Czy faktycznie możemy być „za starzy” na miłość? Wyniki najnowszych badań zaskakują
Czy można być za starym na miłość? Badanie platformy randkowej Tawkify (prawie tysiąc ankietowanych z różnych pokoleń) pokazuje, kiedy - zdaniem respondentów - szanse na zakochanie zaczynają nieodwracalnie maleć. Różnice między generacjami są wyraźne.

- Redakcja
Czy można być za starym na miłość? Liczby mówią same za siebie
W ankiecie przeprowadzonej przez platformę randkową Tawkify respondenci z kilku generacji zostali zapytani o ten jeden moment: w jakim wieku, ich zdaniem, perspektywa zakochania się zaczyna „bezpowrotnie” słabnąć. Odpowiedzi mogą zaskakiwać. Najniższą granicę wskazało pokolenie Z (osoby urodzone w latach 1997-2012): 62. rok życia. Millenialsi (1980-1996) przesuwają ten punkt dalej, aż na 68 lat. Pokolenie X (1965-1979) ocenia, że na miłość za późno jest już po 63. urodzinach. Najwięcej wiary w miłość deklarują baby boomerzy (1945-1964), którzy za „graniczny” uznali 71. rok życia. Zestawione obok siebie liczby pokazują, jak inaczej poszczególne generacje wyobrażają sobie emocjonalną przyszłość - i jak odmiennie widzą tempo, w jakim z wiekiem mają zmieniać się szanse na nowy związek.
Najwięksi optymiści? Boomerzy przesuwają granicę najdalej
W badaniu najpóźniejszy wiek pada właśnie w grupie baby boomerów: 71 lat. Co więcej, 17 proc. osób z tego pokolenia uważa, że zakochać się można w każdym wieku, bez wyjątku. To ważny szczegół, bo nie chodzi już o przesunięcie granicy o kilka lat, ale o całkowite odrzucenie samej idei limitu. W praktyce oznacza to, że wśród najstarszych respondentów widać nie tylko większą gotowość do myślenia o miłości po siedemdziesiątce, lecz także mocny sprzeciw wobec społecznego przekonania, że na bratnią duszę jest wyłącznie jeden, z góry wyznaczony moment. Zderzenie tego podejścia z odpowiedzią pokolenia Z - 62 lata - jest szczególnie wyraziste. Dla młodych trudno jest znaleźć miłość po sześćdziesiątce.
Czy miłość naprawdę ma biologiczną blokadę? Eksperci wyjaśniają
W tle ankietowych wskazań pojawia się jeszcze jedna perspektywa: komentarze ekspertów, którzy podkreślają, że miłość nie musi podlegać biologicznym ograniczeniom. Lucy Brown, specjalistka cytowana za portalem YourTango, mówi, że zakochanie uruchamia w mózgu te same obszary, które odpowiadają także za podstawowe funkcje życiowe, takie jak połykanie. Wniosek jest prosty: potrzeba miłości ma charakter fundamentalny i nie znika automatycznie wraz z kolejnymi urodzinami. Dlatego twarde granice wieku, wyznaczane w deklaracjach, mogą mówić równie dużo o społecznych wyobrażeniach i lękach, jak o samych możliwościach człowieka. Badanie Tawkify nie rozstrzyga więc, kto ma rację w sporze o „ostatni moment na miłość”. Pokazuje jednak coś, co trudno zignorować: nawet gdy mówimy o tym samym uczuciu, różne pokolenia potrafią inaczej myśleć na jego temat.