Znasz ten moment, kiedy piękny sweter po kilku minutach zaczyna drapać szyję? Sam napis „wełna” niewiele podpowiada, czy będzie przyjemny dla skóry. Zanim więc wybierzesz zimowego towarzysza, przyjrzyj się włóknom, z których powstał. Ja właśnie od tego zaczynam poszukiwania.
WIDEO…
Dlaczego niektóre swetry gryzą?
Za charakterystyczne kłucie odpowiadają przede wszystkim grubsze, sztywniejsze włókna wystające z powierzchni dzianiny. Zamiast łatwo uginać się przy kontakcie ze skórą, naciskają na nią i wywołują dyskomfort. Znaczenie ma średnica włókien, a nie samo ich pochodzenie: gryźć może również sweter z syntetycznej przędzy. Dlatego dwa modele ze składem „100% wełna” potrafią sprawiać zupełnie inne wrażenie. Liczą się też długość i jakość włókien, skręt przędzy, splot oraz wykończenie dzianiny. Do tego dochodzi Twoja indywidualna wrażliwość. Miękkość oceniona dłonią nie zawsze oznacza komfort przy szyi, dlatego podczas przymiarki warto sprawdzić właśnie tę okolicę.
Wełna, merino, kaszmir, alpaka i bawełna. Co wybierasz?
Wełna owcza to szeroka kategoria. Może być cienka i delikatna albo grubsza, bardziej szorstka. Jej naturalne karbikowanie pomaga zatrzymywać powietrze, które izoluje od chłodu. Jest też sprężysta, dzięki czemu dobrze sprawdza się w zimowych dzianinach.
Merino to również wełna owcza, tyle że pozyskiwana od merynosów. Jej cienkie włókna łatwiej uginają się przy skórze, co sprzyja miękkości. Jeśli dotychczas omijałaś wełniane swetry z obawy przed drapaniem, od delikatnego merino warto zacząć kolejną przymiarkę. Sama nazwa nadal nie gwarantuje jednak, że każdy model będzie dla Ciebie równie komfortowy.
Kaszmir pochodzi z delikatnego podszerstka kóz kaszmirskich. Cenimy go za lekkość, miękkość i zdolność zatrzymywania ciepła. Alpaka to z kolei włókno pochodzące od alpak, często nadające swetrom puszystą powierzchnię. Także tutaj występują różne grubości i jakości włókien, więc napis „alpaka” nie jest obietnicą dzianiny, która nikogo nie podrażni.
Bawełna jest włóknem roślinnym. Zwykle dobrze sprawdza się u osób, które nie lubią kontaktu z wełną, i przyjemnie nosi się w ogrzewanych pomieszczeniach. Bawełniany sweter może być gruby i mięsisty, ale sama jego objętość nie oznacza takiej izolacji jak w przypadku podobnej konstrukcji z wełny. Na zimę chętnie widzę go jako element warstwowej stylizacji.
Za co najbardziej cenię merino?
Przede wszystkim za możliwość połączenia ciepła z lekkością. Naturalnie karbikowane włókna zatrzymują niewielkie kieszonki powietrza, dlatego sweter nie musi przypominać grubego koca, żeby pomagać chronić przed chłodem. Cienki model łatwo założyć pod marynarkę, a na całość narzucić płaszcz bez uczucia skrępowania. Merino dobrze radzi sobie również z wilgocią: pochłania parę wodną i pomaga utrzymywać komfortowy mikroklimat przy skórze. To przydatne, kiedy przechodzisz z zimnej ulicy do ciepłego tramwaju czy biura. Wełna ogranicza też powstawanie nieprzyjemnego zapachu, więc pomiędzy kolejnymi założeniami często wystarczy ją wywietrzyć, o ile ubranie jest czyste. Lubię tę praktyczność, ale nie traktuję cienkiego merino jak zamiennika zimowej kurtki. O cieple decydują również grubość i gęstość dzianiny oraz pozostałe warstwy. Na mróz dołożyłabym płaszcz, szalik i odpowiednią bieliznę.
Czy domieszka syntetyków przekreśla dobry skład?
Niekoniecznie. Poliamid może wzmacniać przędzę i zwiększać jej odporność na ścieranie, a elastan poprawiać rozciągliwość. Poliester również bywa dodawany dla trwałości i łatwiejszej pielęgnacji, choć mieszanie włókien służy też obniżaniu kosztów produkcji. Akryl pozwala uzyskać lekką, puszystą dzianinę, ale nie zapewnia identycznego gospodarowania wilgocią jak wełna. Patrzę więc na proporcje i przeznaczenie ubrania. Kilka procent dodatku może pełnić konkretną funkcję, jednak symboliczna ilość merino nie przesądzi o właściwościach całego swetra. Podobnie jak stuprocentowo naturalny skład nie zagwarantuje miękkości.
Trzy wełniane swetry z sieciówek, na które zwróciłam uwagę
Reserved: szary sweter z wełny merino 100 proc.
Prosty krój, okrągły dekolt i prążkowane ściągacze tworzą bazę, którą łatwo wykorzystać na wiele sposobów. Ten model wybrałabym do szerokich jeansów i długiego płaszcza, a do pracy zestawiłabym go ze spodniami w kant. Największy atut? Całość wykonano z merino, bez domieszek innych włókien.
Mohito: czarny sweter z wełny 100 proc.
Ma okrągły dekolt, długie rękawy i ściągaczowe wykończenia. Marka podaje stuprocentową wełnę, ale nie określa jej jako merino — warto więc ocenić miękkość podczas przymiarki. Podoba mi się jego uniwersalność: pasuje zarówno do satynowej spódnicy midi, jak i codziennych jeansów.
ARKET w H&M: beżowy sweter z wełny merino 100 proc.
Ten model przyciągnął moją uwagę prostym, lekko dopasowanym krojem i neutralnym beżowym kolorem. Ma stójkę oraz prążkowane wykończenia, a jego skład to 100% wełny merino. Wybrałabym go pod luźną marynarkę albo do ciemnych jeansów i karmelowego płaszcza. Jeśli lubisz spokojne kolory i ubrania, które łatwo ze sobą łączyć, będzie dobrym punktem wyjścia do zimowych stylizacji.