Wielkie futra, diamenty i... zapach czystości? Oto ulubione perfumy Violetty Villas
Jednym z absolutnych faworytów artystki było legendarne Diorissimo od Christiana Diora. To zapachowy paradoks… Na skórze układa się chłodno, wręcz rześko, bez grama lepkiej słodyczy, która często kojarzy się z dawnymi perfumami. Wyobraź sobie naturalny, wibrujący aromat kwitnącej konwalii tuż po wiosennej burzy. Najpierw uderza cię ostrość zielonych liści, która po chwili miękko osiada na ciele, przechodząc w luksusową, mydlaną gładkość.
WIDEO…
U Villas ten zapach działał jak perfekcyjnie przemyślana przeciwwaga. Lekkość i świeżość konwalii przełamywały ciężar balowych kreacji, dodając jej wizerunkowi oddechu. Dziś to idealny wybór dla każdego, kto szuka wiosny w klasycznym, arystokratycznym wydaniu.
Madame Rochas, czyli zapach jak mroźna tarcza. Te perfumy noszą kobiety, które chcą budować dystans
Jeśli Diorissimo było oddechem, to kolejny filar wizerunku diwy Madame Rochas, stanowił prawdziwą tarczę. To ikona rodziny kwiatowo-aldehydowej. Zapomnij o owocach czy jadalnych nutach. Te perfumy pachną jak ekskluzywny, francuski puder do twarzy połączony z aromatem świeżo wyprasowanej, jedwabnej koszuli. Zawarte w nich aldehydy dają efekt krystalicznie czystego, mroźnego powietrza, które unosi nuty irysa, róży i jaśminu. Madame Rochas nie próbuje się przypodobać. Jest powściągliwa, dojrzała i ma genialny, wielkoświatowy klimat. Zestawiona z codziennym, luźnym ubraniem wywoła zgrzyt, ale w teatrze, na ważnym spotkaniu czy do eleganckiego garnituru stworzy wizerunek kobiety z klasą, do której strach podejść bez ukłonu. Dla młodszej generacji odkrywającej urok estetyki vintage, to fascynujący wehikuł czasu, zapach wycięty prosto z czarno-białego kadru starego kina.
First Van Cleef & Arpel to słynny diament we flakonie. Zapach tak potężny, że do dziś potrafi zdominować całe otoczenie
Dopełnieniem tej olfaktorycznej kolekcji jest First od marki Van Cleef & Arpels, który pokazuje zamiłowanie Villas do błysku i reflektorów. Jako pierwsze perfumy stworzone przez słynny dom jubilerski, miały za zadanie pachnieć dokładnie tak, jak wygląda najdroższa diamentowa kolia świata. Efekt? Bogata, gęsta i wręcz bezwstydnie trwała kompozycja, w której odurzająca tuberoza i narcyz mieszają się z głębokimi, zwierzęcymi akordami. Zapach jest zawiesisty i zostawia za sobą wyraźny ślad, utrzymujący się w pomieszczeniu długo po naszym wyjściu. Noszenie tych perfum wymaga ogromnej pewności siebie. Dominują otoczenie, dlatego najlepiej współgrają z zimowym mrozem lub wieczorowymi wyjściami. Pięknie pulsują na rozgrzanej skórze!