Reklama

Miłość często wrzucamy do jednego worka, jakby była jednym doświadczeniem, które wszyscy znamy tak samo. W praktyce to raczej cała paleta odcieni, a nie jeden kolor. Jedni potrzebują burzy hormonów i fajerwerków, inni dopiero przy spokojnej, opartej na przyjaźni relacji czują, że naprawdę są „u siebie”. W psychologii relacji coraz częściej korzysta się z ujęć, które nie oceniają miłości jako „dobrej” albo „złej”, tylko próbują opisać jej style. Jedną z najbardziej znanych propozycji jest koncepcja Johna Alana Lee, który wyróżnił sześć podstawowych wzorców przeżywania miłości. To nie są sztywne szufladki, raczej soczewki, przez które można przyjrzeć się własnym wyborom uczuciowym.

Eros: miłość, która przypomina eksplozję

Eros to miłość intensywna, zmysłowa, pełna namiętności. Osoba funkcjonująca w tym stylu ma w głowie bardzo konkretny obraz „tej jedynej” albo „tego jedynego”. Zakochanie bywa tu nagłe, bardzo silne i często trudne do opanowania. W tym wzorcu jest sporo otwartości na uczucia. Emocje nie muszą być tonowane ani porządkowane, mogą płynąć pełnym strumieniem. Pojawia się silne poczucie, że sama miłość jest wartością, która nie wymaga uzasadnienia czy kalkulowania. Co ciekawe, przy takiej intensywności wcale nie musi iść w parze chorobliwa zazdrość. W erotycznym stylu miłości jest miejsce na zaufanie i na przekonanie, że druga osoba nie jest własnością, tylko partnerem w doświadczeniu bliskości.

Ludus: miłość jako gra, która ma trwać jak najdłużej

Ludus, z łaciny „gra” lub „zabawa”, opisuje taki sposób przeżywania miłości, w którym najważniejsze staje się samo doświadczenie flirtu, uwodzenia, podtrzymywania emocjonalnego napięcia. Osoba ludyczna lubi czuć, że może wybierać. Niechętnie zamyka za sobą kolejne drzwi, o wiele bardziej pociąga ją kolekcjonowanie historii. W tym stylu łatwo o deklaracje typu „kocham wszystkich moich partnerów”, choć w praktyce zaangażowanie rzadko bywa głębokie. Wierność schodzi na dalszy plan, a priorytetem staje się atrakcyjność relacji, jej intensywność tu i teraz. Partnerzy wchodzący w orbitę ludusa często są osobami, które same budzą pożądanie i przyciągają uwagę otoczenia. Taka miłość potrafi być ekscytująca, ale dla osób poszukujących stabilności i przewidywalności bywa trudna do udźwignięcia.

Storge: miłość, która wyrasta z przyjaźni

Storge to spokojniejszy biegun. Ten styl przypomina ciepło długoletniej przyjaźni, która z czasem przeradza się w relację partnerską. Uczucie nie eksploduje nagle, raczej powoli się buduje. Kluczowe jest tutaj poczucie wspólnoty, podobne zainteresowania, zbliżony sposób patrzenia na świat. Osoby działające w tym wzorcu nie szukają „miłości od pierwszego wejrzenia”. Bardziej cenią powolne poznawanie się i sprawdzanie, jak razem funkcjonują w codzienności. Z zewnątrz można odnieść wrażenie, że trudno im przychodzi otwarte mówienie o emocjach. W praktyce często są bardzo lojalne, potrafią widzieć wady partnera i mimo tego wybierać obecność przy nim. Zamiast idealizacji pojawia się akceptacja, zamiast dramatów – chęć budowania czegoś na lata.

Mania: miłość, która nie daje spokoju

Mania to jeden z najbardziej wyczerpujących stylów. Powstaje na styku namiętności erosu i gry ludusa, ale w wersji, która wymyka się spod kontroli. To miłość podszyta lękiem, obsesyjnym myśleniem o partnerze, ciągłym sprawdzaniem, czy uczucie na pewno jest odwzajemnione. W tym wzorcu zazdrość, zaborczość i potrzeba kontroli często wysuwają się na pierwszy plan. Ukochana osoba staje się centrum wszechświata. Myśli krążą wokół niej niemal bez przerwy, a każde opóźnione odpisanie na wiadomość czy zmiana tonu w głosie potrafi wywołać ogromny niepokój. Tak przeżywana miłość zajmuje bardzo dużo przestrzeni psychicznej i może zaburzać funkcjonowanie w innych obszarach: pracy, relacjach społecznych, nauce. Daje poczucie, że „bez tej osoby nie ma życia”, ale rzadko przynosi stabilne zadowolenie.

