Ten nowy pogrubiający tusz 5D daje efekt firanek i trzyma się 10 godzin w totalnym biegu. Jest genialny na opadającą powiekę
Zamiast niszczyć rzęsy, zacznij je pielęgnować... podczas malowania. Brzmi jak obietnica bez pokrycia? Też tak myślałam, dopóki nie zobaczyłam składu nowej maskary Clarins. Francuski brand zamknął w eleganckim opakowaniu aż 88% formuły pielęgnacyjnej i szczoteczkę z włókna rycynowego, która wyciąga rzęsy aż do brwi. Jeśli masz dość słabych, wypadających włosków, ten jeden produkt może całkowicie zmienić twoją poranną rutynę.

Twoja kosmetyczka pęka w szwach, a ty wciąż szukasz tuszu idealnego? Mam coś dla ciebie! Przetestowałam nowość, która obiecuje… absolutnie wszystko. Pogrubienie, wydłużenie, podkręcenie, perfekcyjne rozdzielenie i głęboką pielęgnację. Czy efekt 5D od Clarins to marketingowy chwyt, czy technologiczny przełom? Sprawdziłam to na własnych rzęsach!
Makijaż i odżywka w jednej tubce? O tym składzie będzie głośno!
Zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli od wnętrza. Clarins mocno podkręcił stawkę, tworząc formułę, która w 93% składa się ze składników pochodzenia naturalnego. Ale to, co naprawdę robi wrażenie, to fakt, że aż 88% składu to czysta esencja pielęgnacyjna. W roli głównej występuje tu Lash Boosting Complex + [AH], autorska technologia marki, która łączy pantenol, sfinganine oraz... kwas hialuronowy. Efekt? Tusz działa jak luksusowy kompres. Kwas hialuronowy otula każdy włos, a ekstrakt z drzewa mastyksowego wzmacnia rzęsy od nasady. Marka obiecuje, że po pewnym czasie zauważycie różnicę w kondycji rzęs nawet wtedy, gdy całkowicie zmyjecie makijaż. Brzmi jak bajka? Badania kliniczne na grupie 33 kobiet potwierdzają, to naprawdę działa!

Największy plus? Elastyczność formuły. Przy jednej warstwie uzyskałam piękny, świeży clean girl look, rzęsy były ciemne, uniesione i perfekcyjnie rozdzielone. Kiedy przed wieczornym wyjściem dołożyłam drugą warstwę, spojrzenie nabrało głębi i teatralnej objętości, a rzęsy nadal pozostały miękkie, a nie sztywne jak druty. A jak z trwałością? Producent deklaruje do 24 godzin trwałości. Choć nie testowałam go przez całą dobę (sen to podstawa pielęgnacji!), to po 10 godzinach intensywnego dnia w biegu, tusz nie osypał się pod oczami ani o milimetr. Zero efektu pandy, nawet przy niesprzyjającej pogodzie.
Szczoteczka, która robi całą robotę, Dual-Fibre Dimensions Brush
Jako redaktorka urody widziałam już setki szczoteczek, silikonowe, klasyczne, w kształcie klepsydry czy kuli. Clarins stawia na innowację zrównoważoną i proponuje szczoteczkę z podwójnym włóknem, wykonaną m.in. z włókna rycynowego. Jak to działa w praktyce? Szczoteczka nabiera idealną ilość produktu (zapomnijcie o wycieraniu nadmiaru o brzegi opakowania!). Dwa rodzaje włókien precyzyjnie chwytają każdą, nawet najkrótszą rzęsę w kąciku oka, ciągnąc ją ku górze i natychmiast rozdzielając. Nie ma mowy o efekcie nóżek pająka.
Jeśli ten tusz nie przypadł ci do gustu, zerknij też na poniższe propozycje. Na pewno znajdziesz coś dla siebie: