Reklama

W części związków romantycznych wyraźnie widać tendencję do powrotu tych samych schematów, niezależnie od tego, kto aktualnie jest po drugiej stronie. Zmieniają się imiona partnerów, miejsca i okoliczności, natomiast emocjonalny klimat relacji pozostaje zaskakująco podobny. Opisuje to pojęcie przymusu powtarzania – zjawisko, w którym psychika nieświadomie odtwarza dawne, nierozwiązane doświadczenia w aktualnych kontaktach. W obszarze miłości nie chodzi wyłącznie o pociąg do pewnego „typu” osób. Ten mechanizm ma charakter bardziej złożony. Przejawia się zarówno w powracaniu do tych samych wzorców rozstań i powrotów, jak i w przyjmowaniu określonych ról: raz bezsilnej strony zabiegającej o uwagę, innym razem pozycji dominującej, krytycznej, emocjonalnie zdystansowanej. Psychika próbuje w ten sposób poradzić sobie z dawno powstałymi konfliktami wewnętrznymi.

Przymus powtarzania jako próba „naprawy” przeszłości

W ujęciu psychodynamicznym przymus powtarzania jest próbą odzyskania sprawczości tam, gdzie kiedyś jej zabrakło. Psychika wraca do znanych z dzieciństwa konfiguracji emocjonalnych i relacyjnych po to, by dopisać im inne zakończenie. Pojawia się nieświadome założenie, że jeśli w nowym związku rozegra się podobny scenariusz, to tym razem uda się go przeżyć inaczej: utrzymać więź, ochronić siebie, nie zostać porzuconą czy zdewaluowaną. Ten cel bywa paradoksalny. Osoba świadomie pragnie stabilności i spokoju, a jednocześnie pod wpływem nieuświadomionych impulsów wybiera sytuacje, które te potrzeby sabotują. Z perspektywy wewnętrznej logiki psychiki to próba opanowania traumatycznego doświadczenia. Z perspektywy relacji – źródło cierpienia i powtarzających się kryzysów.

Cykl „ucieczka i powrót” jako forma uzależnienia od wzorca

Jednym z wyraźnych przejawów przymusu powtarzania jest trudność w definitywnym zakończeniu relacji, nawet jeśli relacja jest wyraźnie destrukcyjna. Związki takie charakteryzuje rytm odchodzenia i wracania, który zaczyna przypominać nałogowy cykl. Rozstaniu towarzyszy intensywna ulga lub poczucie odzyskania kontroli, po którym następuje silna fala lęku, tęsknoty i poczucia pustki. Powrót przynosi chwilowe ukojenie, poczucie „uratowania” więzi i nadzieję na zmianę. Z neurobiologicznego punktu widzenia ten proces wiąże się z działaniem układu nagrody. Ulgę po powrocie można porównać do mocnego zastrzyku dopaminy po okresie odstawienia. W obszarze przywiązania taki cykl wzmacnia więź o charakterze traumatycznym: im więcej skrajnych doświadczeń rozstania i powrotu, tym silniejsze utrwalenie wzorca. Z czasem sam schemat zaczyna być bardziej przywiązujący niż faktyczna jakość relacji.

Fantazja naprawcza: „tym razem będzie inaczej”

Każdemu kolejnemu powrotowi często towarzyszy mniej lub bardziej wyraźna fantazja, że tym razem uda się osiągnąć coś, czego nie dało się uzyskać w przeszłości. Może to przyjmować formę przekonania, że druga osoba wreszcie da taką opiekę emocjonalną, jakiej brakowało w dzieciństwie, albo że uda się zachować pełną autonomię, nie tracąc jednocześnie więzi. Mechanizm ten łączy aktualnego partnera z figurami ważnych osób z dzieciństwa. Partner staje się symbolicznym opiekunem, wobec którego podejmowana jest kolejna próba „naprawienia” starego doświadczenia. Bez refleksji nad tym procesem relacja dźwiga ciężar, któremu obiektywnie nie jest w stanie sprostać. Partner ma zapełnić lukę z innej epoki życia, a nie tylko być obecny w tu i teraz.

