Goyard Saint Louis – o tej torebce mówi cały świat mody
Muszę wam powiedzieć, że Goyard to trochę „cicha arystokracja” w świecie torebek. Marka powstała w XIX wieku, jeszcze zanim Hermès w ogóle zaczął projektować słynne Kelly i Birkin. Zaczynali jako mistrzowie kufrów i bagażu podróżnego dla elit, a ich charakterystyczny motyw chevronów – taki „jodełkowy” wzór ułożony z małych kropek i kresek – to nie jest radosna fantazja grafika, tylko odniesienie do drewna, z którego wykonywano tradycyjne skrzynie. Wzór w obecnej formie pojawił się na początku XX wieku i do dziś uchodzi za jeden z najbardziej rozpoznawalnych, choć nigdy nie został tak przeforsowany w popkulturze jak monogram LV. I na tym polega jego urok.

Shopperka Goyard, o której mowa, to słynny model Saint Louis. Lekka torba na zakupy, a przy tym niesamowicie wytrzymała. Wykonana z płóciennego materiału pokrytego specjalnym wykończeniem, które przypomina lakier, jest odporna na pogodę, a do środka można włożyć naprawdę sporo – komputer, gazetę, sweter, zakupy po drodze z pracy. Torebka ma otwartą górę, brak przegródek, cienkie skórzane rączki i ten hipnotyzujący wzór, który na żywo wygląda jak ręcznie malowany. W wersji PM waży zaledwie 280 gramów, a po drugiej stronie zamiast Goyardine widoczny jest splot lnu i bawełny. Do torby dołączona jest również wyjmowana saszetka. Co ciekawe, jej historia zaczęła się od plaży. Goyard zaprojektował Saint Louis jako torbę plażową, a możliwość odwrócenia jej na drugą stronę miała praktyczne zastosowanie – Goyardine mogła znaleźć się wewnątrz, kiedy do torby trafiały mokre rzeczy po dniu spędzonym nad morzem. Nazwa modelu jest natomiast ukłonem w stronę francuskiego króla Ludwika IX, znanego jako Saint Louis.

Zara proponuje torebkę w podobnym duchu
I tutaj pojawia się dobra wiadomość dla tych, którym podoba się ten kierunek, ale niekoniecznie chcą inwestować w luksusowy model. Zara stworzyła w swojej nowej kolekcji torbę, która bardzo dobrze wpisuje się w estetykę zielonej Goyard. Nie chodzi oczywiście o dosłowną kopię – Zara nie powtarza charakterystycznego płótna Goyardine ani wzoru francuskiego domu. Podobieństwo tkwi raczej w proporcjach, miękkiej konstrukcji, dużym formacie, innym wzorze i przede wszystkim zielonym kolorze. Ta torebka będzie doskonałą opcją dla fanek francuskiego designu. Można potraktować ją jako mocny akcent w neutralnej stylizacji albo przeciwnie – zestawić z innym nasyconym kolorem i stworzyć bardziej odważny look. Najważniejsze? W Zarze za tę torebkę trzeba zapłacić 129 zł, w Goyard ponad 8000 zł!



















