Reklama

Skoro już nawiązujemy do historii, idźmy dalej tym tropem. Tym bardziej, że drewniaki – lub inaczej chodaki – mają ją bogatą, bo znane są od XIII wieku. To właśnie wtedy, dzięki wytrzymałości i właściwościom prozdrowotnym, stały się jednymi z najczęściej wybieranych butów przez rybaków, rolników i innych ludzi pracy w północnej Europie. Wykonane z jednego kawałka drewna (głównie dębowego albo olchowego) kolorowe klompen to podstawa tradycyjnego holenderskiego stroju. Drewniaki początkowo popularne na wsi, z czasem przeniosły się na ulice miast, charakterystycznie postukując o bruk. Wraz ze wzrostem dobrobytu zaczęły odchodzić w niepamięć. Przeproszono się z nimi w trakcie II wojny światowej, a więc znów w czasach deficytu. Od zawsze bezbłędnie oddają zresztą nastroje społeczne. Nieprzypadkowo stały się modne w latach 70. XX wieku. Przyczyniła się do tego książka „Kobiecy eunuch” wspomnianej Germaine Greer, bezlitośnie oceniającej kapitalizm i patriarchat, w tym narzuconą przez mężczyzn wizję kobiecości, kontrolowaną m.in. za pomocą mody. Przykład? Szpilki. Może i zmysłowe, ale niewygodne i szkodliwe dla zdrowia. W przeciwieństwie do neutralnych płciowo i „niewyględnych” chodaków, które noszone przez samą Greer, stały się symbolem walki z męska supremacją. Oryginalnie miały zresztą charakter uniseks, a i w latach 70. faceci sięgali po nie równie chętnie jak ich partnerki.

Według Louboutina drewniaki to szkaradny pomysł!

Nic dziwnego, że Christian Louboutin ich nienawidził. „Cóż za szkaradny pomysł!” – powiedział projektant najbardziej pożądanych szpilek (z czerwoną podeszwą), zarzucając drewniakom, że są brzydkie i niewygodne. Ale świat mody się do nich przekonał. Na wiosnę i lato 2026 roku (a także nadchodząca jesień) na wybiegach buty te lansowały takie marki jak: Bottega Veneta, Zimmermann, Simone Rocha i Chloé (w kolekcji pre-fall). Wcześniej na warsztat chodaki wzięły inne domy mody: Miu Miu, Marni, Hermès i Chanel, przyczyniając się do ich ewolucji. Dziś drewniana jest już właściwie tylko podeszwa, która naturalnie łączy się ze skórą. Buty nabrały tez seksapilu (sorry, Greer). Obok zabudowanych modeli pojawiaja się drewniaki odsłaniajace palce albo uszyte z cieńszych pasków skóry – przypominające sandały. Gładkie, zamszowe, a nawet w krowie łaty!

Chloe Prefall 2026
Chloe Prefall 2026 fot. Spotlight / Launchmetrics

Jak nosić drewniaki damskie?

W tej ostatniej wersji świetnie się sprawdzają w stylizacjach w duchu westerncore, a wiec inspirowanych Dzikim Zachodem. W połączeniu z jeansami indygo, luźną koszulą albo T-shirtem i sielską spódnicą. Powłóczyste doły są zresztą dla nich doskonałym kompanem, bo chodaki równie dobrze wpisują się w nurt boho (przywrócony do łask przez Chemenę Kamali, dyrektorkę kreatywną Chloé). Drewniaki założysz więc zarówno do koronkowej maksi połączonej z taliowaną skórzaną kurtką z bufiastymi rękawami, jak i do denimowych dzwonów lub szwedów. W końcu to właśnie takie stylizacje królowały w latach 70., kiedy drewniaki były u szczytu popularności, podkręcanej za sprawą takich ikon jak Jane Birkin i Joni Mitchell. Ale sprawdzonych pomysłów na chodaki warto poszukać też w latach 90., kiedy buty przeżywały renesans. Tym bardziej że swoje pięć minut znów mają także styl grunge (i bieliźniane sukienki) oraz minimalizm, na który stawia teraz Bottega Veneta, udowadniając, że drewniaki będą dobrą podstawą oszczędnych looków na bazie eleganckiej spódnicy z zakładkami, białej bluzki i klasycznego płaszcza. Te buty naprawdę nie lubią ograniczeń!

GettyImages-1333530972
fot. Getty Images / Raimonda Kulikauskiene
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...