Bycie singlem ma mnóstwo zalet. Śmiem nawet twierdzić, że zdecydowanie więcej, niż bycie w związku. Dla jednych to wybór w pełni świadomy, dla innych nie do końca. Są bowiem single nieposzukujący, którzy zamiast tracić czas na aplikacje randkowe, wolą spożytkować go na zdecydowanie bardziej efektywne rzeczy, a także ci poszukujący, co w takich narzędziach nie widzą nic złego. I mają rację, bo choć Tinder bywa seksistowski, naprawdę można znaleźć tam miłość (wiem, bo znam takie osoby, co znalazły). Są również single, przez jednych nazywani marzycielami, a przez drugich – realistami, bo uważają, że nie trzeba zakładać konta na Bumble (choć to akurat najbardziej feministyczna apka randkowa), aby kogoś poznać. Bo to może wydarzyć się czy stojąc w kolejce na poczcie, czy do kasy w Biedronce. Co jednak w sytuacji, kiedy pojawianie się w tych i innych sprzyjających poznaniu kogoś miejscach ograniczono z powodu rozprzestrzeniającego się niebezpiecznego wirusa? Jesteśmy właśnie świadkami takiej sytuacji, która – umówmy się – żadnej grupie singli się nie podoba. Nikt nie wie, jak długo jeszcze trwać będzie narodowa kwarantanna i najlepszą obroną przed koronawirusem będzie pozostanie w czterech ścianach. A spędzanie całych dni w zamknięciu to automatycznie więcej czasu na przemyślenia, na przykład o tym, jak kogoś poznać, kiedy nie można wychodzić z domu.

Temat błachy nie jest, dlatego nie ma co udawać eksperta, a zaczerpnąć wiedzy u specjalisty, jak pandemia koronawirusa i przymusowa kwarantanna wpływa na życie singli i singielek. - Rzeczywiście, czas przymusowej izolacji jak soczewka pokazuje nasze relacje – ich jakość, głębokość kształt. Uwydatnia też priorytety – ile czasu przeznaczaliśmy na pracę, dla siebie, budowanie i pogłębianie więzi – mówi psycholog Katarzyna Szostak z warszawskiego Centrum Psychoterapii HELP. - Dla wielu osób jest to moment, w którym konfrontują się z tym, że w trudnym momencie życia nie mają kogo poprosić o wsparcie, z kim być blisko. Właśnie teraz wielu singli zaczyna doceniać znaczenie bycia w związku. I wielu z nich, ze względu na inną organizację dnia pracy, dopiero teraz ma czas i energię na to, aby zaangażować je w poznanie nowej osoby – dodaje.

Bez osoby towarzyszącej, czyli jak ułatwić sobie życie singla na weselu >>>

Gdy nawet w aplikacjach randkowych widać apatię

Ale nie wszyscy single czas kwarantanny traktują jako moment, kiedy w ich życiu nie może zadziać się nic wartościowego. - Jestem singielką i chyba się cieszę, że w tym czasie jestem sama i mogę być z rodzicami – mówi mi jedna z czytelniczek, Aneta - Mój tata jest po 60., mama po 50. Wolę jakoś im pomóc, iść na zakupy, wyjść z psem, nie mówiąc już o tym, że mają domek jednorodzinny z ogrodem, a ja wynajmuję mieszkanie w mieście – wylicza argumenty potwierdzające także przekonanie, że sam nie oznacza samotny. Czy mimo wszystko nie martwi się, że okoliczności nie sprzyjają temu, by kogoś poznać? - Szczerze, nawet nie myślę o tym. Bardziej marzę, żeby to wszystko się już skończyło i będzie można wrócić do normalnego życia – mówi. W podobnym tonie wypowiada się inna moja rozmówczyni, Justyna. - Przyjechałam do rodziców i od dwóch tygodni jestem z bliskimi. Samej w kawalerce i w zamknięciu z pewnością byłoby trudniej… Jeśli chodzi o randkowanie, to nawet w aplikacjach widzę apatię – faceci mają chyba umiarkowaną motywację do rozmowy, gdy na horyzoncie szybko nie widać spotkania. A teraz nie widać. Trzeba rozmawiać. To wielu osobom średnio wychodzi – podsumowuje.

