Bezdomność w kinie często pokazywana jest przez pryzmat wielkiego społecznego problemu, statystyk i dramatycznych wydarzeń, które doprowadziły bohaterów na ulicę. Twórcy „Kobiety stanu wolnego” wybierają inną drogę. Interesuje ich przede wszystkim Roma – pięćdziesięcioletnia kobieta, która znalazła się w sytuacji granicznej, ale nie chce, żeby to właśnie ona określała całą jej tożsamość. Nadal chce żyć, spotykać ludzi, nawiązywać relacje i zachować godność, nawet jeśli rzeczywistość każdego dnia przypomina jej, jak niewiele zostało z wcześniejszej stabilizacji.

WIDEO…

player placeholder

To podejście zwróciło uwagę jury podczas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. „Kobieta stanu wolnego” przyniosła Elizie Godlewskiej i Alanowi Ruczyńskiemu nagrodę za najlepszy debiut lub drugi film. Produkcję wyróżniło także jury CICAE, czyli Międzynarodowej Konfederacji Kin Studyjnych. W uzasadnieniu zwrócono uwagę między innymi na uniwersalność opowiadanej historii i fakt, że w położeniu głównej bohaterki może znaleźć się właściwie każdy.

„Kobieta stanu wolnego”. O czym jest nagrodzony w Gdyni film?

W centrum historii znajduje się Roma, grana przez Ewę Konstancję Bułhak. Ma 50 lat i przechodzi kryzys bezdomności. Zamiast jednak budować opowieść wyłącznie wokół tego, co straciła, twórcy obserwują jej codzienność i próby funkcjonowania w rzeczywistości, w której nie może już liczyć na podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Bohaterka nie zostaje sprowadzona do roli osoby potrzebującej pomocy. Próbuje zachować kontrolę nad własnym życiem, dba o siebie, szuka kontaktu z innymi i nie rezygnuje z rzeczy, które pozwalają jej wciąż czuć się sobą. Jednym z drobnych, ale znaczących elementów jej wizerunku jest błyszczyk do ust. Roma regularnie po niego sięga, jakby chciała pokazać światu – i być może również samej sobie – że nadal daje sobie radę. Film nie koncentruje się przy tym na epatowaniu dramatem ani na dokładnym odtwarzaniu traumatycznych wydarzeń, które doprowadziły bohaterkę do obecnej sytuacji. Kamera pozostaje blisko niej już „po” życiowej katastrofie i przygląda się temu, co dzieje się z człowiekiem, kiedy musi nauczyć się funkcjonować w zupełnie nowych warunkach.

Zobacz także:
Kobieta stanu wolnego
Fot. materiały prasowe

Łukasz Simlat i Ewa Konstancja Bułhak spotykają się na wyjątkowo nieudanej randce

Jednym z najciekawszych elementów filmu jest pokazanie, że życie Romy nie zatrzymało się wraz z utratą stabilizacji. Bohaterka wciąż potrzebuje bliskości i próbuje poznawać innych ludzi. W pewnym momencie umawia się przez internet na randkę z mężczyzną granym przez Łukasza Simlata. Spotkanie dalekie jest jednak od romantycznego ideału. Na ekranie spotykają się dwie zagubione osoby, które najwyraźniej nie są w stanie dać sobie tego, czego każde z nich szuka. Scena pozwala jednocześnie spojrzeć na Romę poza kontekstem bezdomności. Jest kobietą, która może czuć skrępowanie, mieć oczekiwania, rozczarowywać się i szukać relacji dokładnie tak samo jak osoby, których życie z zewnątrz wydaje się znacznie bardziej uporządkowane. Obok Ewy Konstancji Bułhak i Łukasza Simlata ważną rolę odgrywa również Maria Sobocińska. Jej bohaterka Marta znajduje się na pozornie przeciwnym biegunie. Ma dach nad głową, pieniądze i bezpieczeństwo, a mimo tego nie oznacza to automatycznie, że jest szczęśliwa. Zderzenie tych dwóch kobiet pozwala twórcom rozszerzyć historię poza sam temat bezdomności i zadać pytanie o to, czego naprawdę potrzebujemy, żeby czuć, że nasze życie ma sens.

„Kobieta stanu wolnego” zdobyła ważną nagrodę na festiwalu w Gdyni

Eliza Godlewska i Alan Ruczyński zostali nagrodzeni za najlepszy debiut lub drugi film podczas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. „Kobieta stanu wolnego” zwróciła również uwagę międzynarodowego jury CICAE, w którego skład weszły Christine Albrecht ze Szwajcarii, Mirona Radu z Rumunii oraz Andrea Stosiek z Niemiec. Jury zwróciło uwagę na uniwersalny charakter historii Romy. Jej sytuacja nie zostaje przedstawiona jako coś istniejącego wyłącznie na marginesie społeczeństwa i dotyczącego ludzi całkowicie innych od nas. Wręcz przeciwnie – jednym z najbardziej niepokojących elementów tej historii jest świadomość, że życiowa stabilizacja może okazać się znacznie bardziej krucha, niż chcielibyśmy wierzyć. Właśnie dlatego „Kobieta stanu wolnego” nie jest wyłącznie filmem o bezdomności. To przede wszystkim opowieść o godności, samotności, potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem i próbie zachowania własnej tożsamości w chwili, kiedy niemal wszystko inne zaczyna się rozpadać.

Ewa Konstancja Bułhak w centrum „Kobiety stanu wolnego”

Najważniejsza pozostaje Roma i grająca ją Ewa Konstancja Bułhak. Aktorka tworzy bohaterkę, której twórcy nie próbują zamknąć w prostym wizerunku ofiary. Roma znalazła się w krytycznej sytuacji, ale nie rezygnuje z siebie. Nadal próbuje żyć, a nie jedynie przetrwać. To właśnie codzienne gesty, spotkania z innymi ludźmi i kontrast pomiędzy tym, jak bohaterka wygląda, a tym, z czym rzeczywiście się mierzy, budują jej ekranowy portret. W obsadzie towarzyszą Bułhak między innymi Łukasz Simlat i Maria Sobocińska, a spotkania Romy z ich bohaterami pozwalają zobaczyć kolejne strony jej osobowości. „Kobieta stanu wolnego” zamiast udzielać łatwych odpowiedzi przygląda się więc osobie, która znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia, ale nie zamierza pozwolić, żeby właśnie ten moment definiował ją w całości. Nagroda w Gdyni może sprawić, że o debiucie Godlewskiej i Ruczyńskiego usłyszy teraz znacznie więcej widzów.

Kobieta stanu wolnego
Fot. materiały prasowe