Nie jest to ani klasyczny dramat rodzinny, ani opowieść o dorastaniu zbudowana z dobrze znanych schematów. W jednym mieszkaniu na warszawskim Powiślu spotykamy czworo rodzeństwa, które próbuje wejść w dorosłość, jednocześnie nie potrafiąc uwolnić się od problemów, emocji i więzi łączących ich od dzieciństwa. Emi Buchwald przygląda się młodym bohaterom bez moralizowania, a do bardzo codziennych problemów dokłada odrobinę realizmu magicznego. W efekcie powstał film, który potrafi być zabawny i ciepły, a chwilę później opowiadać o samotności, lęku czy rodzinnych relacjach, które potrafią jednocześnie dawać poczucie bezpieczeństwa i boleśnie ranić.
WIDEO…
„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”. Czworo rodzeństwa próbuje odnaleźć własną drogę
Jana, Nastka, Franek i Benek wchodzą w dorosłość i każde z nich próbuje poradzić sobie z nią na własnych zasadach. Najmłodszy Benek boleśnie odczuwa zmianę relacji ze starszym bratem Frankiem, który wcześniej był jego najlepszym przyjacielem. Franek coraz bardziej oddala się od rodziny, wikła w toksyczną relację i mierzy z problemami z narkotykami. Jego bliźniaczka Nastka szuka miłości i stabilizacji, natomiast najstarsza Jana pracuje nad projektem artystycznym, który ma pomóc nie tylko jej rodzeństwu, lecz także jej samej. Cała czwórka próbuje budować własne życie, ale rodzinne mieszkanie pozostaje miejscem, w którym ich problemy, pretensje i potrzeba bliskości nieustannie się ze sobą zderzają.
W tym mieszkaniu pojawia się również tajemniczy Dusiołek
Realistyczną historię rodzeństwa Emi Buchwald przełamuje elementami, których trudno byłoby spodziewać się po typowym dramacie o wchodzeniu w dorosłość. Benka nawiedza tajemniczy Dusiołek – niewielka zjawa, przez którą chłopak nie może spać i doświadcza napadów paniki. Nie jest to jednak początek horroru. Fantastyczne elementy funkcjonują w filmie obok zupełnie zwyczajnej codzienności i pozwalają inaczej opowiadać o emocjach bohaterów. Duchy stają się związane z tym, co pozostało po wcześniejszych doświadczeniach, lękach i relacjach. Dzięki temu film może jednocześnie mocno trzymać się rzeczywistości i pozwalać sobie na momenty, które wymykają się jej regułom.
Ten film zachwycił krytyków i zebrał pokaźną kolekcję nagród
„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” zrobiło się głośno jeszcze zanim film trafił do szerokiej dystrybucji. Produkcja została doceniona podczas 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie Emi Buchwald otrzymała nagrodę za reżyserię, Karolina Rzepa została wyróżniona za drugoplanową rolę kobiecą, a film zdobył również nagrodę dziennikarzy. Doceniono także casting Katarzyny Gryciuk-Krzywdy. Do listy wyróżnień doszedł między innymi Złoty Pazur im. Andrzeja Żuławskiego, a w styczniu 2026 roku Emi Buchwald otrzymała Paszport „Polityki” w kategorii Film. Debiut reżyserki bardzo szybko przestał więc być jedynie jedną z wielu nowych polskich produkcji i zaczął być wymieniany wśród najgłośniejszych rodzimych filmów ostatnich miesięcy.
Młoda obsada jest jedną z największych sił filmu
W rodzeństwo wcielają się Bartłomiej Deklewa jako Benek, Izabella Dudziak jako Nastka, Tymoteusz Rożynek jako Franek oraz Karolina Rzepa jako Jana. Jedną z najmocniej chwalonych cech filmu jest właśnie wiarygodność relacji między bohaterami. Nie zawsze się rozumieją, potrafią się wzajemnie irytować i doskonale wiedzą, jak uderzyć w najbardziej czuły punkt drugiej osoby, ale kiedy sytuacja robi się naprawdę trudna, wciąż pozostają rodziną. Emi Buchwald nie próbuje przy tym przedstawiać swoich młodych bohaterów jako pokolenia, które trzeba zdiagnozować albo komuś wytłumaczyć. Pozwala im być pogubionymi, popełniać błędy i nie wiedzieć jeszcze, czego właściwie chcą od życia.
„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” można już obejrzeć w streamingu
Film miał polską premierę kinową w marcu 2026 roku, ale jeśli wtedy go przegapiliście, teraz nie trzeba już szukać seansu w kinie. „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” jest dostępne w serwisie streamingowym CANAL+. Film trwa około półtorej godziny i jest debiutem, który zdecydowanie warto mieć na radarze nie tylko ze względu na zebraną kolekcję nagród. To przede wszystkim bardzo współczesna historia o rodzeństwie, bliskości i wchodzeniu w dorosłość, opowiedziana bez zadęcia i z własnym, wyraźnym charakterem.