Słońce poprawia nastrój, zachęca do aktywności i kojarzy się z wakacjami. Dla skóry każda ekspozycja na promieniowanie jest jednak również dawką, która z czasem może się kumulować.
Nie trzeba spędzić całego dnia na plaży ani doznać bolesnego oparzenia, żeby pojawiły się fotouszkodzenia. Znaczenie mają także krótkie, codzienne ekspozycje: spacer, trening na świeżym powietrzu, droga do pracy czy lunch jedzony na zewnątrz.
Właśnie dlatego współczesna fotoprotekcja nie jest już traktowana wyłącznie jako wakacyjny rytuał. To codzienny element profilaktyki zdrowotnej i pielęgnacji skóry.
Słońce działa na skórę na różne sposoby
Promieniowanie ultrafioletowe dzielimy przede wszystkim na UVA i UVB. UVB działa głównie w obrębie naskórka. To ono odpowiada w dużej mierze za rumień i oparzenia słoneczne, a poprzez bezpośrednie uszkodzenia DNA uczestniczy także w procesie rozwoju nowotworów skóry.
UVA dociera głębiej, do skóry właściwej. Nie zawsze daje natychmiastowy sygnał ostrzegawczy w postaci zaczerwienienia, ale sprzyja powstawaniu stresu oksydacyjnego, degradacji kolagenu i elastyny, nierównomiernej pigmentacji oraz utracie jędrności. Promieniowanie UVA przenika przez szyby. Zarówno UVA, jak i UVB zwiększają ryzyko raka podstawnokomórkowego, kolczystokomórkowego oraz czerniaka.
Coraz więcej uwagi poświęca się również światłu widzialnemu, szczególnie temu pochodzącemu ze słońca. Może ono nasilać przebarwienia pozapalne i przebarwienia hormonalne tzw. melasmę, zwłaszcza u osób z ciemniejszymi karnacjami czyli tzw. wyższym fototypem skóry. Najnowszy międzynarodowy konsensus podkreśla przy tym, że znaczenie kliniczne ma przede wszystkim światło widzialne emitowane przez słońce. Nie ma obecnie dowodów, by światło z telefonów czy komputerów wywoływało porównywalne efekty kliniczne w skórze.
Fotoprotekcja nie kończy się na kremie.
Dobry preparat z filtrem jest podstawą ochrony odsłoniętej skóry, ale nie powinien być traktowany jak przepustka do nieograniczonego przebywania na słońcu. Żaden kosmetyk nie zapewnia stuprocentowej ochrony!
Kompleksowa fotoprotekcja obejmuje także szukanie cienia, okulary przeciwsłoneczne, nakrycie głowy oraz ubrania osłaniające skórę. Szczególną ostrożność warto zachować między godziną 11.00 a 15.00 w Polsce, a w cieplejszych kierunkach wakacyjnych często między 10.00 a 18.00, kiedy promieniowanie odpowiedzialne za oparzenia jest zwykle najsilniejsze. W tym czasie dobrze zaplanować trening w cieniu, przenieść go na wcześniejszą lub późniejszą porę albo ograniczyć bezpośrednią ekspozycję.
Nie oznacza to jednak, że o godzinie 15.01 w Polsce ochrona przestaje być potrzebna. UVA i część światła widzialnego docierają do skóry także poza godzinami okołopołudniowymi. Unikanie najmocniejszego słońca zmniejsza ryzyko oparzenia, ale nie zastępuje codziennej ochrony szerokopasmowej.
Co tak naprawdę oznacza SPF 50?

SPF 30 pochłania około 96,7 procent UVB, a SPF 50 około 98 procent. Nie oznacza to jednak, że SPF 50 pozwala spędzić na słońcu pięćdziesiąt razy więcej czasu.
Deklarowany poziom ochrony uzyskuje się w badaniach po nałożeniu odpowiedniej ilości produktu 2 mg na każdy centymetr kwadratowy skóry. W codziennym życiu zwykle aplikujemy znacznie mniej, dlatego rzeczywista ochrona może być dużo niższa niż wartość widoczna na opakowaniu. Liczą się więc nie tylko filtry zastosowane w formule, lecz także ilość preparatu, równomierność aplikacji i to, czy warstwa produktu nadal znajduje się na skórze.
Warto wybierać produkty zapewniające ochronę nie tylko przed UVB, lecz także przed UVA. Wskazują na nią między innymi oznaczenia „broad spectrum”, wartość UVA-PF lub symbol UVA umieszczony w okręgu.
Reaplikacja: kiedy naprawdę trzeba ponownie nałożyć SPF?
Reaplikacja nie musi oznaczać obsesyjnego nakładania kremu co dwie godziny podczas dnia spędzanego przy biurku. Jej częstotliwość powinna wynikać z warunków, w których przebywamy.