Odgrywanie ról rodzicielskich w związkach

Przymus powtarzania nie dotyczy wyłącznie cyklu rozstań i powrotów. Bardzo często przejawia się w samej strukturze relacji. W dorosłym związku odtwarzane są konfiguracje z podstawowych relacji z dzieciństwa: z matką, ojcem lub inną ważną figurą opiekuńczą. Partner jest nieświadomie obsadzany w roli tej osoby, a my sami w pozycji, którą kiedyś wobec niej zajmowaliśmy. W jednym wariancie pojawia się rola „dziecka wobec rodzica”. Partner jest postrzegany jako ktoś bardziej kompetentny, silniejszy, „wiedzący lepiej”. Pojawia się zwiększona czujność na jego nastroje, lęk przed konfliktem, tendencja do nadmiernego dostosowywania się. W tle pracuje stary lęk: że sprzeciw, złość czy wyrażenie potrzeb doprowadzą do odrzucenia lub emocjonalnego wycofania drugiej osoby. W odwróconym wariancie dochodzi do przejęcia roli „rodzica wobec dziecka”. Jedna ze stron zaczyna traktować partnera jak osobę wymagającą nadzoru, korekty czy prowadzenia. Mogą pojawiać się tony pouczania, kontrolowania, nadodpowiedzialności, a także emocjonalne dystansowanie się. Na poziomie wewnętrznym daje to iluzję bezpieczeństwa i przewidywalności: jeśli „ja jestem stroną dorosłą”, to teoretycznie nie grozi już dawny rodzaj bezradności. Charakterystyczne jest też naprzemienne przyjmowanie tych ról. W zależności od obszaru życia czy aktualnej sytuacji, ta sama osoba może przełączać się między pozycją podporządkowaną a dominującą. Współtworzy to relację, która rzadko bywa w pełni partnerska. Zamiast dwóch dorosłych, spotykają się ze sobą raz dziecięce, raz rodzicielskie części.

Komplementarne dopasowanie: układ, który wydaje się „idealny”

Przymus powtarzania sprawia, że ludzie często dobierają się w pary tak, aby ich wewnętrzne role uzupełniały się. Osoba skłonna do zajmowania pozycji „dziecka” nieświadomie szuka kogoś, kto chętnie wejdzie w rolę „rodzica”: zorganizowanego, stanowczego, „poukładanego”. Z kolei osoba przyzwyczajona do bycia opiekunem lub kontrolującym opiekunem łatwo odnajduje się przy kimś, kto potrzebuje prowadzenia. Na początku takie dopasowanie może wydawać się wyjątkowo harmonijne. Jedna strona „wreszcie ma się na kim oprzeć”, druga „wreszcie może o kogoś zadbać” lub „kogoś ustawić”. Z czasem jednak odsłania się koszt tego układu. Rola dziecka utrwala zależność, wysoki poziom lęku i niskie poczucie sprawczości. Rola rodzica zamyka drogę do bycia widzianym w swojej wrażliwości i potrzebach, wymusza ciągłą kontrolę i odpowiedzialność ponad siły.

