Kiedy przyglądamy się stylowi Agnieszki Woźniak-Starak, przed oczami mamy idealny balans między estetyką urban boho a wielkomiejską elegancją. Ten sam charakter dziennikarka przenosi do swojej zapachowej garderoby. Dziś coraz rzadziej szukamy słodkich, powtarzalnych zapachów z popularnych sieciówek, doceniamy za to unikalne signature scents, które budują osobistą aurę. Osobistym numerem jeden w kosmetyczce gwiazdy jest Eucalyptus 20 od nowojorskiej marki Le Labo!
WIDEO…
Historia marki Le Labo
Sama marka Le Labo to fascynujący rozdział w historii współczesnego perfumiarstwa. Narodziła się w 2006 roku w Nowym Jorku. Założona została przez dwóch wizjonerów: Fabrice’a Penota i Edouarda Roschi. Zmęczeni komercyjnym, masowym rynkiem perfumeryjnym, postanowili stworzyć coś na kształt rzemieślniczego laboratorium. Ich pomysł polegał na powrocie do korzeni: odrzuceniu głośnego marketingu na rzecz najwyższej jakości składników. To właśnie Le Labo zapoczątkowało trend na industrialne flakony z personalizowanymi etykietami. Sama nazwa marki oznacza po francusku po prostu „laboratorium”, a cyfra przy nazwie zapachu, jak w przypadku Eucalyptus 20, wskazuje dokładną liczbę składników użytych do stworzenia kompozycji.
Ulubione perfumy Agnieszki Woźniak-Starak!
Zamknij oczy i wyobraź sobie chłodny, poranny wiatr na skraju surowego, iglastego lasu tuż po deszczu. Pierwsza sekunda to rześki, niemal krystaliczny powiew srebrzystych liści eukaliptusa, który ociepla się na rozgrzanej skórze. Z czasem zapach staje się bardziej przestrzenny i tajemniczy. Eukaliptusowa świeżość ustępuje miejsca nutom surowego drewna cedrowego oraz dymnemu, smużącemu się w powietrzu kadzidle. W finale kompozycja osiada blisko ciała, zmieniając się w żywiczne labdanum i aksamitne piżmo, które przypominają zapach ciepłego, leśnego powietrza uwięzionego w cieniu drzew. To kompozycja niezwykle cielesna, intymna, a zarazem dająca wrażenie absolutnej przestrzeni i wolności.
Równie dużą uwagę co sama zawartość przyciąga oprawa wizualna zapachu. Flakon Eucalyptus 20 przypomina tradycyjną, szklaną buteleczkę z dawnego laboratorium chemicznego lub apteki. Zamiast ozdobnego, złoconego korka mamy tu do czynienia z surową, metalową nakrętką, a całą uwagę skupia minimalistyczna, papierowa etykieta. Wygląda ona niczym spersonalizowana recepta: z maszynopisowym krojem pisma, podaną datą wymieszania składników oraz miejscem na imię właściciela.
Jeśli te perfumy nie przypadły ci do gustu, zerknij też na poniższe propozycje. Na pewno znajdziesz coś dla siebie:



















