Reklama

Zanim zrozumiemy fenomen „małej czarnej” od Guerlain, musimy cofnąć się w czasie. Dom mody Guerlain to jedna z najstarszych i najbardziej prestiżowych marek perfumeryjnych na świecie, założona w Paryżu już w 1828 roku przez Pierre’a-Françoisa-Pascala Guerlaina. Marka błyskawicznie zyskała status legendy, tworząc zapachy dla europejskich dworów królewskich. To właśnie Pierre-François stworzył słynną wodę kolońską Eau de Cologne Impériale dla cesarzowej Eugenii, żony Napoleona III, co przyniosło mu zaszczytny tytuł „Oficjalnego Dostawcy Perfum Jego Cesarskiej Mości”. Przez kolejne pokolenia rodzina Guerlain rewolucjonizowała rynek perfum. To oni w 1889 roku stworzyli Jicky, uznawane za pierwsze nowoczesne perfumy świata, łączące składniki naturalne z syntetycznymi. Późniejsze arcydzieła, takie jak orientalne Shalimar czy nostalgiczne L'Heure Bleue, na stałe zapisały się w historii sztuki zapachowej. Wybierając markę Guerlain, nie kupuje się więc jedynie flakonu perfum, ale niemal dwa wieki pasji, sekretnych receptur i absolutnego paryskiego luksusu.

W czym tkwi wyjątkowość zapachu La Petite Robe Noire Eau de Parfum?

La Petite Robe Noire (z fr. „mała czarna sukienka”) to zapach zbudowany na genialnych kontrastach. Perfumiarz Thierry Wasser połączył nuty jadalne, kojarzące się z luksusowym deserem, z wytrawnymi i dymnymi akordami. Pierwsze sekundy po rozpyleniu to prawdziwa eksplozja energii. Dominują tu soczyste, ciemne czarne wiśnie oraz czerwone jagody, które natychmiast zostają otulone kremowym, lekko gorzkim migdałem. Ten wstęp przypomina ekskluzywny, gęsty likier, który intryguje i pobudza zmysły. Gdy owocowa głośność nieco cichnie, do głosu dochodzi serce zapachu. To tutaj króluje czarna róża, mroczna, głęboka i niezwykle zmysłowa. Aby kompozycja nie stała się zbyt ciężka, Wasser przełamał ją naparem z czarnej herbaty. Nadaje on perfumom dymnego, eleganckiego i nieco tajemniczego charakteru. Baza zapachu to hołd dla tradycji marki Guerlain. Słodki bób tonka, ciepła wanilia, paczula oraz anyż tworzą na skórze aksamitny, pudrowy ogon. To dzięki nim zapach utrzymuje się przez wiele godzin, zbierając niezliczone komplementy. Choć ze względu na swoją gęstość i słodycz genialnie rozwija się w chłodniejsze dni, jesienią oraz zimą, to wieczorową porą sprawdzi się o każdej porze roku. Polubią go kobiety pewne siebie, które szukają w perfumach czegoś więcej niż czystej świeżości. Jeśli jeszcze ich nie znasz, przygotuj się na miłość od pierwszego wejrzenia... i od pierwszego psiknięcia.

Szata graficzna flakonu robi wrażenie!

Nie sposób mówić o La Petite Robe Noire bez wspomnienia o jego oprawie. Krystaliczny flakon zwieńczony korkiem w kształcie odwróconego serca (coeur inversé) to bezpośrednie nawiązanie do historycznych arcydzieł Guerlain z początku XX wieku (takich jak L'Heure Bleue). Wyrysowana na szkle kultowa czarna sukienka idealnie oddaje charakter zawartości, to zapach z jednej strony nowoczesny i zawadiacki, z drugiej mocno zakorzeniony w klasycznej francuskiej elegancji.

Animowana Paryżanka zamiast gwiazdy Hollywood

To był absolutny ewenement. W czasach, gdy konkurencja wydawała miliony na kontrakty z topowymi aktorkami (jak Natalie Portman dla Diora czy Keira Knightley dla Chanel), Guerlain postawił na minimalizm i sztukę. Animację stworzył francuski duet Kuntzel+Deygas (znani m.in. z genialnej czołówki do filmu „Złap mnie, jeśli potrafisz” Spielberga). Krok ten okazał się marketingowym strzałem w dziesiątkę, kampania wyróżniała się w telewizji i prasie, a sylwetka rysunkowej dziewczyny stała się natychmiast rozpoznawalna.

Tajemnicza premiera w 2009 roku

Pierwsza, pierwotna wersja La Petite Robe Noire z 2009 roku (stworzona wtedy przez perfumiarkę Delphine Jelk) była tak zwanym „butikowym ekscensem” (wersją ekskluzywną). Można ją było kupić tylko na słynnych Polach Elizejskich w Paryżu i kilku innych flagowych punktach. Pachniała mocniej lukrecją, cytryną i dymem. Ponieważ klientki dosłownie oszalały na jej punkcie, dom mody Guerlain zdecydował się na globalną premierę. W 2012 roku oficjalny nos marki, Thierry Wasser, delikatnie wygładził kompozycję, podkręcił wspomnianą czarną wiśnię i to właśnie ta wersja podbiła światowe perfumerie!

Bez nazwy – kopia – kopia (56)
mat. prasowe

Jeśli te perfumy nie przypadły ci do gustu, zerknij też na poniższe propozycje. Na pewno znajdziesz coś dla siebie:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...