Powrót tęsknoty. Czasem trzeba na coś poczekać i w tym tkwi piękno

Przez długi czas popularnością cieszyły się romanse, w których bohaterowie zakochiwali się w sobie w mgnieniu oka, ale wszystko wskazuje, że w końcu zostawiliśmy ten trend za sobą. W zeszłym roku cały świat z zapartych tchem śledził losy Belly, bohaterki serialu „Tego lata stałam się piękna”, które musiała wybrać pomiędzy dwojgiem braci. Odcinki ukazywały się co tydzień, co tylko podkręcało emocje. Później przyszedł finał trylogii Winnych, „Bridgertonowie” oraz „Wichrowe wzgórza” i wtedy wszyscy już zgodnie pisali o tym, że tęsknota oficjalnie wróciła do łask. Uda im się czy nie uda? Czy pokonają przeszkody i będą w końcu razem? Eksperci doszukują się przyczyn tej zmiany w buncie przeciwko natychmiastowej gratyfikacji, która charakteryzuje media społecznościowe. To przypomnienie, że czasem dobrze jest na coś poczekać. Bo gdy na coś czekamy, to nagroda jest jeszcze słodsza.

Georgia Oakley, reżyserka nowej „Rozważnej i romantycznej”, nie próbowała dorównać wersji z 1995 roku. Od początku mówiła wprost, że jej z perspektywy – owszem, na pierwszy rzut oka jest to historia miłosna, ale pod powierzchnią kryje się historia o patriarchacie, nierównościach i prawie dziedziczenia. W końcu nie od dziś wiadomo, że każda generacja musi mieć swoją ekranizację. Akcja, osadzona w Anglii epoki georgiańskiej, podąża za losami zamożnego pana Dashwooda, który umiera, pozostawiając swoją żonę oraz trzy córki w trudnej sytuacji finansowej. Kobiety nie mając wyjścia przenoszą się do skromnej wiejskiej posiadłości, gdzie dwie starsze siostry rywalizują o względy różnych adoratorów, poszukując prawdziwej miłości.

„Rozważna i romantyczna”. Daisy Edgar-Jones i Esmé Creed-Miles dla Glamour

- To trochę powrót do romansowania jak za dawnych czasów – mówi nam Daisy Edgar-Jones, gwiazda nowej adaptacji kultowej „Rozważnej i romantycznej” Jane Austen. Z aktorką i jej filmową siostrą, Esmé Creed-Miles, rozmawiałam o tym, dlaczego tak chętnie sięgamy dziś po romanse. Cały wywiad jest dostępny w listopadowym wydaniu GLAMOUR.

Zobacz także:

Tęsknota to motyw, który ostatnio oficjalnie powrócił na szczyt popularności. Jak uważacie, dlaczego jest to coś, czego teraz potrzebujemy?
Daisy: Zawsze uwielbiałam motyw tęsknoty. Romans to mój ulubiony rodzaj sztuki. Uwielbiam książki, filmy i piosenki o miłości. Twórczość Austen tworzy dużą przestrzeń na tęsknotę ze względu na czasy, w jakich powstawała. Ludzie wysyłali sobie listy, nawet całowanie się nie było zbyt powszechne, więc mogli co najwyżej potrzymać się za ręce. To wywołuje napięcie i sprzeciw, co daje duże pole do odczuwania tęsknoty. Dzisiaj randkowanie wygląda inaczej. Może więc to jest przyczyną. To trochę powrót do romansowania jak za dawnych czasów.
Czy jest coś konkretnego, co pomogło Wam wcielić się w Elinor i Marianne? Wiem, Daisy, że Ty i grający Edwarda George (MacKay – przyp. red.) wymienialiście się listami, udając, że jesteście swoimi bohaterami.
Esmé: Suknie i akcesoria ukształtowały sposób, w jaki ruszałam się jako moja bohaterka, inny od tego, w jaki ruszam się na co dzień. Garbię się i nie poruszam się zbyt energicznie, podczas gdy Marianne jest bardzo dziarska, żwawa, pozytywna i pewna siebie. Jej ruchy przepełnione są gracją. Potrzebowałam kostiumów, aby to poczuć i wejść w jej buty.
Daisy: Kostiumy zawsze są dobrym punktem wyjścia. Codziennie nosiłam gorset, który bardzo ograniczał moje ruchy i w którym dość ciężko się oddychało. Moja postura była dużo bardziej wyprostowana, co pomogło mi odnaleźć fizyczne aspekty bycia Elinor. Mam poczucie, że ten rodzaj ograniczenia do niej pasuje. Elinor jest bardzo powściągliwa.
Obie marzycie, by w przyszłości stanąć za kamerą. Czy pracując nad tym filmem z Georgią (reżyserką – przyp. red.), nauczyłyście się czegoś nowego o kinematografii?
Esmé: Podziwiam wybory, jakich dokonywała Georgia, i to, jak bardzo były one spójne. Nigdy nie wycofywała się z walki o to, na czym jej zależało. Na przykład bardzo chciała nakręcić nasz film na taśmie. Working Title Films (producent filmu – przyp. red.) to świetna firma, bo aktywnie wspiera nowych reżyserów i ich wizje artystyczne, nawet jeśli nie mają oni jeszcze dużego dorobku. To nie są jednak łatwe decyzje, ponieważ kręcenie na taśmie jest droższe i zajmuje więcej czasu. Obserwowanie, jak kobieta walczy o twórcze wybory, na których jej zależy, było naprawdę inspirujące.
Daisy: Zgadzam się, zresztą widać to nawet w wyborach dotyczących kostiumografii. Wizja Georgii jest bardzo klarowna, co jest kluczowe. Dlatego uwielbiam pracować z reżyserami, którzy sami piszą scenariusze. Choć Georgia nie napisała tego scenariusza, miała świetną bazę i pracowała z Dianą, która również jest pisarką. Georgia napisała swój pierwszy film „Blue Jean”, w którym także widać jej imponującą wizję. W przypadku „Rozważnej i romantycznej” czuć jej rękę w każdym aspekcie – od produkcji po kostiumy. Znalazła odpowiednich ludzi, którzy potrafią przekazać to, na czym jej zależy, i widać, że dobrze się z nimi komunikuje. Dlatego gdy ogląda się ten film, czuć, że to dzieło kompletne. Ona jest dla mnie nieskończonym źródłem inspiracji.
Daisy, w jednym z wywiadów wspomniałaś, że w każdym filmie lub serialu jest jedna scena, której wyczekujesz i o której wiesz, że nadchodzi. Jaka to była scena w tym filmie? Esmé, czy Ty też miałaś taką scenę?
Daisy: Tak, zawsze jest taka jedna scena. To może być np. moment zwrotny albo po prostu scena, którą uwielbiam i której chcę oddać to, co jest jej należne. W tym przypadku było ich kilka. Na pewno scena, w której Elinor w końcu odszczekuje się Marianne i pozwala, aby emocje przejęły nad nią kontrolę. To ważny moment, bo Elinor wreszcie uwalnia się z ram, które sama na siebie nałożyła, i zabiera nas on do finału. Dlatego zależało mi, aby zrobić to tak, jak należy. Nie było łatwo, bo praca nad postacią Elinor to w dużej mierze praca nad jej własnymi ograniczeniami i nad tym, aby nie pokazywać zbyt wielu emocji – inaczej nie będzie aż takiego efektu, kiedy w końcu je pokaże.
Esmé: Daisy myśli o scenariuszu jak reżyserka i patrzy na każdą scenę przez pryzmat całej historii. Jest przy tym świetna w budowaniu poszczególnych wątków oraz tempa historii, co bardzo podziwiam. Ja z kolei jestem osobą, która reaguje na bieżąco. Co czeka nas dzisiaj? Czy możemy powtórzyć kwestię? Jestem bardzo niezdecydowana. Było sporo scen, które napędziły mi stracha, ale wówczas tego nie wiedziałam. Daisy: Może na tym polega sztuczka!