Wiosenny lockdown dla wielu z nas okazał się więzieniem. I choć koronawirus nie zniknął, a raczej na dobre się rozszalał, bo znowu musimy przestrzegać obostrzeń, mimo wszystko staramy się żyć normalnie. Czyli wychodzić, spędzać wspólnie czas, pielęgnować znajomości oraz zawierać nowe. Pandemia nie sprawiła bowiem, że nagle single poczuły się lepiej tylko dlatego, że to, co stanęło im na drodze w znalezieniu kogoś, to przeciwnik trudny i bezwzględny. A słowo randka nie straciło na popularności tylko dlatego, że znacznie częściej zaczęliśmy ostatnio mówić o dezynfekcji czy kwarantannie.

Nie przestały też funkcjonować serwisy i aplikacje randkowe (ba, powstały nawet nowe, czyli Facebook Dating!), gdzie miliony osób liczy na to, że można poznać kogoś interesującego, z kim wymieni się kilka wiadomości, aż w końcu będzie się chciało przenieść znajomość ze świata wirtualnego do rzeczywistego. U wielu osób może to jednak generować obawy. Bo randka przecież prędzej czy później ma prawo przerodzić się w relację intymną. A kiedy na okrągło słyszymy o tym, żeby utrzymywać dystans, jakim cudem osiągnąć to z osobą, wobec której tego dystansu bynajmniej trzymać się nie chce?


Zobacz także: Związek na próbę – co to jest? Pytamy psychoterapeutkę i seksuolożkę, w jakich przypadkach sprawdzi się taki model relacji
 

Test na pewność

Nie chce się, ale trzeba. Jeżeli więc relacja najpierw rozwinęła się na bezpiecznej płaszczyźnie, czyli na odległość, należy umieć zaadaptować ją do wyjątkowo niełatwych warunków, w jakich wszyscy musimy funkcjonować. Decydując się na spotkanie z kimś, warto przede wszystkim wiedzieć wcześniej o tej osobie jak najwięcej. Tak, wiemy, że zabija to pewien romantyzm odkrywania kolejnych, najlepszych kart już w cztery oczy, ale jednak w obecnej sytuacji jest to wiedza tak podstawowa, jak czyjeś imię. Prosty przykład, kolejność zupełnie przypadkowa: ona – zakłada maseczkę w sklepie, kawiarni, tramwaju, on – nie. Ona – pracuje zdalnie, on – codziennie bywa w biurze. Ona – nie planuje żadnego wyjazdu, a on – wykorzystał okazję i wyskoczył na parę dni do Grecji, a na kwarantannie nie był, bo nie musiał – obostrzenie zostało przecież zniesione. Brak tego typu informacji o drugiej osobie może być niestety bardzo niebezpieczny, więc lepiej nie doprowadzić do spotkania, niż doprowadzić do jego dramatycznych skutków.


Zobacz także: (Seks)komunikacja, czyli jak się dogadać w łóżku i nie tylko
 

Miejsce ma znaczenie

Gdzie najlepiej randkować? Tam, gdzie będziecie w stanie zachować dystans społeczny. Czyli najlepiej, jeśli umówicie się w miejskim parku. Kina, teatry czy restauracje, które jeszcze nie tak dawno były popularnymi miejscami na spędzenie z kimś miłego popołudnia czy wieczoru, w obecnej sytuacji nie należą do miejsc szczególnie polecanych, co nie znaczy, że mniej obleganych. Im mniej zamkniętych przestrzeni, tym lepiej. I im mniej przypadkowych ludzi dookoła, to też dobrze. No chyba, że jest to pierwsza randka i ze względów bezpieczeństwa osoby trzecie w pobliżu są wręcz wskazane. 


Zobacz także: Dziwne sytuacje, które mogą przytrafić się wam na Tinderze. Przeczytajcie, zanim założycie!
 

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

Kiedy zaczynają się schody? Kiedy dystans maleje. Czujecie się w swoim towarzystwie tak dobrze, że macie ochotę okazać sobie to pocałunkiem. Ale zaraz, czy pocałunek nie jest przypadkiem okazją do kontaktu naszej śliny z czyjąś śliną? Ano jest, a ta w przypadku osoby zakażonej może być bardzo niebezpieczna. Właśnie dlatego rekomendowane jest, aby nie całować się z osobami, które nie należą do wąskiego kręgu bliskich kontaktów. Oczywiście tutaj szybko może pojawić się wątpliwość, bo skoro jest to już któraś z kolei randka, to czy osoba, z którą się umawiamy do tego kręgu już przypadkiem nie należy? Tak naprawdę jedynymi osobami, które mogą to ocenić, jesteśmy my sami i nasz zdrowy rozsądek.

Co w takim razie z seksem? Ryzyko zakażenia się w trakcie stosunku nie jest możliwe, ponieważ do te pory koronawirus nie został wykryty ani w nasieniu, ani w wydzielinie z pochwy. Nie oznacza to jednak, że posiadając taką pewność, należy kierować się tutaj zasadą: hulaj dusza, piekła nie ma. Liczbę partnerów seksualnych należy ograniczyć do minimum. Najlepiej, gdyby był to ciągle ten sam. A jeżeli u którejś ze stron pojawią się niepokojące objawy, jak podwyższona temperatura, kaszel, ból gardła czy duszności, z seksu należy jak najszybciej zrezygnować i zgłosić się po pomoc.


Zobacz także: Przyjemność w seksie – co oznacza i skąd ją czerpać?