Zapomnij o bad hair days. Stosuj włoską technikę mycia głowy, która zapewni ci idealną fryzurę
Włoska metoda mycia włosów podbija wyobraźnię kobiet, które marzą o fryzurze pełnej lekkości, objętości i naturalnego blasku. Nie chodzi jednak o drogie kosmetyki ani skomplikowane zabiegi, ale o specjalną technikę.

Włoszki od lat uchodzą za mistrzynie naturalnej elegancji. Ich styl rzadko wygląda na przesadnie wystudiowany, a jednak ma w sobie coś, co trudno zignorować. Lekko opalona skóra, biała koszula, złota biżuteria, czerwone usta, ciemne okulary i włosy, które wyglądają tak, jakby wystarczyło przeczesać je palcami, by od razu ułożyły się idealnie. Za tym efektem nie zawsze stoi drogi zabieg w salonie. Czasem klucz tkwi w najprostszej czynności, czyli w myciu głowy.
Właśnie o tym w rozmowie z "Vogue" mówi Rossano Ferretti, włoski fryzjer gwiazd, który przekonuje, że sekret pięknych włosów zaczyna się od skóry głowy. Według niego wiele osób myje włosy zbyt szybko, zbyt chaotycznie i zbyt mocno skupia się na pianie, a nie na równomiernym oczyszczeniu skóry. Tymczasem włoska metoda mycia włosów, nazywana techniką pięciu punktów, ma pomóc zadbać o pasma dokładniej i spokojniej.
Na czym polega włoska metoda mycia włosów?
Włoska metoda mycia włosów opiera się na prostej zasadzie, szampon powinien trafić nie na wierzch głowy, ale w kilka strategicznych miejsc. Rossano Ferretti nazywa ją techniką pięciu punktów, ponieważ produkt nakłada się kolejno na linię włosów przy czole, czubek głowy, prawą stronę głowy, lewą stronę głowy oraz kark. Dzięki temu szampon można rozprowadzić równomiernie po całej skórze głowy, a nie tylko w miejscu, w którym zwykle zaczynamy mycie.
W tej metodzie nie chodzi o większą ilość kosmetyku. Wręcz przeciwnie, porcja szamponu powinna być kontrolowana. Przy pierwszym myciu wystarczy ilość mniej więcej wielkości orzecha włoskiego, a przy drugim można zmniejszyć ją do porcji wielkości migdała. To ważne, bo nadmiar szamponu nie sprawi automatycznie, że włosy będą czystsze. Może za to trudniej się wypłukiwać i obciążać pasma u nasady.
Najważniejszy etap zaczyna się jednak dopiero po nałożeniu produktu. Zamiast szybko pocierać skórę głowy, warto wykonać spokojny masaż opuszkami palców. Ruchy powinny być koliste, delikatne i dokładne. Nie używamy paznokci, ponieważ mogą podrażnić skórę. Masaż ma pobudzić mikrokrążenie, pomóc w dokładnym oczyszczeniu skóry głowy i sprawić, że włosy będą lepiej odbite od nasady.
Po umyciu trzeba bardzo dokładnie spłukać szampon. To krok, który wiele osób skraca, a właśnie resztki produktu mogą sprawiać, że fryzura szybciej traci świeżość. Włoska technika mycia głowy przypomina więc, że piękne włosy nie zaczynają się od stylizacji, ale od dobrze oczyszczonej i zadbanej skóry głowy.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dla kogo włoski sposób mycia włosów?
Włoski sposób mycia włosów sprawdzi się przede wszystkim u osób, które mają wrażenie, że ich fryzura szybko opada, włosy są przyklapnięte u nasady albo mimo regularnego mycia nie wyglądają tak świeżo, jak powinny. Technika pięciu punktów może być szczególnie pomocna przy cienkich włosach, ponieważ dokładniejszy masaż skóry głowy i równomierne rozprowadzenie szamponu pomagają uzyskać efekt lekkości.
To także dobra metoda dla osób mieszkających w dużych miastach. Zanieczyszczenia powietrza, kurz, pot, sebum i pozostałości kosmetyków do stylizacji mogą osadzać się na skórze głowy oraz u nasady włosów. Szybkie, powierzchowne mycie nie zawsze wystarcza, by dokładnie je usunąć. Włoska metoda mycia włosów uczy większej uważności, a ta w pielęgnacji często daje lepszy efekt niż dokładanie kolejnych produktów.
Technika pięciu punktów będzie odpowiednia również dla osób, które używają suchego szamponu, pianek, lakierów, sprayów teksturyzujących albo olejków. Przy takich kosmetykach skóra głowy wymaga staranniejszego oczyszczenia, ale nie agresywnego szorowania. Delikatny masaż jest tu znacznie lepszym rozwiązaniem.
Ostrożność powinny zachować osoby ze skórą głowy bardzo wrażliwą, podrażnioną albo objętą problemem dermatologicznym. W takiej sytuacji najważniejszy jest łagodny szampon i obserwowanie reakcji skóry. Sama technika masażu może być korzystna, ale powinna być wykonywana wyjątkowo delikatnie.
Jak często myć włosy, by były lśniące i zdrowe?
Nie istnieje jedna idealna częstotliwość mycia włosów dla wszystkich. Włosy należy myć wtedy, gdy skóra głowy tego potrzebuje. Dla jednej osoby będzie to codziennie, dla innej co dwa albo trzy dni. Kluczowe jest nie to, by za wszelką cenę wydłużać przerwy między myciami, ale by robić to dokładnie i łagodnie.
Jeśli skóra głowy szybko się przetłuszcza, codzienne mycie nie musi być błędem. Ważne, by wybierać delikatny szampon, dobrze go spłukiwać i nie pocierać włosów ręcznikiem zbyt intensywnie. Przy włosach suchych, kręconych albo rozjaśnianych przerwy między myciami mogą być dłuższe, ponieważ pasma wolniej tracą świeżość, ale mocniej potrzebują ochrony przed przesuszeniem.
Włoska metoda mycia włosów może sprawić, że fryzura będzie dłużej wyglądała świeżo, bo skóra głowy zostanie oczyszczona równomierniej. Nie oznacza to jednak, że trzeba myć włosy rzadziej na siłę. Zdrowe, lśniące włosy to efekt regularnej pielęgnacji dopasowanej do potrzeb skóry głowy, a nie sztywnego harmonogramu.
Po myciu warto pamiętać również o odżywce nakładanej na długość i końce, a nie na skórę głowy. Dzięki temu pasma będą gładsze, bardziej miękkie i mniej podatne na puszenie. Przy suszeniu dobrze sprawdzi się chłodniejszy nawiew pod koniec stylizacji, który pomaga domknąć łuski włosa i podbić blask.
Technika pięciu punktów jest prosta, ale właśnie w tym tkwi jej siła. Zamiast walczyć z bad hair days dopiero przy lustrze, można zacząć wcześniej, pod prysznicem. Kilka dodatkowych minut, dokładny masaż i świadome oczyszczanie skóry głowy mogą sprawić, że włosy będą wyglądały pełniej, świeżej i bardziej elegancko, nawet bez wielkiej stylizacji.