Psychoterapia a przymus powtarzania: jak dochodzi do zmiany

Praca terapeutyczna nad przymusem powtarzania opiera się na połączeniu dwóch perspektyw. Pierwsza to wgląd w historię: rozpoznanie wzorca, w którym aktualne wybory relacyjne są powtórką z dawnych doświadczeń. Druga to praca nad teraźniejszym funkcjonowaniem: uczenie się innych sposobów reagowania w chwili, gdy stary scenariusz znów próbuje przejąć kontrolę. W podejściu psychodynamicznym kluczowe jest uważne śledzenie tego, co powtarza się w historii związków. Zwraca się uwagę na to, kto przejmuje inicjatywę w rozstaniach, jak wygląda moment kryzysu, w jaki sposób przebiegają powroty. Taki „mapujący” proces pozwala zobaczyć, że to nie seria przypadkowych historii, lecz jedna struktura odgrywana wielokrotnie. Istotnym narzędziem staje się także przeniesienie w relacji terapeutycznej. To, jak pacjent reaguje na interpretacje, na krótkie urlopy terapeuty, na granice stawiane w gabinecie, bywa odzwierciedleniem dawnych doświadczeń relacyjnych. Uświadomienie tego i przepracowanie w bezpiecznych warunkach pozwala osłabić automatyzm reakcji, który wcześniej uruchamiał się poza kontrolą. W terapii schematów praca koncentruje się na identyfikacji utrwalonych wzorców przekonań i emocji, takich jak schemat porzucenia, deprywacji emocjonalnej, wadliwości czy nadmiernych wymagań. Wprowadza się pojęcie różnych „trybów” funkcjonowania – wewnętrznych części, które przejmują ster w określonych sytuacjach. Dzięki temu osoba może rozpoznać, kiedy w związku aktywuje się tryb Bezradnego Dziecka, a kiedy Karzącego Rodzica.

Elementem zmiany jest również planowanie konkretnych strategii działania na moment kryzysu. Gdy pojawia się silny impuls powrotu do byłego partnera czy partnerki, pomocne bywa ustalenie z wyprzedzeniem kroków, które nie obejmują natychmiastowego kontaktu. Nazywanie aktualnego stanu („to lęk przed porzuceniem”, „to aktywacja starej rany”), stosowanie technik ugruntowujących i odraczanie decyzji pozwalają, by do głosu doszła część bardziej refleksyjna, a nie tylko najstarsze warstwy emocjonalne. Równolegle toczy się praca z żałobą po tym, czego się nie otrzymało w dzieciństwie. To jeden z trudniejszych, ale kluczowych etapów. Dopóki w psychice żywa jest nadzieja, że „wreszcie ktoś” zapełni tę lukę, dopóty partnerzy i partnerki będą nieświadomie obsadzani w roli zastępczych rodziców. Opłakanie tego, co nie przyszło, otwiera przestrzeń na relację między dwiema dorosłymi osobami, a nie między dawnym dzieckiem i symbolicznym opiekunem.

Od przymusu do wyboru: co oznacza przerwanie cyklu

Przerwanie przymusu powtarzania nie oznacza, że pamięć o dawnych doświadczeniach zniknie. Zmiana polega raczej na tym, że stare scenariusze przestają automatycznie dyktować zachowanie. Pojawia się możliwość rozpoznania: „To znana scena, znam tę dynamikę”, oraz świadomego zdecydowania, czy chce się w niej uczestniczyć. W związkach widoczne jest to w dwóch wymiarach. Po pierwsze, pojawia się większa swoboda w wyborze partnera. Atrakcyjność przestaje być związana wyłącznie z tym, co „znajome” i co nieświadomie pasuje do dawnych ról. Po drugie, w istniejącej relacji łatwiej zauważyć moment, kiedy rozmowa zaczyna zjeżdżać na dawne tory: gdy jedna strona przełącza się w rolę karzącego rodzica, a druga w rolę dziecka, które się broni lub wycofuje. Kluczowy jest tu rozwój wewnętrznej figury „dorosłego”, który potrafi zadbać o swoje potrzeby bez delegowania tego zadania na partnera. Nie oznacza to rezygnacji z bliskości, tylko inne jej rozumienie. Partner nie musi być już jedynym źródłem ukojenia ani ostatnią szansą na naprawę przeszłości. Może być ważną osobą w teraźniejszości, z którą łączy realna więź, a nie tylko przymus dokończenia dawno zaczętej sceny.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...