Kopenhaski street style jest kopiowany na Instagramie i Pintereście tak intensywnie, że „Copenhagen girl” zaczęła funkcjonować niemal jak osobna estetyka. Kolorowe sneakersy, duża skórzana kurtka, szerokie jeansy, oversize'owa marynarka, sukienka zestawiona ze sportową kurtką – łatwo zbudować z tego shopping listę i pójść prosto do sieciówki. Na miejscu ciekawsza okazuje się jednak druga strona duńskiego podejścia do garderoby: second-hand. W Kopenhadze ubrania z drugiego obiegu można znaleźć zarówno w małych sklepach organizacji charytatywnych, jak i w ogromnych halach pełnych rzeczy wystawianych bezpośrednio przez mieszkańców. Są też dopracowane butiki vintage, w których selekcja wygląda niemal jak kolekcja nowej marki. Tylko ceny są w tych trzech miejscach zupełnie różne. Jeśli naprawdę chcemy znaleźć coś za kilka euro, nie zaczynałabym od najbardziej modnego vintage shopu w centrum.

WIDEO

player placeholder

Lidkøb. Tutaj szafa kopenhaskiej dziewczyny trafia na sprzedaż

Lidkøb Østerbro jest prawdopodobnie najciekawszym adresem, jeśli zależy nam bardziej na polowaniu niż gotowej selekcji stylisty. Koncept działa trochę jak połączenie second-handu i krytego pchlego targu: prywatne osoby wynajmują stanowiska, przynoszą własne ubrania, buty, dodatki i rzeczy do domu, a sklep zajmuje się sprzedażą. Dzięki temu asortyment nie jest budowany przez jednego buyera i stale się zmienia. Lidkøb podaje, że w dwóch kopenhaskich lokalizacjach – na Østerbro przy Strynøgade 7 i na Nørrebro przy Jagtvej 65 – działa łącznie ponad 700 stoisk. Można znaleźć basic, dzianinę, sukienki i marynarki, ale również vintage czy rzeczy designerskie. Sam sklep deklaruje, że ceny znanych marek bywają o 50–80 proc. niższe od retailowych. Østerbro działa od poniedziałku do piątku w godz. 10–18, a w weekendy 10–17; Nørrebro codziennie od 10 do 19. To właśnie tutaj najchętniej szukałabym „czyjejś szafy”, a nie odtworzonej przez sklep estetyki vintage.

København K. Second-hand w samym centrum

Jeżeli mamy tylko weekend i nie chcemy objeżdżać całego miasta, warto zacząć w okolicy Studiestræde. København K działa przy Studiestræde 32, a druga lokalizacja sklepu znajduje się przy Teglgårdstræde 2. To jeden z adresów regularnie pojawiających się w lokalnych rekomendacjach second-handowych. W tej części miasta największą zaletą jest jednak nie jeden konkretny butik, lecz możliwość zrobienia całej rundy pieszo. W kilka minut można przechodzić między second-handem, vintage i kolejnym sklepem, porównując selekcję i ceny. Przy zakupach z drugiej ręki to dużo lepsza strategia niż przywiązanie się do jednego „must visit” z TikToka.

Zobacz także:

Episode. Vintage dla tych, które nie chcą przekopywać setek wieszaków

Episode przy Larsbjørnsstræde 8 reprezentuje inną kategorię. To rozpoznawalny vintage shop z bardziej uporządkowaną selekcją, dobry, jeśli szukamy denimów, skóry, sportowych rzeczy czy ubrań z konkretnych dekad. Płacimy tu jednak również za selekcję i przygotowanie produktu, dlatego nie obiecywałabym zakupów za kilka euro. Episode zapisałabym dla osoby, która ma dwie godziny na zakupy i chce szybko przejrzeć dużo vintage bez przekopywania typowego sklepu charytatywnego. Jeśli priorytetem jest najniższa cena, poszłabym gdzie indziej.

Wasteland. Adres na vintage crawl po Studiestræde

Kilka kroków dalej działa Wasteland przy Studiestræde 19. Sklep jest otwarty siedem dni w tygodniu i dobrze wpisuje się w trasę po centrum, więc nie trzeba specjalnie reorganizować dnia, żeby do niego zajrzeć. Tutaj również traktowałabym zakupy bardziej jako poszukiwanie konkretnego vintage niż ultrataniego second-handu. Właśnie na tym polega najważniejsza różnica w kopenhaskim second-hand shoppingu: „vintage” i „tanie” nie są synonimami. Dobrze wyselekcjonowana skórzana kurtka może kosztować znacznie więcej niż przypadkowy płaszcz znaleziony na prywatnym stoisku.

UFF Humana. Tutaj zaczęłabym szukanie niższych cen

Jeśli celem jest garderoba z drugiej ręki bez butikowej marży za kurację selekcji, zapisałabym UFF Humana Second Hand przy Vesterbrogade 50. Sklep działa od poniedziałku do soboty w godz. 11–18 i w niedzielę od 12 do 17. To właśnie sklepy tego typu są lepszym kierunkiem, jeśli headline ma obiecywać rzeczy kosztujące równowartość kilku czy kilkunastu euro. Nie oznacza to oczywiście, że każda marynarka będzie kosztować grosze – ceny zależą od konkretnej rzeczy, marki i stanu – ale model zakupów jest zupełnie inny niż w najbardziej wyselekcjonowanych vintage boutiques.

