Lucky budzi się z bólem głowy w hotelu w Las Vegas, bez ukochanego i pieniędzy, które ukradli dzień wcześniej. Ścigana przez gangsterów i FBI, próbuje odkryć, co właściwie się wydarzyło. Tak rozpoczyna się elektryzujący serial Apple TV+ „Lucky” na podstawie książki Marissy Stapley, wyprodukowany przez Hello Sunshine – firmę Reese Witherspoon. Opowiadają nam o nim odtwórcy głównych ról: Anya Taylor-Joy, jedna z najbardziej rozchwytywanych aktorek w Hollywood (debiutująca również w roli producentki), oraz Drew Starkey, znany m.in. z serialu „Outer Banks” i filmu „Twój Simon”.

Jeden z najlepszych seriali 2026 z Anyą Taylor-Joy

„Lucky” to serial o oszustce, która zostaje oszukana. Anyu, skąd czerpałaś inspiracje? Jakie są Twoje ulubione filmy o oszustach?

Anya: Uwielbiam filmy o oszustach. Zawsze są seksowne, błyskotliwe i grają w nich aktorzy, którzy wyglądają jak George Clooney (śmiech). To, co przyciągnęło mnie do „Lucky”, to ta historia, która oferuje nowe spojrzenie na kogoś, kto nigdy nie może usiedzieć w miejscu, żyje w ciągłym ruchu, żeby przetrwać, i korzysta z zasobów innych ludzi. Nigdy nie widziałam takiej strony złodziejskiego życia, więc możliwość przeniesienia tego na ekran była dla mnie ekscytująca. 

Zobacz także:

Anyu, Twoja bohaterka jest bardzo świadoma swojego otoczenia. Pojawiło się nawet określenie, że jest w stanie „widzieć matrix”. Czy granie tej postaci wpłynęło na to, jak widzisz świat?

Anya: Zawsze byłam empatyczna i dobrze rozpoznawałam uczucia. To, co różni mnie od Lucky, to brak cynizmu. Ona ma go w sobie.całkiem sporo, dzięki czemu tak dobrze dostrzega, w jaką grę grają wszyscy dookoła. Ja tymczasem dostrzegam dobro w ludziach i wierzę, że mogą się zmienić. I zdecydowanie nie chcę tego cynizmu się od niej nauczyć. 

Czy ćwiczyliście choreografię scen, czy wyszło to naturalnie podczas zdjęć? 

Drew: Ćwiczyliśmy wcześniej scenę długiej kłótni w czwartym odcinku, która równie dobrze sprawdziłaby się na deskach teatru. Tak się zresztą czuliśmy – jakbyśmy ćwiczyli do krótkiej sztuki. Choreografia jest ważną częścią tej sceny i dzięki niej odkryliśmy nowe warstwy emocji i relacji tych dwóch postaci. Fajnie było się z tym zmierzyć.

Anya: To było cudowne i wymagające w znaczeniu, jakiego zupełnie się nie spodziewałam. Kiedy zaczynaliśmy kręcić sceny pościgu w Las Vegas, reżyser Jonathan van Tulleken dał mi krótki liścik, w którym było napisane: „Biegnij gorzej. Chcę zobaczyć, jak twoje ramiona podskakują. Chcę widzieć, że to nie jest coś, co robisz cały czas. Kiedy na ciebie patrzę, chcę czuć lęk, że zostaniesz złapana”. Czyli po prostu jestem wrzucona w różne rzeczy bez ochrony i choreografii. Dla mnie Lucky to ktoś, kto nieustannie musi odnajdywać się w nowej sytuacji, radzić sobie z nowymi kłopotami. Zawsze prześlizguje się po powierzchni i zawsze walczy do upadłego.

À propos kłopotów, wyzwań i walki, czy coś w scenariuszu Was zszokowało albo przeraziło?

Anya: Wręcz przeciwnie. Byliśmy tym wszystkim bardzo podekscytowani. Nigdy nie kręciłam w ten sposób scen pościgu. Użyliśmy tzw. pod cars, co było fascynujące. Naprawdę byliśmy w aucie i naprawdę zamknęliśmy całe Long Beach! A na dachu samochodu siedział kaskader, który rzeczywiście prowadził auto. To było świetne, bo zazwyczaj, kiedy kręcisz tego typu sceny, nie jesteś w ruchu. Po prostu siedzisz, słyszysz: „W lewo”, wykonujesz polecenie i czujesz się trochę absurdalnie. Tutaj, kiedy kręciliśmy scenę pościgu, wszystko było zaskakująco realistyczne.

A czy możecie coś powiedzieć o relacji swoich bohaterów z rodzicami?

Drew: Dla mnie praca nad moją postacią zaczęła się od pytania o przeznaczenie i los. Wszyscy rodzimy się z myślą, że czeka nas jakaś wydeptana ścieżka. Cary ciągle konfrontuje się z tymi oczekiwaniami. W Lucky widzi kogoś, kto ma podobne doświadczenia. Choć są z różnych światów, razem mogą wspólnie kształtować swój los i dają sobie nawzajem nadzieję na lepszą przyszłość.

Anya: Freud pewnie miałby sporo do powiedzenia na temat ich relacji (śmiech). W pewnym sensie oboje są wariantami swoich rodziców, choć nie chcą być jak oni i robią wszystko, żeby się od nich odsunąć.

Cały wywiad jest dostępny w nowym wrześniowym numerze GLAMOUR. 

Okładka