Mamy znajomych w telefonie, ale nie w życiu. Tak wygląda „recesja przyjaźni” w 2026 roku
W 1990 roku zaledwie 3% dorosłych Amerykanów mówiło, że nie ma żadnego bliskiego przyjaciela. Dziś to około 17%, czyli jedna osoba na sześć. Najnowsze dane z 2026 roku opisują zjawisko, które socjologowie nazywają „recesją przyjaźni” – cichym kryzysem relacji, porównywalnym zdrowotnie z paleniem papierosów.

Badania prowadzone od lat 90. pokazują stały spadek liczby bliskich relacji. W Stanach Zjednoczonych, które są tu najlepiej opisane, odsetek dorosłych deklarujących brak choć jednego bliskiego przyjaciela wzrósł z około 3% na początku lat 90. do 12% w 2021 roku i około 17% w 2024. Równolegle dramatycznie spadł odsetek osób mających większe grono znajomych – z jednej trzeciej do kilkunastu procent w przypadku tych, którzy deklarują dziesięciu lub więcej przyjaciół. Statystyki czasu wolnego pokazują jeszcze inny wymiar: w ciągu ostatniej dekady czas spędzany z przyjaciółmi zmniejszył się o ponad jedną trzecią, a młodzi dorośli spędzają znacznie więcej godzin dziennie w samotności niż dekadę temu. Na recesji przyjaźni szczególnie tracą mężczyźni, osoby młode i część starszych dorosłych. Zdrowotne koszty słabej sieci społecznej są porównywalne z wypalaniem kilkunastu papierosów dziennie.
Ilu dorosłych nie ma dziś żadnego bliskiego przyjaciela?
Najczęściej cytowane dane pochodzą z badań Survey Center on American Life. W 1990 roku tylko kilka procent dorosłych deklarowało, że nie ma ani jednego bliskiego przyjaciela. Trzy dekady później sytuacja wygląda inaczej: w 2021 roku około 12% osób przyznawało, że w ich życiu nie ma takiej relacji, a najnowsze dane z 2024 roku mówią już o około 17%. To oznacza, że mniej więcej jedna na sześć dorosłych osób żyje bez kogoś, kogo mogłaby określić jako „naprawdę bliską” osobę spoza rodziny. Jednocześnie wyraźnie maleje liczba osób z szerokim kręgiem przyjaźni. Na początku lat 90. jedna trzecia badanych mówiła o dziesięciu lub większej liczbie bliskich przyjaciół. Dziś to kilkanaście procent. Po drugiej stronie rośnie odsetek tych, którzy mieszczą się w wąskim przedziale „zero–trzech przyjaciół”. Warto też zauważyć, że recesja przyjaźni nie rozkłada się równo. Dorośli bez dyplomu studiów wyższych dwukrotnie częściej deklarują brak bliskich osób niż ci po studiach. Różnice klasowe przekładają się więc na realne różnice w dostępie do wsparcia społecznego.
Nie tylko mniej przyjaciół, ale też mniej wspólnego czasu
Same deklaracje liczby przyjaciół to jedno. Drugie, nie mniej ważne, to realny czas spędzany razem. Analizy danych z American Time Use Survey pokazują, że od początku lat 2010. liczba minut i godzin spędzanych tygodniowo z przyjaciółmi spadła o około 37%. To znaczy, że nawet ci, którzy nadal mają bliskich ludzi w swoim otoczeniu, widują ich rzadziej. Równolegle rośnie czas spędzany w samotności. Dla osób w wieku 15–29 lat między 2010 a 2023 rokiem ilość „czasu samemu” wzrosła o kilkadziesiąt procent. Średnio dorosły Amerykanin spędza dziś samotnie ponad sześć i pół godziny dziennie. Ten obraz dobrze wpisuje się w szerszy kontekst zmiany stylu życia: wzrost pracy zdalnej i hybrydowej, rosnąca liczba godzin spędzanych przed ekranami, rozpad wspólnych przestrzeni, które kiedyś „wymuszały” spotkania offline. Dane nie mówią wprost, że telefony „zabrały nam” przyjaciół, ale jasno pokazują przesunięcie: mniej czasu twarzą w twarz, więcej czasu sam na sam z urządzeniami.
