Manikiur to dziś kwestia pokoleniowa, o czym nieraz prowadziłyśmy w redakcji ożywione dyskusje. Naturalnie wytworzyły się wśród nas dwa obozy: zetki i millenialki. I tak powstał pomysł na nowy cykl: Zetki vs Millenialki, w którym testujemy nowe produkty, zabiegi, trendy. Sprawdzamy je na własnej skórze i wymieniamy się wrażeniami i doświadczeniami. Na pierwszy ogień poszedł wspomniany już, budzący tyle emocji manikiur i jesienne nowości w tej kategorii. Millenialki nie wyobrażają sobie życia bez "hybrydy". Jak mówi Marta Krupińska, sekretarzyni redakcji Glamour i pierwsza bohaterka naszego nowego redakcyjnego cyklu Zetki vs Millenialki: 

Manikiur hybrydowy to dla mnie absolutny game changer. Pomógł mi pozbyć się niefajnego nawyku obgryzania paznokci i skórek (wcześniej moje dłonie nieraz wyglądały, jakbym zeszła z planu krwawego horroru). Dzięki niemu moje z natury raczej dość słabe i cienkie jak pergamin paznokcie wreszcie przestały się łamać i zadzierać. Udało mi się je nawet zapuścić!

Długość jednak też ma znaczenie. Dla Marty ultradługie "nailsy" jak z TikToka nie wchodzą w grę. Nie wyobraża sobie, jak miałaby wtedy zakła­dać soczewki czy myć włosy swojej trzyletniej córce. Preferuje krótkie, eleganckie, opiłowane na okrągło. Najlepiej w odcieniach pasteli, choć tym razem postanowiła zaszaleć i zafundowała sobie na dłoniach jeden z najgorętszych odcieni. Mowa oczywiście o czerwieni.

Nasza redakcyjna zetka, Zuza Kreja wybrała za to klasyczną odżywkę regenerują, która przy jej cienkich i łamliwych paznokciach okazała się idealnym rozwiązaniem. Ale żeby nie było nudno, zdecydowała się na odżywkę koloryzującą, która nadała jej paznokciom delikatny perłowy odcień. Jak mówi nam Zuza:

Zobacz także:

Taki manikiur wygląda świeżo, naturalnie i pasuje do każdej stylizacji, a dzięki regularnemu stosowaniu mam nadzieję, że moje paznokcie będą zdrowsze i bardziej odporne na uszkodzenia.