolę jego babci, prof. dr hab. n. med. Bożeny Hager-Małeckiej. Jego zdaniem część elementów związanych z jej działalnością została wykorzystana przy tworzeniu fikcyjnej profesor Berger, a jednocześnie zasługi Hager-Małeckiej przypisano innej postaci historycznej. Netflix nie zgadza się z taką interpretacją i podkreśla fabularny charakter serialu.

WIDEO…

player placeholder

Wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej zarzuca serialowi zniekształcenie historii

Stanisław Torbus twierdzi, że w „Ołowianych dzieciach” pominięto kluczową rolę jego babci, prof. Bożeny Hager-Małeckiej, a w jej miejsce wprowadzono fikcyjną profesor Berger. Według niego bohaterka otrzymała unikalne cechy prawdziwej lekarki, podczas gdy część jej rzeczywistych zasług została przypisana dr Jolancie Wadowskiej-Król. Torbus uważa, że takie przedstawienie wydarzeń nie jest wyłącznie swobodą artystyczną. W jego ocenie doszło do naruszenia kultu pamięci osoby zmarłej, jej dobrego imienia oraz prawa rodziny do pielęgnowania pamięci o niej w sposób zgodny z prawdą historyczną.

Problemem ma być również sposób promowania „Ołowianych dzieci”

Zastrzeżenia wnuka lekarki nie dotyczą wyłącznie tego, co widzowie zobaczyli na ekranie. Torbus zwraca uwagę również na promocję produkcji. Jego zdaniem, choć „Ołowiane dzieci” są serialem luźno inspirowanym rzeczywistymi wydarzeniami, Netflix miał komunikować historię w sposób mogący sugerować widzom, że oglądają prawdziwy przebieg wydarzeń. Torbus obawia się, że z czasem fabularna wersja może zacząć funkcjonować w świadomości odbiorców zamiast faktów, a fikcyjna profesor Berger zostanie zapamiętana w miejscu rzeczywistej prof. Hager-Małeckiej.

Zobacz także:
Ołowiane dzieci
Fot. materiały prasowe

Netflix odpowiada na zarzuty. „Ołowiane dzieci” są fikcją fabularną

Netflix przedstawia sprawę inaczej. Platforma przypomina, że „Ołowiane dzieci” są fikcją fabularną luźno inspirowaną faktami, a taki format pozwala twórcom na przekształcanie, upraszczanie oraz tworzenie części wydarzeń i bohaterów od podstaw. Według stanowiska Netfliksa profesor Berger jest samodzielną fikcyjną postacią i nie została pomyślana jako ekranowe odwzorowanie konkretnej prawdziwej lekarki. Platforma nie zgadza się również z twierdzeniem, że twórcy mieliby obowiązek kształtowania tej bohaterki zgodnie z oczekiwaniami osób trzecich.

Wnuk lekarki domaga się od Netfliksa 100 tys. zł

Stanisław Torbus oczekuje od platformy oficjalnego oświadczenia, w którym przedstawiona zostałaby rzeczywista rola prof. Bożeny Hager-Małeckiej w wydarzeniach związanych z epidemią ołowicy wśród dzieci. Drugim żądaniem jest zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. zł. Pieniądze, jak deklaruje, miałyby zostać przekazane Fundacji „Dwie Głowy”. Spór dotyczy więc nie tylko sposobu opowiedzenia historii w serialu, ale przede wszystkim tego, jak daleko twórcy produkcji inspirowanej faktami mogą odejść od rzeczywistych wydarzeń, gdy wykorzystują przy tym rozpoznawalne postaci historyczne.

„Ołowiane dzieci” wywołały dyskusję o tym, co jest prawdą, a co fikcją

Kontrowersje związane z prof. Hager-Małecką nie są jedynym przypadkiem, gdy po premierze „Ołowianych dzieci” zaczęto porównywać serialową opowieść z rzeczywistymi wydarzeniami. Dyskusję wzbudziły również inne elementy produkcji, a różnice między faktami i fabułą komentowano po premierze szerzej. Obecny spór pokazuje jednak szczególnie wyraźnie problem, który regularnie powraca przy serialach inspirowanych prawdziwymi historiami: dla części widzów to właśnie ekranowa wersja wydarzeń może stać się tą najbardziej zapamiętaną. W przypadku „Ołowianych dzieci” stanowiska obu stron są wyraźnie odmienne – Torbus mówi o zniekształceniu historii i pamięci o swojej babci, natomiast Netflix powołuje się na fabularny charakter produkcji.