Męska recesja przyjaźni: kto traci najwięcej
Statystyki dotyczące płci są szczególnie wyraźne. W przypadku mężczyzn spadek liczby bliskich przyjaźni jest najsilniejszy w całym zestawie danych. Odsetek mężczyzn, którzy deklarują sześciu lub więcej bliskich przyjaciół, zmniejszył się od początku lat 90. do 2021 roku mniej więcej o połowę. Jednocześnie udział tych, którzy przyznają, że nie mają żadnego bliskiego przyjaciela, wzrósł kilkukrotnie – z kilku procent do kilkunastu. Badania pokazują też, że jeden na pięciu samotnych mężczyzn w USA żyje dziś bez żadnej bliskiej relacji tego typu. Co więcej, mężczyźni znacznie rzadziej niż kobiety korzystają z przyjaźni jako źródła wsparcia emocjonalnego. Tylko około jedna piąta mężczyzn deklaruje, że w ostatnim tygodniu otrzymała wsparcie emocjonalne od przyjaciela, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten jest dwukrotnie wyższy. Osobne raporty, np. Gallupa, wskazują, że w grupie mężczyzn w wieku 15–34 lat około jedna czwarta czuje się samotna przez dużą część dnia. To czyni z młodych mężczyzn jedną z najbardziej dotkniętych grup, jeśli chodzi o recesję przyjaźni.
Młodzi dorośli i Gen Z: samotni w najbardziej „podłączonym” pokoleniu
Wyobrażenie, że najbardziej samotni są w pierwszej kolejności seniorzy, coraz gorzej znosi zderzenie z liczbami. W badaniach z ostatnich lat to właśnie najmłodsze dorosłe grupy wiekowe – 18–25 czy szerzej „poniżej 30” – najczęściej deklarują poczucie samotności przez większość czasu. Szacunki się różnią w zależności od metodologii, ale w badaniach o bardziej zachowawczych definicjach samotności około jedna czwarta młodych dorosłych przyznaje, że czuje się samotna „zawsze” albo „przez większość czasu”. Dla porównania, w grupie 65+ podobne odczucia zgłasza kilka procent badanych. Ogólnie w przekroju całej dorosłej populacji około 16% osób mówi, że samotności doświadcza w tak nasilonej formie. Warto przy tym ostrożnie traktować najgłośniejsze, starsze sondaże, które potrafiły pokazywać nawet 70–80% „samotnych” wśród Gen Z – używały one bardzo szerokich kryteriów. Nowsze dane dają niższe, ale i tak niepokojące liczby. Sam fakt, że pokolenie najbardziej obecne w sieci, stale „w kontakcie”, deklaruje najwyższe poczucie samotności, pokazuje, że nie można już utożsamiać częstotliwości kontaktów online z realną gęstością sieci wsparcia.
Samotność jako czynnik ryzyka zdrowotnego
Najbardziej poruszającą częścią obrazu recesji przyjaźni są dane zdrowotne. W 2023 roku amerykański Surgeon General opublikował oficjalne ostrzeżenie dotyczące wpływu izolacji społecznej i słabych więzi na zdrowie. W opracowaniu przyrównano długotrwałe odcięcie społeczne do wypalania około 15 papierosów dziennie, jeśli chodzi o ryzyko przedwczesnej śmierci. Słaba sieć kontaktów zwiększa także ryzyko chorób sercowo-naczyniowych: szacunkowo o niemal jedną trzecią rośnie ryzyko zawału, podobnie w przypadku udaru. Metaanalizy z ostatnich lat pokazują też, że osoby z silnymi więziami społecznymi mają o około 50% większą szansę na przeżycie w dłuższej perspektywie niż osoby samotne, nawet gdy uwzględni się inne czynniki zdrowotne. U starszych dorosłych izolacja wiąże się z podwyższonym ryzykiem rozwoju demencji. To sprawia, że recesja przyjaźni przestaje być tylko problemem „psychologicznym” czy „społecznym” – staje się pełnoprawnym czynnikiem ryzyka medycznego, obok palenia, otyłości czy braku aktywności fizycznej.
