Czy skutki polowań na czarownice możemy odczuwać jeszcze dziś? Jak hormony wpływają na nasze życie? Jak doszło do wynalezienia pigułki antykoncepcyjnej? Jak się przygotować do pierwszej miesiączki? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w książkach, które polecamy na długie, jesienno-zimowe wieczory.

Mona Chollet „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet”, wyd. Karakter

Jedna z najważniejszych feministycznych pozycji, które ukazały się tej jesieni. Mona Chollet przenosi nas najpierw do czasów stosów i polowań na czarownice, kiedy to na dobre rozpętała się mizoginia i upatrywanie w kobietach zła, przyczyn wszelkich nieszczęść. Dżuma w Europie? Winne są kobiety. Przepraszam, czarownice. W sumie wychodzi na to samo. Bo za czarownicę można było zostać uznaną za praktycznie wszystko. Zwłaszcza kiedy o czary oskarżał kobietę mężczyzna, to nie było przeproś. Słowo kobiety się nie liczyło i czekał na nią stos lub śmierć w innych cierpieniach. Skutki polowań na czarownice (ostatnia z tego typu egzekucji odbyła się jeszcze pod koniec XVIII wieku, czyli w tzw. okresie rozumu, oświecenia) odczuwamy do dziś. Mona Chollet pokazuje, że choć nie ma dziś stosów, to patriarchalna kultura stara się trzymać kobiety w garści, piętnuje zwłaszcza te niepokorne, które ośmielają się rozmawiać publicznie o seksie, nie mają dzieci, są stare… Autorka odkrywa przed nami kapitalistyczne mechanizmy, które powodują, że same między sobą dzielimy się, ostro oceniamy, staramy się wpasować w kanony, boimy odstawać od reszty. Pokazuje jednak również, jak wielka siła i niezłomność, potrzeba niezależności jest w kobietach, jak przez wieki poniżane i gnębione dopominamy się dziś o równouprawnienie, przysługujące nam prawa człowieka. Stajemy się współczesnymi czarownicami, same się nimi z dumą nazywamy, odzyskujemy figurę wiedźmy, żyjemy na wyznaczonych przez siebie same zasadach.
 

Zobacz także: Klub książkowy Glamour: Nasze czytelniczki przeczytały „Miasto dziewcząt” autorstwa Elizabeth Gilbert

Paulina Pomaska „Witaj w klubie”, Your KAYA

Twórcy polskiej marki Your KAYA - znanej z bezpiecznych dla ciała higienicznych środków menstruacyjnych, jak i świetnych kampanii odzierających temat okresu z tabu - wydają książkę. Oczywiście o menstruacji. Autorką jest współpracująca z brandem Paulina Pomaska, która tworzy jego komunikację - otwartą, edukacyjną i ciałopozytywną. Taka też jest publikacja zatytułowana w 100% pozytywnie, czyli „Witaj w klubie”. Książka przyciąga wzrok - opatrzona została pięknymi ilustracjami pokazującymi między innymi, co się dzieje z ciałem w trakcie okresu. Jest to publikacja, która powinna trafić w ręce dziewczynek zanim zaczną miesiączkować, aby zaspokoić ich ciekawość i przygotować na ten ważny moment. Świetna będzie też dla rodziców, którzy chcieliby podjąć temat ze swoimi pociechami.

„To lektura, której zabrakło podczas naszego okresu dojrzewania, a którą teraz dumnie trzymamy w rękach z dedykacją dla naszych najmłodszych koleżanek - dziewczyn, które czekają̨ na swój pierwszy okres” - mówi Kaja Rybicka, współwłaścicielka Your KAYA. „Lekturę kierujemy również̇ do rodziców, którzy w odpowiedzialny sposób chcą̨ wprowadzić́ swoje córki w świat dorosłości. Wiemy, że to niełatwe, w końcu chodziliśmy do szkoły, w której nauczono nas jak skutecznie schować́ podpaski w plecaku. Wierzymy, że wesprzemy Was w tym ważnym zadaniu”.

W książce znajdziemy też słownik pojęć cielesno-menstruacyjnych, omówienie intymnej anatomii czy działania hormonów. Oczywiście sporo miejsca poświęcone zostało środkom higienicznym. A do tego - przepisy na maseczki do twarzy czy czekoladowe ciasto. To bardzo potrzebna publikacja, pełna najróżniejszych cennych wskazówek. Warto ją przeczytać niezależnie od tego, w jakim się jest wieku, czy się jeszcze nie miesiączkuje czy już nie. Spora dawka ciekawej wiedzy.

