Najpierw jest wesele. Polacy, Ukraińcy i Żydzi mieszkają obok siebie, spotykają się, handlują, zakochują i kłócą. Kilka lat później ten świat już nie istnieje. „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego zaczyna się w 1939 roku i krok po kroku prowadzi Zosię Głowacką przez okupację sowiecką, niemiecką i narastający konflikt między sąsiadami aż do rzezi wołyńskiej. Kiedy film trafił do kin w 2016 roku, wywołał ogromną dyskusję. Kilka miesięcy później dostał 14 nominacji do Orłów i zakończył galę z dziewięcioma statuetkami.
WIDEO…
„Wołyń” zaczyna się od historii 17-letniej Zosi
Zosia Głowacka, grana przez debiutującą na dużym ekranie Michalinę Łabacz, ma 17 lat i kocha swojego rówieśnika, Ukraińca Petra. Jej ojciec ma jednak wobec córki inne plany i wydaje ją za bogatego polskiego gospodarza Macieja Skibę, wdowca z dwójką dzieci, którego gra Arkadiusz Jakubik. Ich prywatna historia rozgrywa się tuż przed wybuchem II wojny światowej. Wioska zamieszkana przez Polaków, Ukraińców i Żydów stopniowo zmienia się pod wpływem kolejnych okupacji, politycznych napięć i rosnącego nacjonalizmu. Zosia obserwuje, jak ludzie, którzy jeszcze niedawno mieszkali obok siebie, coraz częściej zaczynają patrzeć na sąsiadów jak na wrogów.
Smarzowski nie nakręcił klasycznego filmu wojennego
W „Wołyniu” nie ma jednego frontu, wokół którego można zbudować widowisko, ani żołnierza wykonującego wielką misję. Wojna dociera tutaj do gospodarstw, kościołów, cerkwi, stodół i rodzinnych domów. Smarzowski długo pokazuje codzienne życie lokalnej społeczności, zanim przemoc zaczyna przejmować nad nią kontrolę. Zmieniają się okupanci, pogłębiają się podziały, a Zosia próbuje przede wszystkim przetrwać i chronić najbliższych. Dzięki temu późniejsze sceny przemocy nie dotyczą anonimowego tłumu. Widz wcześniej poznał ten świat i ludzi, których wojna ustawiła po przeciwnych stronach.
„Wołyń” pokazuje rzeź wołyńską bez łagodzenia przemocy
Druga część filmu prowadzi bezpośrednio do wydarzeń na Wołyniu z lat 1943–1944. Smarzowski pokazuje zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności cywilnej, ale w filmie pojawiają się również polskie akcje odwetowe oraz Ukraińcy próbujący ratować swoich polskich sąsiadów. Przemoc jest pokazana bardzo dosłownie i właśnie dlatego „Wołyń” pozostaje seansem wymagającym. Reżyser nie buduje napięcia wokół pytania, czy tragedia nadejdzie – od początku wiadomo, dokąd prowadzi historia. Najważniejsze staje się to, jak społeczność, którą poznaliśmy w pierwszych scenach, mogła dojść do takiego punktu.
Michalina Łabacz zadebiutowała jako Zosia
W centrum całej historii Smarzowski postawił aktorkę, która wcześniej nie miała na koncie dużej roli filmowej. Michalina Łabacz jako Zosia przeprowadza widza przez kolejne etapy rozpadu świata bohaterów: od nieszczęśliwego małżeństwa i pierwszych miesięcy wojny po wydarzenia, w których najważniejsze staje się samo przeżycie. Za tę rolę otrzymała nominację do Orła w kategorii najlepsza główna rola kobieca oraz nominację w kategorii Odkrycie Roku. W obsadzie znaleźli się także Arkadiusz Jakubik, Jacek Braciak, Izabela Kuna, Adrian Zaremba i Tomasz Sapryk.
„Wołyń” dostał aż 14 nominacji do Orłów
Przed galą Polskich Nagród Filmowych w 2017 roku „Wołyń” był nominowany w 14 kategoriach przeznaczonych dla filmów fabularnych. Ostatecznie zdobył osiem nagród konkursowych: dla najlepszego filmu, za reżyserię Wojciecha Smarzowskiego, zdjęcia Piotra Sobocińskiego jr., muzykę Mikołaja Trzaski, montaż Pawła Laskowskiego, scenografię Marka Zawieruchy, dźwięk Katarzyny Dzidy-Hameli i Jacka Hameli oraz kostiumy Wandy Kowalskiej, Pawła Grabarczyka, Magdaleny Rutkiewicz-Luterek i Agaty Drozdowskiej. Do tego doszła Nagroda Publiczności, co dało filmowi łącznie dziewięć Orłów.
Dziewięć Orłów dla jednego filmu
Skala zwycięstwa robiła wrażenie tym bardziej, że „Wołyń” rywalizował wtedy z „Ostatnią rodziną” Jana P. Matuszyńskiego i „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy. Film Smarzowskiego wygrał najważniejsze kategorie dotyczące samej produkcji, w tym najlepszy film i reżyserię, oraz wszystkie kategorie techniczne, w których był nominowany. Nie zdobył natomiast żadnej nagrody aktorskiej – Michalina Łabacz, Arkadiusz Jakubik, Jacek Braciak i Izabela Kuna mieli nominacje, ale statuetki w tych kategoriach trafiły do obsad innych filmów.
Dziesięć lat później „Wołyń” nadal jest trudnym seansem
„Wołyń” nie potrzebuje określenia „najlepszy polski film wojenny”, żeby jego pozycja była czytelna. Dziewięć Orłów, 14 nominacji i Nagroda Publiczności wystarczająco dobrze pokazują, jak mocno film został zauważony przez polską branżę i widzów. Najważniejsza pozostaje jednak sama konstrukcja historii: Smarzowski zaczyna od społeczności, która potrafi żyć obok siebie mimo różnic, a następnie pokazuje jej stopniowy rozpad. Zamiast opowiadać wojnę przez mapy, bitwy i ruchy wojsk, zostawia widza z perspektywą Zosi, która patrzy, jak znany jej od dzieciństwa świat znika.
Gdzie obejrzeć „Wołyń”?
„Wołyń” miał premierę w 2016 roku i trwa około dwóch i pół godziny. Obecnie film nie jest dostępny w Polsce w ramach popularnego abonamentu streamingowego. Można go natomiast wypożyczyć online m.in. w Premiery CANAL+ oraz TVP. Dostępność w VOD może się zmieniać, dlatego przed seansem warto sprawdzić aktualną ofertę serwisów.





















