Czy skutki polowań na czarownice możemy odczuwać jeszcze dziś? Jak doszło do wynalezienia pigułki antykoncepcyjnej? Dlaczego świat wciąż jest niebezpieczny dla kobiet? Skąd szklane sufity i nierówne płac? Jak podnieść swoją seksualną satysfakcję i samoocenę? Czym jest pożądanie responsywne? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w książkach, które gorąco wam polecamy.

Mona Chollet: „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet”, wyd. Karakter

Jedna z najważniejszych feministycznych pozycji. Mona Chollet przenosi nas najpierw do czasów stosów i polowań na czarownice, kiedy to na dobre rozpętała się mizoginia i upatrywanie w kobietach zła, przyczyn wszelkich nieszczęść. Dżuma w Europie? Winne są kobiety. Przepraszam, czarownice. W sumie wychodzi na to samo. Bo za czarownicę można było zostać uznaną za praktycznie wszystko. Zwłaszcza kiedy o czary oskarżał kobietę mężczyzna, to nie było przeproś. Słowo kobiety się nie liczyło i czekał na nią stos lub śmierć w innych cierpieniach. Skutki polowań na czarownice (ostatnia z tego typu egzekucji odbyła się jeszcze pod koniec XVIII wieku, czyli w tzw. okresie rozumu, oświecenia) odczuwamy do dziś. Mona Chollet pokazuje, że choć nie ma dziś stosów, to patriarchalna kultura stara się trzymać kobiety w garści, piętnuje zwłaszcza te niepokorne, które ośmielają się rozmawiać publicznie o seksie, nie mają dzieci, są stare… Autorka odkrywa przed nami kapitalistyczne mechanizmy, które powodują, że same między sobą dzielimy się, ostro oceniamy, staramy się wpasować w kanony, boimy odstawać od reszty. Pokazuje jednak również, jak wielka siła i niezłomność, potrzeba niezależności jest w kobietach, jak przez wieki poniżane i gnębione dopominamy się dziś o równouprawnienie, przysługujące nam prawa człowieka. Stajemy się współczesnymi czarownicami, same się nimi z dumą nazywamy, odzyskujemy figurę wiedźmy, żyjemy na wyznaczonych przez siebie same zasadach.
 

Caroline Criado Perez: „Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn”, wyd. Karakter

Lektura obowiązkowa niezależnie od płci. Caroline Criado Perez na twardych danych i życiowych przykładach jasno oraz dobitnie pokazuje, jak bardzo nasz współczesny świat tworzony jest pod mężczyzn, wygodny dla nich, a dla kobiet nie tylko niekomfortowy, ale szalenie niebezpieczny! Caroline Criado Perez w książce „Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn” stawia sprawę prosto:

Wciąż kiedy mówimy człowiek, to myślimy o przeciętnym facecie!  

Dlatego też przestrzeń miejska czy samochody projektowane są pod przeciętne męskie ciało, a manekiny, do testów zderzeniowych, wzorowane są na mężczyznach. Co za tym idzie, auta są może i bezpieczne dla mężczyzn, ale dla kobiet już niekoniecznie. Inny przykład? Weźmy policyjne mundury. Znowu projektowane są pod męskie ciała. Także te przeznaczone dla kobiet. Nie uwzględnia się kobiecej anatomii, specyfiki. To po prostu utrudnia życie, pogarsza samopoczucie, ale też grozi urazami, wypadkami. Taki świat jest dla nas śmiertelnie niebezpieczny. To właśnie kobiety najczęściej są ofiarami przestępstw. A sprawcami wcale nie jacyś obcy, lecz bliscy nam mężczyźni. Bo uważa się, że kobiece ciało to dobro powszechne, wspólne. Bo jest na to przyzwolenie. Bo nie każe się dostatecznie sprawców. Bo oskarża się ofiary. Bo na pewno kusiła, prowokowała – strojem, gestem. A teraz płacze. Po prostu ma za swoje. Cóż, lektura tej książki nie jest łatwa i przyjemna, ale wciąga, pokazuje mechanizmy, które w XXI wieku nie powinny mieć już miejsca, porusza i sprawia, że zaczynamy rozumieć, o co walczą feministki, o co trzeba walczyć, jeśli chcemy żyć w sprawiedliwym świecie. 

