Torebka z rafii to najmodniejszy dodatek na lato. W tym sezonie nosimy ją jak Jane Birkin
Rafia pachnie latem, solą na skórze i chwilą tuż przed zachodem słońca, kiedy ulice nadmorskich miasteczek powoli pustoszeją, a na deptaku zostaje tylko szmer rozmów i stukot butów o rozgrzane płyty. Torebki z tego włókna przez lata kojarzyły się wyłącznie z plażowymi shopperkami, które można bez żalu oprzeć o piasek. Dziś rzemieślnicze wyroby z kurortów są najważniejszą inspiracją dla modowych gigantów, którzy chcą zatrzymać na dłużej wakacyjny klimat.

Rafia pochodzi z liści palmy rosnącej w Afryce, na Madagaskarze i w tropikalnych rejonach, gdzie słońce nie zna pojęcia „sezonowości”. Jej włókna, po wysuszeniu i obróbce, stają się zaskakująco wytrzymałe, elastyczne, a jednocześnie zachowują swój naturalny, lekko nieregularny charakter. To nie jest materiał idealnie gładki. Każda nitka niesie w sobie ślad klimatu, w którym dojrzewała, i dłoni, które ją później zaplatały. Właśnie ta drobna „niedoskonałość” sprawia, że torebki z rafii wyglądają jak małe rzeźby – za każdym razem odrobinę inne, z własnym rytmem splotu i odcieniem, który potrafi przechodzić od jasnego piasku po miód i karmel.
Torebka z rafii to wakacyjny must-have od pokoleń
Rzemieślnicy, którzy pracują z rafią, często przekazują swoje umiejętności z pokolenia na pokolenie. W małych pracowniach gdzieś między lądem a wodą plecione koszyki powstają nie według komputerowego projektu, lecz według pamięci mięśni, nauczonych przez lata powtarzania tych samych gestów. Ręcznie wyplatane torebki mają w sobie coś z opowieści – z każdym przepleceniem włókna rodzi się nowy detal: cienki uchwyt, misternie wykończone brzegi, gęstszy splot w miejscach, które muszą utrzymać ciężar codziennych drobiazgów. Ten rodzaj rzemieślnictwa znajduje dziś nową publiczność, zmęczoną idealnie gładkimi, syntetycznymi powierzchniami.

Nadmorski styl, który przeniósł się do miasta
Kiedyś nadmorski styl oznaczał głównie paski w stylu marynarskim, słomkowy kapelusz i duży, pojemny kosz z rafii lub wikliny. Dziś to tylko punkt wyjścia. Torebki z rafii przestały być wyłącznie akcesorium do lnianej sukienki i kostiumu kąpielowego, a zaczęły dialog z garderobą miejską. W połączeniu z oversize’ową marynarką i dżinsami przestają wyglądać jak wakacyjna pamiątka i zaczynają przypominać przemyślany dodatek.

Projektanci i marki rozumieją tę zmianę. Obok klasycznych, dużych shopperek pojawiają się mniejsze koszyki o bardziej zdefiniowanej formie – półksiężyce, miniaturowe „bucket bags”, zaokrąglone, niemal rzeźbiarskie formy, które można nosić zarówno do sukienki na ramiączkach, jak i do eleganckiego garnituru. Rafia, dawniej przypisana do casualu, potrafi dziś stworzyć ciekawy kontrast z jedwabiem, organzą czy gładkością satyny. Taka mieszanka faktur daje efekt, którego nie da się powielić w syntetyku.

Od plażowej shopperki do mini koszyka – nowe oblicza rafii
Największą zmianą ostatnich sezonów jest miniaturyzacja plecionych torebek. Duże, pojemne kosze nadal cieszą się popularnością – to one najlepiej sprawdzają się na plaży, targu czy weekendowym wypadzie za miasto. Jednak prawdziwym „bohaterem” współczesnej mody stały się mniejsze formaty. Małe, sztywne koszyki na krótkim uchwycie, delikatnie lakierowane, czasem obszyte skórą przy krawędziach, wędrują z nami do restauracji, teatrów, na letnie wesela.

Pojawiają się torebki z rafii w formie kopertówek, z cienkim, złotym łańcuszkiem, który pozwala przewiesić je przez ramię. Są niewielkie, okrągłe modele inspirowane retro puderniczkami, są miękkie worki z plecioną bazą i jedwabną podszewką, które zamykają się sznureczkiem jak woreczki z perfumami z dawnych filmów. Nawet kuferki i torby o bardziej strukturalnej formie zyskują letnią wersję dzięki przodom z rafii połączonej ze skórą.

Jane Birkin i pleciony koszyk, który wszedł na czerwony dywan
Historia torebek z rafii i wikliny w modzie nie byłaby pełna bez Jane Birkin. Aktorka i ikona stylu nosiła swój pleciony koszyk niemal wszędzie: na ulicy, na zdjęciach z wakacji, podczas spacerów po Paryżu, a nawet na czerwonym dywanie. W czasach, gdy gwiazdy decydowały się na błyszczące kopertówki i satynowe puzderka, Birkin pojawiała się z prostym, wiklinowym koszykiem u boku – jakby przed chwilą zeszła z targu, na którym kupowała kwiaty i owoce.

Dzięki niej pleciony koszyk przestał być „rekwizytem urlopowym”, a stał się symbolem autentyczności w modzie. Zdjęcia Jane Birkin z lat 70., z dżinsami, białym t-shirtem, delikatną bluzką czy małą czarną i nieodłącznym koszykiem, do dziś inspirują projektantów. Współczesne torebki z rafii, nawet te najmniejsze i najdelikatniejsze, niosą w sobie echo tamtej nonszalancji.

Ręcznie wyplatane modele – czy to duże shopperki, czy drobne, wieczorowe koszyki – obecnie są czymś więcej niż sezonowym trendem. Są namacalnym dowodem na to, że moda wciąż potrafi opowiadać historie: o miejscach, z których pochodzi materiał, o ludziach, którzy go przetwarzają, o ikonach, które odważyły się zabrać pleciony koszyk na czerwony dywan. I o nas samych, gdy spontanicznie sięgamy po torebkę, która przypomina o słońcu, nawet jeśli za oknem pada deszcz.