Uwodzicielski Jacob Elordi w najnowszej kampanii reklamowej Chanel. Ikoniczny męski zapach, który potrafi przyspieszyć tętno
Nowy ambasador, nowa kampania i zupełnie nowy format. Marka Chanel właśnie udowadnia, że ikoniczny męski zapach też potrafi przyspieszyć tętno. Za kamerą nowego filmu stanął 5-krotny laureat Oscara. Efekt wygląda jak thriller, a nie reklama perfum.

- Joanna Winiarska, szefowa działu Urody magazynu Glamour
To oficjalne: Jacob Elordi został nową twarzą Bleu de Chanel. Australijczyk, którego w ostatnim roku widziałyśmy dosłownie wszędzie, zastąpił w tej roli Timothée Chalameta i dołączył do legendarnego grona twarzy najpopularniejszego męskiego zapachu domu mody. Nominację Chanel ogłosił 23 kwietnia 2026 roku, a pełną kampanię odsłonił pod koniec maja. Okazuje się, że nie jest zwykła zmiana ambasadora.
Jacob Elordi nową twarzą Bleu de Chanel
Wybór nie jest przypadkowy. 28-letni Elordi to dziś jeden z najgorętszych nazwisk Hollywood. Nominacja do Oscara za „Frankensteina” Guillerma del Toro, rola Heathcliffa u boku Margot Robbie w „Wichrowych Wzgórzach”, kultowe „Euphoria” i „Saltburn”. Dom perfumeryjny uzasadnia decyzję krótko: aktor ustanowił się jednym z najbardziej fascynujących talentów swojego pokolenia. To zresztą nie pierwszy raz — Elordi pojawił się już w globalnej kampanii „See You at 5” dla Chanel N°5 w 2024 roku, właśnie u boku Robbie. Thomas du Pré de Saint Maur, szef globalnych zasobów kreatywnych pionu Fragrance & Beauty w Chanel, nie kryje, że to była miłość od pierwszego planu zdjęciowego. Przyznał, że obserwował karierę aktora od czasów „Euphorii”, a spotkanie na planie kampanii N°5 było dla niego olśnieniem. Według domu mody Elordi uosabia nowoczesną, instynktowną męskość — taką, która stawia indywidualność ponad konwencję. Sam aktor mówi z kolei o zaszczycie dołączenia do historii pisanej wcześniej przez reżyserów i aktorów, których głęboko podziwia.
Reżyser „Grawitacji” nakręcił nową reklamę perfum Chanel
Kampania nosi tytuł Bleu de Chanel L’Exclusif i promuje intensywniejszą odsłonę bestsellerowego zapachu. Ale to nazwisko reżysera robi największe wrażenie: za kamerą stanął Alfonso Cuarón — pięciokrotny laureat Oscara, twórca „Romy” i „Grawitacji”. Tym samym marka kontynuuje swoją wielką tradycję powierzania zapachowych narracji wybitnym kinematografom; wcześniej z Bleu de Chanel pracowali między innymi Martin Scorsese, James Gray i Steve McQueen. Efekt? Film zatytułowany „The Chase” wygląda jak współczesny thriller. Akcja toczy się nocą, w pościgu między wieżowcami, w hipnotycznym rytmie i z adrenaliną w każdym kadrze. Elordi instynktownie próbuje sięgnąć po nowy flakon, wpadając w elektryzujące tête-à-tête z Libby Taverner. Pożądanie miesza się tu z pragnieniem wolności, a zakończenie pozostawiono celowo otwarte , by napięcie nie wygasało. Zresztą, zobaczcie same!
Pierwszy film akcji w historii reklamy perfum
I tu pada najmocniejsza karta. „The Chase” to pierwszy film akcji nakręcony kiedykolwiek dla zapachu Chanel. Przez lata Bleu de Chanel kojarzyło się z charyzmatycznym, tajemniczym, lekko melancholijnym bohaterem i poetycko-dramatyczną narracją. Teraz dom mody świadomie odwraca tę kartę: więcej ruchu, więcej uwodzenia, mniej patosu. To, jak zauważają komentatorzy branży, przesunięcie zarazem estetyczne i narracyjne. Przekaz jest czytelny: zamiast zadumanej kontemplacji mamy pościg, zamiast posiadania — pogoń. Marka zdaje się mówić, że to właśnie pościg był zawsze sednem, a styl, w przeciwieństwie do chwilowego posiadania, nigdy się nie zatrzymuje. Czy nadchodzi pokolenie, dla którego luksus musi mieć tempo i charakter? A ponieważ kontrakty ambasadorskie tej rangi rozpisuje się zwykle na lata, więc twarz Elordiego będziemy oglądać jeszcze długo. Nie żałujemy, prawda?