Mara Altman: „Obrzydliwa anatomia”, wyd. Kobiece

Bardzo ciałopozytywna pozycja, która pozwala łaskawiej spojrzeć na własne ciało i zachodzące w nim procesy fizjologiczne. Demaskuje mity urody, odpowiada na nurtujące pytania, dlaczego to, a nie co innego uznajemy za obrzydliwe. Bez tabu, zabawnie, osobiście, ale też z udziałem autorytetów od konkretnych zagadnień Mara Altman wyjaśnia, jak funkcjonujemy. Dobrze się to czyta, ponieważ autorka bardzo szczerze i rozbrajająco opowiada o swoich przygodach z ciałem, o tym, jak przez lata próbowała wpisywać się w kanony piękna. Pokazuje przez to, jak wiele wyzwań stoi przed naszą cielesnością, jak i że ciałopozytywność oznacza pracę na całe życie, uważność wobec ciała i ostrożność wobec przekazów z zewnątrz, którym ulegamy, które próbujemy nawet nieświadomie spełnić. Przede wszystkim jednak „Obrzydliwa anatomia” opisuje inteligencję ciała, tego, jak to wszystko, nawet to, co kultura obrzydza, uznaje za brzydkie i śmierdzące – świetnie jest skonstruowane, przydatne. Zdecydowanie lektura tej książki, choć trochę, zmieni nasze spojrzenie na cielesność – pocenie się, wyrastanie włosków tam, gdzie by się ich nie chciało, a brak w innych miejscach i tak dalej.

Zobacz także:

Emily Nagoski: „Ona ma siłę”, wyd. Buchmann

Zdecydowanie przełomowa książka wydawnictwa Buchmann. Ta pozycja jest już kultowa. Mój egzemplarz jest czytany przez kolejne przyjaciółki i ledwo żyje. Więc czas na nowy i puszczenie go znowu w obieg, bo każda z nas powinna poznać swoją seksualność w teorii i w praktyce, zrozumieć jak to wszystko funkcjonuje i cieszyć się przyjemnością, która nie jest tylko dla wybranych! Lektura książki dr Nagoski, cenionej amerykańskiej seksuolożki, która stworzyła ją z myślą o swoich studentkach, każdej z nas może przynieść mnóstwo ulgi, pomóc wyzwolić się ze wstydu wobec ciała, pragnień czy fantazji, w końcu: czerpać frajdę z własnego ciała! Emily Nagoski obala różne stereotypy, walczy z seksualnymi mitami, np. tymi o kobiecej oziębłości, kobiecym libido, orgazmie. Pomaga oswoić seksualność, polubić własne ciało i się z nim dogadać, pokazuje, że piękno tkwi w różnorodności. A taki przekaz wciąż jest nam niezwykle potrzebny. Taki przekaz powinien płynąć do ludzi jak najwcześniej, zwłaszcza kiedy dojrzewają.

Jonathan Eig: „Narodziny pigułki”, wyd. Czarne

Po pierwsze, jest to niezwykle wciągająca historia. Po drugie, jest to historia jednego z najważniejszych wynalazków, który wywołał rewolucję seksualną, a przede wszystkim, pozwolił kobietom na kontrolowanie swojej płodności, a co za tym idzie, wzmocnił je w walce o podmiotowość i równouprawnienie, zniesienie podwójnych seks standardów. Niezwykła kobieta, prawdziwa emancypantka, Margaret Sanger wymarzyła sobie taką tabletkę, która zdjęłaby z kobiet strach przed ciążą, pozwoliła im mieć tyle dzieci, ile chcą lub nie mieć ich wcale. Wyzwolenie z tego strachu, równałoby się, według niej, satysfakcji seksualnej, bo ciężko o niej mówić, kiedy się stresujemy. Choć wszyscy wokół pukali się w czoło, słysząc o kontrowersyjnym wówczas pomyśle Sanger i zatrzaskiwali przed nią drzwi, ona się nie poddawała. Znalazła w końcu godnego siebie wspólnika. Gregory Pincus, zajmujący się wcześniej badaniami nad rozmnażaniem ssaków, wydalony z Harvardu, postanowił podjąć się szalonego, zdawałoby się, zadania. Po wielu próbach i trudach pigułka antykoncepcyjna trafiła do powszechnego obiegu i służy nam do dziś.