Jeżeli większość dnia spędzamy w pomieszczeniu, z dala od okna, a ekspozycja na słońce ogranicza się do krótkiego przejścia, poranna, prawidłowa aplikacja może być wystarczająca. Inaczej wygląda sytuacja podczas urlopu, treningu na zewnątrz, długiego spaceru, pracy w terenie czy całodziennego zwiedzania.
Przy intensywnej ekspozycji preparat należy nakładać ponownie mniej więcej co dwie/trzy godziny. Ochronę trzeba uzupełnić również po kąpieli, intensywnym poceniu, wytarciu twarzy lub ciała ręcznikiem, a także wtedy, gdy kosmetyk został mechanicznie usunięty przez odzież czy dotykanie skóry. Woda i pot nie są jedynym problemem, warstwa produktu może po prostu stać się mniej jednolita.
W praktyce najlepiej myśleć o reaplikacji nie jak o sztywnym alarmie ustawionym w telefonie, lecz jak o odpowiedzi na realną ekspozycję. Przed porannym biegiem nakładamy preparat na całą odsłoniętą skórę. Jeśli po treningu wycieramy twarz ręcznikiem, aplikujemy go ponownie. Przed popołudniowym spacerem lub jazdą na rowerze dokładamy kolejną warstwę.
Nie należy zapominać o uszach, karku, linii włosów, dłoniach, dekolcie i grzbietach stóp. To właśnie te okolice często pozostają niechronione.
Filtr, którego chce się używać.
Z punktu widzenia dermatologa ważna jest nie tylko deklarowana wysokość SPF, lecz także to, czy pacjent rzeczywiście będzie stosował produkt w odpowiedniej ilości i ponawiał aplikację. Nawet bardzo zaawansowany preparat nie spełni swojego zadania, jeśli będzie zbyt ciężki, lepki, będzie szczypał w oczy albo nie sprawdzi się podczas ruchu.

Przy aktywnym trybie życia znaczenie mają potoodporność, wodoodporność, łatwe rozprowadzanie i możliwość dołożenia kolejnej warstwy. Z myślą o takich warunkach powstał SUNSET SPORT SPF 50+ marki ph.doctor - całoroczny krem przeznaczony między innymi dla osób uprawiających sport i spędzających dużo czasu na świeżym powietrzu.
Produkt został przebadany w zakresie SPF i ochrony UVA zgodnie z wymienionymi przez producenta normami europejskimi, a także pod kątem wodoodporności i potoodporności.
Badanie potoodporności przeprowadzono po jeździe na rowerze. Formułę testowała również grupa 30 osób aktywnie uprawiających sport. Według wyników badań aplikacyjnych 96,7 procent uczestników uznało, że produkt nadaje się do reaplikacji, a 93,3 procent oceniło go jako szybko rozprowadzający się i szybko wchłaniający.
Krem ma satynowe, niewidoczne wykończenie i nie pozostawia tłustego filmu. Jedno naciśnięcie pompki dozuje około 0,8–0,9 g produktu i zgodnie z instrukcją marki stanowi minimalną ilość przeznaczoną do równomiernej aplikacji na twarz. Przy dużej ekspozycji na UV producent rekomenduje ponawianie aplikacji co dwie/trzy godziny oraz po kąpieli i wytarciu skóry ręcznikiem.
Formułę uzupełniono kompleksem antyoksydacyjnym AOX, zawierającym sylimarynę, ekstrakt z algi brunatnej Laminaria ochroleuca i ekstrakt z zielonej herbaty. Antyoksydanty nie zastępują filtrów przeciwsłonecznych, ale mogą wspierać ochronę przed stresem oksydacyjnym i procesami zapalnymi uruchamianymi podczas ekspozycji na promieniowanie.
Najlepszy SPF to ten stosowany regularnie
Fotoprotekcja nie polega na unikaniu życia ani na rezygnacji z ruchu na świeżym powietrzu. Chodzi o to, żeby korzystać ze słońca rozsądniej. W praktyce oznacza to poranną aplikację odpowiedniej ilości preparatu, ochronę odsłoniętych części ciała, unikanie najintensywniejszego promieniowania i reaplikację dostosowaną do aktywności.
Najważniejsza jest regularność. Skóra nie zapomina o drobnych, codziennych ekspozycjach - ale równie konsekwentnie korzysta z ochrony, którą zapewniamy jej każdego dnia.
6 zasad skutecznej fotoprotekcji.
- Nakładaj preparat równomiernie i nie oszczędzaj na ilości.
- Wybieraj ochronę SPF 30–50+ obejmującą zarówno UVA, jak i UVB.
- Przy dużej ekspozycji ponawiaj aplikację co dwie/trzy godziny.
- Nakładaj produkt ponownie po pływaniu, poceniu i wytarciu skóry.
- Między 11.00 a 15.00 szukaj cienia i ograniczaj bezpośrednie słońce na terytorium Polski (na wakacjach zależnie od szerokości geograficznej często 10.00-18.00).
- Pamiętaj o okularach, nakryciu głowy oraz ochronie uszu, karku, dłoni i dekoltu.



















