Reklama

Bez wielkich scen, bez taniego wzruszenia i bez pokazywania najgorszego. Eva Victor opowiada o życiu po traumie tak, jak rzadko robi to kino. „Sorry, Baby” zdobyło nagrodę w Sundance i komplet entuzjastycznych recenzji. Sprawdzamy, o czym jest film, kto w nim gra i czy warto po niego sięgnąć.

O czym jest „Sorry, Baby”?

Agnes jest młodą wykładowczynią literatury na uczelni w stanie Maine. Mieszka sama, trochę na uboczu, w towarzystwie kota. Kilka lat wcześniej spotkało ją „coś złego”, napaść ze strony promotora jej pracy. Film nazywa to wydarzenie właśnie w ten sposób i konsekwentnie zostawia kluczową scenę poza kadrem. Kamera zatrzymuje się przed zamkniętymi drzwiami, bo Evę Victor interesuje nie sama krzywda, lecz to, co przychodzi po niej. Opowieść biegnie nielinearnie, przeskakując między kolejnymi latami z życia bohaterki. Widzimy Agnes przed tamtym dniem, tuż po nim i znacznie później, gdy próbuje poukładać codzienność na nowo. Są zajęcia ze studentami, wizyty u lekarki, niezręczne rozmowy i ostrożne zbliżenie z życzliwym sąsiadem. Jest też Lydie, najlepsza przyjaciółka, która wraca w najważniejszych momentach i nosi część tego ciężaru razem z nią. To kino kameralne i powściągliwe, w którym najwięcej dzieje się w drobnych gestach. Agnes raz wybucha, raz żartuje, raz milczy, a film nie ocenia żadnej z tych reakcji. „Sorry, Baby” opowiada o tym, jak poskładać się z powrotem, gdy reszta świata dawno ruszyła naprzód, i robi to bez patosu.

Eva Victor, Naomi Ackie i debiut, o którym mówił Sundance: kto stoi za „Sorry, Baby”?

Sercem projektu jest Eva Victor. To jej reżyserski i scenariuszowy debiut, a do tego główna rola. W Agnes wkłada zarówno smutek, jak i specyficzne, suche poczucie humoru, które wyróżnia cały film. Za tę pracę Victor zebrała nominacje i nagrody na całym świecie. W roli Lydie, przyjaciółki Agnes, występuje Naomi Ackie, znana między innymi z „Whitney Houston: I Wanna Dance with Somebody” i „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”. Sąsiada Gavina gra Lucas Hedges, a właściciela kanapkowni, który okazuje bohaterce nieoczekiwaną życzliwość, John Carroll Lynch. Promotora gra Louis Cancelmi, a koleżankę z uczelni Kelly McCormack. Za kamerą również znalazły się znaczące nazwiska. Wśród producentów jest Barry Jenkins, reżyser nagrodzonego Oscarem „Moonlight”, oraz Adele Romanski. Zdjęcia zrobiła Mia Cioffi Henry, a muzykę skomponowała Lia Ouyang Rusli. Film trwa około stu minut i powstał za niewielki jak na amerykańskie kino budżet, około półtora miliona dolarów.

Oto oficjalny zwiastun:

Dlaczego „Sorry, Baby” nazywają jednym z najlepszych debiutów ostatnich lat?

Pierwsze, co zwraca uwagę, to ton. Opowieść o napaści i depresji rzadko bywa zarazem zabawna, a Evie Victor udaje się przeprowadzić widza przez trudny temat z czarnym humorem, który nie umniejsza powagi sytuacji. To połączenie wymaga wyczucia i właśnie za nie film zbiera najwięcej dobrych słów. Drugi element to decyzja, by nie pokazywać samej napaści. Zamiast budować napięcie wokół przemocy, Victor skupia się na tym, co dzieje się z bohaterką później, na powolnym wracaniu do siebie. Dzięki temu „Sorry, Baby” nie eksploatuje cierpienia, tylko mu towarzyszy. Trzeci powód to forma. Podział na rozdziały odpowiadające kolejnym latom pokazuje, że powrót do równowagi nie jest prostą drogą od dna do happy endu. Do tego dochodzi kameralna, naturalna gra całej obsady i ciepła rola Naomi Ackie, którą wiele recenzji wskazuje jako jeden z najmocniejszych punktów filmu.

97 procent na Rotten Tomatoes i nagroda w Sundance

Odbiór jest wyjątkowo zgodny, a to rzadkość przy tak trudnym temacie. Na Rotten Tomatoes film ma 97 procent pozytywnych recenzji, a na Metacritic 90 punktów na 100, co oznacza powszechne uznanie krytyki. Recenzenci podkreślają przede wszystkim wyczucie tonu i to, że Eva Victor potrafi mówić o traumie bez tonięcia w niej. Doceniły go też festiwale i gremia branżowe. Premiera odbyła się na festiwalu Sundance, gdzie „Sorry, Baby” zdobyło nagrodę za scenariusz. Później pojawiło się w sekcji Directors' Fortnight w Cannes, a w kolejnych miesiącach zbierało nominacje i wyróżnienia, w tym nagrody Independent Spirit za scenariusz i drugoplanową rolę Naomi Ackie. Uznanie przyszło także z najważniejszych ceremonii. Eva Victor dostała nominację do Złotego Globu dla najlepszej aktorki w dramacie, film notowano wśród nominacji do nagród BAFTA i Critics' Choice. Dla debiutu nakręconego za niewielkie pieniądze to bardzo mocny bilans.

Dla kogo jest „Sorry, Baby” i dlaczego warto dać mu szansę?

Po film najpewniej sięgną widzowie, którzy lubią kameralne, oparte na emocjach kino spod znaku A24. Jeśli cenisz historie opowiedziane półtonami, w których liczą się spojrzenia i drobne gesty, a nie wielkie zwroty akcji, „Sorry, Baby” trafi w twój gust. To także propozycja dla tych, którzy szukają w kinie bohaterek przedstawionych z czułością i bez oceniania. Warto pamiętać o temacie. Film dotyka napaści seksualnej i jej skutków, więc dla części osób może być wymagający, nawet jeśli nie pokazuje przemocy wprost. Z drugiej strony to właśnie ta wrażliwość sprawia, że wielu widzów odbiera go jako film pocieszający, opowieść o tym, że można żyć dalej. „Sorry, Baby” obejrzycie w Canal+. To dobry moment, by nadrobić jeden z najgłośniejszych debiutów ostatnich lat.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...