Reklama

Dwa największe nazwiska Hollywood, jeden z najmocniejszych aktorów swojego pokolenia i historia, którą zna każdy fan kina. „Przylądek strachu” połączył to wszystko i od razu został hitem Apple TV+. Obok Javiera Bardema grają Amy Adams i Patrick Wilson. Kolejne odcinki pojawiają się co tydzień.

O czym jest „Przylądek strachu”? Historia, która podbija Apple TV+

Max Cady wychodzi z więzienia po 17 latach odsiadki za zabójstwo ciężarnej żony. Zamiast zacząć życie od nowa, bierze na cel małżeństwo prawników, Toma i Annę Bowdenów, którzy reprezentowali go przed laty. Cady przychodzi po zemstę i robi to wyjątkowo sprytnie, bo świetnie zna prawo i przez większość czasu pozostaje o krok przed odpowiedzialnością. Akcja rozgrywa się we współczesnej Savannah w stanie Georgia. Bowdenowie mieszkają w pięknym domu z dwojgiem nastoletnich dzieci i z zewnątrz wyglądają na rodzinę, której nic nie grozi. Cady wchodzi w ich życie powoli i metodycznie, a napięcie rośnie z każdym odcinkiem. To właśnie ta gra w kotka i myszkę sprawiła, że widzowie rzucili się na serial już w weekend premierowy.

Kto gra w „Przylądku strachu”? Obsada godna uwagi

W roli Maxa Cady'ego występuje Javier Bardem i to jego kreacja napędza cały serial. Annę Bowden gra Amy Adams, a jej filmowego męża Toma Bowdena Patrick Wilson. Twórcą serialu jest Nick Antosca, a producentami wykonawczymi Martin Scorsese i Steven Spielberg, czyli zestawienie, które samo w sobie wywołało ogromne zainteresowanie jeszcze przed premierą. „Przylądek strachu” powstał na podstawie powieści Johna D. MacDonalda „The Executioners” oraz jej dwóch filmowych adaptacji z 1962 i 1991 roku. Wersję z lat 90. wyreżyserował Martin Scorsese, a zagrali w niej Robert De Niro i Nick Nolte. Powrót tej historii w formie serialu od razu przyciągnął zarówno fanów oryginału, jak i nowych widzów.

Dlaczego „Przylądek strachu” to hit? Topka Apple TV+ i Certified Fresh

Sukces przyszedł błyskawicznie. „Przylądek strachu” już pierwszego dnia po premierze wskoczył do czołówki najczęściej oglądanych tytułów Apple TV+ i pojawił się w zestawieniach popularności w kilku krajach. Do tego doszły bardzo dobre recenzje, dzięki którym serial utrzymuje wynik w okolicach 75 procent na Rotten Tomatoes z oznaczeniem Certified Fresh. Recenzenci najczęściej podkreślają rolę Javiera Bardema, który stworzył jeden z mocniejszych czarnych charakterów ostatnich miesięcy. Doceniają też samą realizację i nowoczesne przeniesienie znanej historii. Pojawia się jeden zarzut, dotyczący długości, bo zdaniem części krytyków dziesięć godzinnych odcinków to sporo materiału. Mimo to o serialu mówi się dziś jako o jednej z najmocniejszych premier tego lata.

Kiedy kolejne odcinki „Przylądku strachu”? Harmonogram premier

Serial liczy dziesięć odcinków. Na start, 5 czerwca, na Apple TV+ pojawiły się pierwsze dwa, a kolejne udostępniane są co tydzień, w piątki. Finał przypada na koniec lipca, więc zakończenie historii Cady'ego i Bowdenów poznamy dopiero po kilku tygodniach. Taki model emisji dodatkowo nakręca rozmowy o serialu, bo widzowie co tydzień wracają po nowy odcinek i dzielą się teoriami. Jeśli wolisz obejrzeć całość naraz, warto poczekać do końca lipca, kiedy w serwisie znajdą się wszystkie części.

Dla kogo jest „Przylądek strachu” i czemu warto włączyć już teraz?

To pozycja dla widzów, którzy lubią thrillery psychologiczne oparte na narastającym zagrożeniu i grze między bohaterami. Jeśli znasz film z 1991 roku, serial pozwoli porównać obie wersje i zobaczyć, jak ta sama historia działa w dłuższej, rozpisanej na odcinki formie. Sprawdzi się też u fanów Javiera Bardema, bo to przede wszystkim jego serial. Skoro „Przylądek strachu” już teraz jest jednym z najczęściej oglądanych tytułów Apple TV+, warto wskoczyć do oglądania, zanim wszyscy zaczną rozmawiać o zakończeniu. Pierwsze odcinki są już dostępne, a kolejne dochodzą w każdy piątek, więc łatwo nadrobić zaległości i oglądać na bieżąco.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...