Postanawiam, że sprawdzę, czy ma rację. Zakładam konto i dołączam do społeczności wspomnianej wcześniej aplikacji Bumble. Dlaczego feministycznej? Bo tutaj to dziewczyna musi zrobić ten pierwszy krok i napisać do faceta, który wpadnie jej w oko, a ona jemu. Podobnie jak na Tinderze tworzy się para i pojawia pole do rozpoczęcia rozmowy. Zagaduje do Sebastiana. 27 lat, dobrze mu z oczu patrzy. Widzę, że lubi koty bo taki epreferencje na Bumble też można określić (szanuję to!). Piszę: „Koty są super!”. On ma 24 godziny, żeby odpowiedzieć (kolejna zasada, w jaki sposób działa Bumble). Odpisuje i chwali mnie, że tak zaczęłam rozmowę. Pyta, czy mam kota, więc odpisuję. I tu kończy się nasza przygoda. Pisze jeszcze do dwóch innych, czas ucieka, a oni się nie odzywają. Żegnaj, Bumble! Do szukania faceta przez internet nie jest przekonana kolejna nasza czytelniczka, która chciałaby pozostać anonimowa. - Singielką jestem od prawie trzech lat, a znalezienie nowego partnera w obecnych czasach uważam za niezłe wyzwanie. Osobiście nigdy nie lubiłam poznawać ludzi przez internet. W sieci wszystko jest pięknie napisane, można bardzo umiejętnie kłamać, dzięki czemu nikt nie jest w stanie zorientować się, że nasze wypowiedzi mijają się z prawdą. A co za tym idzie, możemy tworzyć fantastyczne wersje samych siebie. Dlatego też, jeśli mam kogoś poznać, zdecydowanie wolę w realu.

10 rzeczy, które powinnaś doceniać, będąc singielką (bo inni Ci tego zazdroszczą!) >>>

Singielko, bądź w kontakcie! 

Katarzyna Szostak uważa jednak, że nie należy stawiać na apkach randkowych krzyżyka. - Ze względu na ograniczenia w przemieszczeniu się i rekomendacje dotyczące zachowania odległości od siebie, poznawanie nowych osób siłą rzeczy będzie musiało mieć charakter psychologiczny i emocjonalny. Jeśli szukacie związku, nie przygody, ta konieczność popisania ze sobą pewien czas czy też wideochatów zanim dojdzie do spotkania, może być z korzyścią dla was – przekonuje. Bardzo ważne jest to, co mówi dalej. - To właśnie w trudnych momentach najbardziej potrzebujemy kontaktu z drugim człowiekiem, choćby rozmowy z nimi, poczucia, że nie jestem sam, że ktoś mnie rozumie, przeżywa coś podobnego. Wydaje się, że to jest moment, w którym pomimo izolacji, ludzie się jednoczą, szukają sposobów na bycie bliżej siebie, bycie w kontakcie. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że jeśli mamy poznać kogoś wartościowego za pośrednictwem aplikacji randkowej, to się to po prostu wydarzy. Może to być początek poważnej relacji, a może po prostu wartościowej znajomości, którą obie strony będą chciały kontynuować po zakończeniu narodowej kwarantanny lub nie. Najważniejsze jest jednak to „bycie w kontakcie”, o którym wspomniała Katarzyna Szostak. Czyli pielęgnowanie relacji z najbliższymi, ale i odnowienie relacji z koleżanką ze liceum, czy równie dobrze z dawno niewidzianym kolegą ze studiów. Nigdy nie wiadomo, co odpisze!