Blue Cross. Charity shop zamiast modnego vintage

Jeszcze bardziej klasyczną wersję genbrug, czyli duńskiego second-handu, znajdziemy w Blue Cross Second Hand przy Borgergade 27. Tego typu sklepy są szczególnie ciekawe, jeśli lubimy szukać bez konkretnej wishlisty. Nie idziemy po „estetykę Copenhagen girl” przygotowaną na jednym wieszaku, tylko sami próbujemy znaleźć element, który da się do niej dopasować. I właśnie tutaj widzę największą szansę na prawdziwy bargain. Przy tanich second-handach nie podawałabym jednak jednej stałej ceny „od”, bo asortyment jest zmienny, a pojedyncze znalezisko za kilka euro nie oznacza, że tyle kosztują przeciętnie jeansy czy marynarka.

Veras Market. Tutaj ubrania sprzedają mieszkańcy

Jeśli termin wyjazdu się zgadza, sprawdziłabym też Veras Market. Pchli targ na Frederiksbergu działa w niedziele, a jego formuła jest szczególnie bliska temu, czego szukamy w tym materiale: zamiast kolejnego sklepu mamy rzeczy sprzedawane z drugiego obiegu w targowej formule. To właśnie na loppemarkedach najłatwiej liczyć na nieprzewidywalną mieszankę ubrań i cen. Jednego dnia możemy nie znaleźć niczego, drugiego wrócić ze świetnym płaszczem albo skórzaną torbą. Nie jest to zakupy dla osoby, która chce wejść, poprosić o konkretny rozmiar i wyjść po piętnastu minutach. Trzeba przeglądać, mierzyć i być gotową zmienić plan.

Ile naprawdę kosztuje second-hand w Kopenhadze?

Tutaj rozprawiłabym się z najważniejszą pułapką clickbaitu. Tak, w second-handach i na pchlich targach można trafić rzeczy kosztujące równowartość kilku euro. Nie, nie jest uczciwe sugerowanie, że kopenhaski vintage jest generalnie tani. Aktualne lokalne dyskusje są wręcz pełne narzekań, że część second-handów w stolicy stała się droga, a jeansy z fast fashion potrafią kosztować ponad 200 DKK. Z drugiej strony sklepy charytatywne, loppemarkedy i stoiska prywatnych sprzedających nadal dają szansę na znacznie niższe ceny. Zasada jest prosta: im większa selekcja, mocniejszy branding sklepu i bardziej „gotowy” vintage look, tym częściej płacimy premię za kurację. Jeśli chcemy bargainu, trzeba trochę popracować.

Co warto kupić z drugiej ręki w Kopenhadze?

Zamiast szukać rzeczy, które wyglądają dokładnie jak viralowa stylizacja z Instagrama, przygotowałabym krótszą listę kategorii. Oversize'owa marynarka jest pierwsza, bo dobrze skrojone modele z wełny mogą być znacznie ciekawsze niż nowa rzecz z poliestru. Dalej: skórzane kurtki i płaszcze, jeansy, męskie koszule, dzianina i torby. Przy duńskich i skandynawskich markach warto sprawdzać metkę – w second-handzie można natrafić m.in. na starsze kolekcje marek obecnych na lokalnym rynku – ale nie kupowałabym rzeczy tylko dlatego, że logo jest znajome. Najlepsze znalezisko może mieć metkę marki, której nigdy wcześniej nie widziałyśmy.

Targ Kopenhaga
Fot. Getty Images / Francis Dean

Najlepsza dzielnica na second-hand shopping?

Na pierwszy raz wybrałabym dwie trasy. Jeśli mamy mało czasu: centrum wokół Studiestræde i Larsbjørnsstræde, gdzie można przejść pieszo między kilkoma sklepami. Jeśli chcemy bardziej lokalnego dnia: Nørrebro, gdzie oprócz Lidkøb działają kolejne second-handy i mniejsze butiki. To również dzielnica, w której modowe zakupy łatwo połączyć z kawą, piekarnią i obserwowaniem street style'u. Nie robiłabym natomiast listy kilkunastu sklepów do „zaliczenia”. Second-hand wymaga czasu. Pięć dobrych wieszaków przejrzanych dokładnie daje większą szansę na znalezienie czegoś dobrego niż sprint między dziesięcioma adresami.

Copenhagen girl look nie musi być nowy

I chyba właśnie to jest najciekawsze w kopenhaskich zakupach. Estetyka, którą później widzimy powielaną przez algorytm, nie musi powstawać z gotowego zestawu kupionego w pięciu modnych markach. Stara męska marynarka, używane Levi'sy, skórzana torba i sportowe buty mogą wyglądać bardziej współcześnie niż cały nowy outfit skopiowany z jednego zdjęcia. Kopenhaga daje do tego dobre warunki, bo second-hand ma tutaj wiele poziomów: od charity shopu po wyselekcjonowane designer resale. Gdybym miała przeznaczyć jedno popołudnie city breaku wyłącznie na zakupy, właśnie od tej części miasta mody zaczęłabym poszukiwania.

Moda w Kopenhadze
Fot. Getty Images / Moritz Scholz