Najnowsze dane o starszych dorosłych: rosnąca samotność po 45 roku życia
Przez lata narracja o samotności koncentrowała się na młodszych dorosłych, ale świeże badania wnoszą nowe niuanse. W dużej ankiecie przeprowadzonej pod koniec 2025 roku w grupie osób 45+ około czterech na dziesięciu badanych określiło się jako samotnych. To wzrost w stosunku do końca poprzedniej dekady, kiedy podobnie czuło się około 35% tej grupy. Szczególnie interesujące jest odwrócenie proporcji między płciami. Wcześniej częściej o samotności mówiono w kontekście starszych kobiet. Obecnie to mężczyźni po 45. roku życia częściej deklarują poczucie samotności niż kobiety w tym samym wieku. Prawie połowa samotnych osób w tym wieku mówi, że ma dziś mniej przyjaciół niż pięć lat temu. To wiąże się z kilkoma procesami: rozpadem wieloletnich związków, zmianą miejsca zamieszkania dzieci, przechodzeniem na emeryturę i utratą „przyjaźni z pracy”, a także śmiercią rówieśników. Tam, gdzie przez lata sieć społeczna opierała się głównie na rodzinie i pracy, po ich rozluźnieniu nie zawsze zostaje coś w zamian.
Tam, gdzie liczby się rozjeżdżają
Obraz recesji przyjaźni nie jest idealnie spójny – i to też ważna informacja. Po pierwsze, odpowiedź na pytanie „kto jest najbardziej samotny: mężczyźni czy kobiety?” zależy od tego, co dokładnie mierzymy. Mężczyźni mają mniej bliskich przyjaciół i rzadziej korzystają z nich jako źródła wsparcia, ale w niektórych badaniach ogólny poziom deklarowanej samotności bywa podobny u obu płci. Różnica wydaje się dotyczyć jakości relacji i gotowości do szukania pomocy, nie tylko surowego poczucia „jestem sam”. Po drugie, trudno powiedzieć, czy trend jest jednostajnie spadkowy. Krótkoterminowo niektóre wskaźniki samotności spadły w stosunku do pandemicznego szczytu 2021 roku, po czym znów lekko wzrosły w latach 2023–2024. W długiej perspektywie od lat 90. widać wyraźne osłabienie sieci przyjacielskich, ale na odcinku kilku lat dane bywają „szumne”. Po trzecie, różne ośrodki badawcze podają nieco inne odsetki osób bez bliskich przyjaciół – od około 12 do prawie 20%, w zależności od roku i definicji. Za najbardziej miarodajne uchodzi długofalowe badanie Survey Center on American Life, ale warto pamiętać, że mówimy o przybliżeniach, nie o jednym niepodważalnym numerze.
Dlaczego nie jest to wyrok?
Choć liczby wyglądają ponuro, badania nad więziami niosą też dość konkretną wskazówkę: relacje można odbudowywać. Nie istnieje tu żaden „gen przyjaźni”, z którym się rodzimy lub nie. Większość osób, które tworzą bogate sieci kontaktów, robi to poprzez proste, powtarzalne działania: inicjują spotkania, pielęgnują regularny kontakt, tworzą okazje do wspólnego bycia offline. Model, który pojawia się w raportach najczęściej, jest pozornie banalny: powtarzalny, mało sformalizowany czas z tymi samymi ludźmi. To może być cotygodniowe spotkanie przy kolacji, wspólne bieganie, planszówki, grupa spacerowa, małe domówki zamiast dużych, rzadkich imprez. W praktyce najtrudniejszy bywa pierwszy krok: wyjście z miejsca, w którym czekamy, aż ktoś zaprosi nas, do miejsca, w którym to my zapraszamy. Statystyki opisujące recesję przyjaźni nie są prognozą zapisanej przyszłości, tylko zdjęciem stanu na dziś. Mogą być punktem wyjścia do bardzo prywatnego pytania: kiedy ostatnio świadomie zainwestowałam w relację, zamiast tylko scrollować cudze życia.
Źródło inspiracji danych i kontekstu: analiza oparta m.in. na zestawieniu „Friendship Recession Statistics: The 2026 Numbers” autorstwa Nicka Graya oraz raportach Survey Center on American Life, Pew Research Center, Gallupa, AARP i biura Surgeon General USA.