Pragma: miłość, która liczy się z realnością

Pragma ma w sobie coś z dobrze przemyślanej umowy, w której emocje nie są jedynym kryterium. To połączenie storge i ludusa, czyli z jednej strony potrzeba bliskości i wspólnoty, a z drugiej pewna ostrożność i zdolność do obserwowania sytuacji z boku. Osoba pragmatyczna wie, czego oczekuje od partnera. Nie rzuca się w związek po kilku randkach. Analizuje, czy ich tryb życia, wartości i plany da się realnie połączyć. Uczucia oczywiście są, ale nie przykrywają zupełnie rozsądku. W takim stylu miłości sporo jest systematyczności i odpowiedzialności. Związek bywa przewidywalny w dobrym sensie, bo opiera się na świadomych wyborach i gotowości do pracy na rzecz relacji. Partnerzy często są gotowi sporo dać z siebie, by ta relacja działała, i nie oczekują, że „jakoś to będzie” bez ich udziału.

Agape: miłość, która stawia „my” przed „ja”

Agape to najbardziej bezinteresowny ze stylów. Łączy intensywność erosu z ciepłem storge, ale kieruje energię w stronę dawania, a nie brania. W tym wzorcu ważne jest poczucie, że miłość ma służyć drugiej osobie. Czasem nawet kosztem własnego komfortu czy wygody. Osoby kochające w stylu agape mocno angażują się w relację. Są wrażliwe na potrzeby partnera, czułe i gotowe do poświęceń. Ten sposób przeżywania uczuć nie kończy się często na związku romantycznym. Rozciąga się na gotowość pomocy innym, nie tylko najbliższym. W skrajnej wersji może prowadzić do ignorowania własnych granic, ale w zrównoważonej formie daje poczucie głębokiej więzi i sensu płynącego z troski o drugiego człowieka.

Czy naprawdę kochamy tylko w jeden sposób?

Styl miłości nie jest tatuażem na całe życie. Zmienia się wraz z doświadczeniem, wiekiem, kolejnymi związkami, a nawet pod wpływem kultury i otoczenia, w jakim funkcjonujemy. To raczej tendencje niż twarde kategorie. Rzadko zdarza się, że ktoś przeżywa miłość wyłącznie w jednym stylu. Częściej widać mieszankę, w której jeden czy dwa wzorce wyraźnie dominują, a inne są słabszym tłem. U kogoś może przeważać storge i pragma, co sprawia, że wybiera związki spokojne, oparte na dopasowaniu i odpowiedzialności. Eros będzie wtedy obecny, ale niekoniecznie jako główny motor decyzji, a mania pojawi się w niewielkim natężeniu. Ktoś inny może mieć bardzo silnie rozwinięty styl ludyczny i erotyczny, przy mocno obniżonym komponencie przyjacielskim czy pragmatycznym. Taka osoba częściej będzie wchodzić w intensywne, krótkotrwałe relacje, w których ważniejsza staje się ekscytacja niż budowanie codzienności. Nie istnieje tu „idealny” wzorzec, który pasowałby wszystkim. Różnimy się temperamentem, historią życia, potrzebami. Ważne, że w długotrwałej relacji style obojga partnerów w jakiś sposób się ze sobą komponują. Związek dwóch osób nastawionych na przyjaźń i stabilność będzie wyglądał inaczej niż relacja, w której spotykają się mania z ludusem.

Warto też zauważyć, że opisane style w naturalny sposób łączą się z prostszym podziałem na miłość przyjacielską i erotyczną. Namiętność najmocniej dochodzi do głosu w erosie i ludusie. W storge, pragmie i agape więcej jest elementów przyjaźni, troski i codziennej obecności. Ta wielowymiarowa typologia pokazuje, że nasze związki nie mieszczą się w prostych schematach. Lepiej oddaje złożoność tego, jak kochamy w różnych kulturach i na różnych etapach życia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...