Książka dostępna jest w przedsprzedaży na stronie yourkaya.com/product/ksiazka.
 

Mara Altman „Obrzydliwa anatomia”, wyd. Kobiece

Kolejna bardzo ciałopozytywna pozycja, która pozwala łaskawiej spojrzeć na własne ciało i zachodzące w nim procesy fizjologiczne. Demaskuje mity urody, odpowiada na nurtujące pytania, dlaczego to a nie co innego uznajemy za obrzydliwe. Bez tabu, zabawnie, osobiście, ale też z udziałem autorytetów od konkretnych zagadnień Mara Altman wyjaśnia, jak funkcjonujemy. Dobrze się to czyta, ponieważ autorka bardzo szczerze i rozbrajająco opowiada o swoich przygodach z ciałem, o tym, jak przez lata próbowała wpisywać się w kanony piękna. Pokazuje przez to, jak wiele wyzwań stoi przed naszą cielesnością, jak i że ciałopozytywność oznacza pracę na całe życie, uważność wobec ciała i ostrożność wobec przekazów z zewnątrz, którym ulegamy, które próbujemy nawet nieświadomie spełnić. Przede wszystkim jednak „Obrzydliwa anatomia” opisuje inteligencję ciała, tego, jak to wszystko - nawet to co kultura obrzydza, uznaje za brzydkie i śmierdzące - świetnie jest skonstruowane, przydatne. Zdecydowanie lektura tej książki choć trochę zmieni nasze spojrzenie na cielesność - pocenie się, wyrastanie włosków tam, gdzie by się ich nie chciało a brak w innych miejscach i tak dalej.

Dr Martie Haselton, „Ukryta inteligencja hormonów. Jak kierują twoim mózgiem”, wyd. Prószyński i Ska

Ciekawa książka, która także pokazuje inteligencję ludzkiego, a w tym przypadku zwłaszcza kobiecego, ciała. Hormony - uznawane za przyczynę naszych „histerii” - okazują się nie naszymi wrogami, a naszą supermocą. Według Haselton kobiece mózgi w toku ewolucji sprzymierzyły się z hormonami i te nie tyle zaburzają nasze działania, co je wspomagają. Znając fakty dotyczące naszego cyklu hormonalnego, możemy jeszcze lepiej współpracować ze swoim ciałem, a przede wszystkim zrozumieć je i poznać jak najlepiej. Feministyczna naukowczyni próbuje więc w swojej książce oczyścić hormony z dotychczasowych zarzutów i skłonić nas do współpracy z nimi. Z „Ukrytej inteligencji hormonów” dowiemy się naprawdę wielu interesujących rzeczy, na przykład, że mężczyźni także przechodzą cykle hormonalne, z tym, że oni dobowe, a my miesięczne.
 

Zobacz także: (Seks)lektury: książki o seksualności, które warto przeczytać

Jonathan Eig „Narodziny pigułki”, wyd. Czarne

Po pierwsze jest to niezwykle wciągająca historia. Po drugie jest to historia jednego z najważniejszych wynalazków, który wywołał rewolucję seksualną a przede wszystkim pozwolił kobietom na kontrolowanie swojej płodności, a co za tym idzie wzmocnił je w walce o podmiotowość i równouprawnienie, zniesienie podwójnych seksstandardów. Niezwykła kobieta, prawdziwa emancypantka Margaret Sanger wymarzyła sobie taką tabletkę, która zdjęłaby z kobiet strach przed ciążą, pozwoliła im mieć tyle dzieci, ile chcą lub nie mieć ich wcale. Wyzwolenie z tego strachu równałoby się według niej satysfakcji seksualnej, bo ciężko o niej mówić, kiedy się stresujemy. Choć wszyscy wokół pukali się w czoło, słysząc o kontrowersyjnym wówczas pomyśle Sanger i zatrzaskiwali przed nią drzwi, ona się nie poddawała. Znalazła w końcu godnego siebie wspólnika. Gregory Pincus zajmujący się wcześniej badaniami nad rozmnażaniem ssaków, wydalony z Harvardu postanowił podjąć się szalonego zdawałoby się zadania. Po wielu próbach i trudach pigułka antykoncepcyjna trafiła do powszechnego obiegu i służy nam do dziś. 

Zobacz także: Jak zapobiec wypadaniu włosów po odstawieniu antykoncepcji?