Nie sądziłam, że obejrzę coś dziwniejszego niż „Substancja”, a jednak. Ten horror to mieszanka strachu i absurdu
O tym horrorze było głośno jeszcze na długo przed jego premierą. W końcu 19 czerwca wszedł do polskich kin i zdecydowałam przekonać się, o co tyle hałasu. Z sali wyszłam z poczuciem zagubienia i wieloma pytaniami. Oto „Backrooms. Bez wyjścia”.
Najdziwniejszy film, jaki widziałam? Do wczoraj była to „Substancja” z Demi Moore. Jednak teraz ta produkcja ma konkurencję. Obejrzałam nowy horror, o którym jest naprawdę głośno, „Backrooms. Bez wyjścia” i na własne oczy przekonałam się dlaczego. Film, który wyreżyserował zaledwie 20-letni Kane Parsons, zostawił mnie z pytaniami (bez odpowiedzi), poczuciem lęku, dyskomfortu i niepewności. Warto wybrać się na seans?
„Backrooms. Bez wyjścia” - fabuła
Trudno stwierdzić jest, o czym jest ten film. Dla każdego będzie on o czymś innym. Zostawia on duże pole do interpretacji. Fabuła skupia się na Clarku, właścicielu sklepu z meblami, który odkrywa w nim przejście do przerażającego równoległego świata. To plątanina pokoi i korytarzy, które nie kończą się. Przypominają nieco rzeczywistość, ale są jakby na odwrót. Panuje w nich chaos, bałagan, nieład. Trudno też nie wyczuć niepokojącej atmosfery, która panuje w każdym z pomieszczeń. Do tego dziwne odgłosy i zniekształcone postacie. Gdy główny bohater przestaje przychodzić na sesje ze swoją terapeutką, ta zaczyna go szukać. Również odnajduje portal do równoległego świata i... No właśnie. W tym momencie warto się zatrzymać, aby nie zaspojlerować zbyt dużo.
„Backrooms. Bez wyjścia” - obsada i twórcy
Główną rolę gra Chiwetel Ejiofor, w jego terapeutkę wciela się Renate Reinsve, którą ostatnio mogliśmy oglądać w „Wartości sentymentalnej”. Na ekranie pojawiają się także Mark Duplass, Finn Bennett czy Lukita Maxwell. Za reżyserię odpowiedzialny jest 20-letni Kane Parsons (to jego debiut pełnometrażowy), a za scenariusz Will Soodik.
„Backrooms. Bez wyjścia” - recenzja
Film rozwija się dość powoli, momentami miałam nawet wrażenie, że jest nieco nudny. Jednak jest to zabieg celowy - twórcy stopniowo budują atmosferę zagrożenia, oswajają widza z pozornie zwyczajnymi przestrzeniami i przygotowują grunt pod wydarzenia, które nastąpią później. Druga połowa zdecydowanie nadrabia tempem, jumpscare'ami i jeszcze większym poczuciem niepokoju. To właśnie wtedy produkcja staje się (momentami naprawdę) straszna, a napięcie nie opuszcza aż do samego końca. Zdecydowanie jest to jakaś nowość w świecie horroru. Nie jest to kolejny schematyczny film oparty wyłącznie na strachu. „Backrooms. Bez wyjścia” zmusza do myślenia, miesza w głowie, pozostawia z pytaniami i wywołuje bardzo specyficzne, trudne do opisania emocje. Dziwny — właśnie to słowo od razu przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tym seansie. Ukryte znaczenia, zdeformowane postacie, niedopowiedzenia, absurd i wszechobecne poczucie zagubienia tworzą doświadczenie, które bardziej niepokoi, niż straszy. To horror dla osób lubiących interpretować, szukać drugiego dna i jeszcze długo po napisach końcowych zastanawiać się nad tym, co właściwie zobaczyły.
Na uwagę zasługuje również warstwa wizualna filmu. Monotonne, pozornie puste przestrzenie, nienaturalne kadry i specyficzna praca kamery skutecznie potęgują uczucie dezorientacji. Widz, podobnie jak bohaterowie, nieustannie ma wrażenie, że coś jest nie tak, choć często trudno jednoznacznie określić, co dokładnie budzi niepokój. To właśnie dzięki tej atmosferze „Backrooms. Bez wyjścia” wyróżnia się na tle wielu współczesnych horrorów. Tutaj największy lęk rodzi się z niepewności, zagubienia i poczucia, że za każdymi kolejnymi drzwiami może kryć się coś niezrozumiałego.
„Backrooms. Bez wyjścia” - zwiastun, gdzie obejrzeć?
Jeśli to, co przeczytaliście, was zainteresowało, ale nie jesteście jeszcze pewni, czy chcecie poświęcić temu 2 godziny swojego czasu, obejrzyjcie zwiastun dostępny poniżej. Zdecydowanie oddaje klimat produkcji. Aktualnie dostępna jest ona w kinach, jednak za kilka tygodni czy miesięcy najprawdopodobniej będziemy mogli oglądać ją w streamingu. Zamierzacie zrobić sobie seans?
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.