„Tłumaczka” pochodzi z czasów, kiedy hollywoodzkie thrillery polityczne regularnie trafiały do kin, a największe gwiazdy nie potrzebowały widowiskowych efektów, żeby przyciągnąć widzów. Sydney Pollack postawił przede wszystkim na tajemnicę, dialogi i stopniowo rosnącą nieufność między bohaterami. Dodatkowym atutem jest miejsce akcji – film jako pierwsza pełnometrażowa produkcja fabularna otrzymał zgodę na zdjęcia wewnątrz siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku.
WIDEO…
O czym jest „Tłumaczka”?
Silvia Broome pracuje jako tłumaczka w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Pewnego wieczoru przypadkiem słyszy rozmowę prowadzoną w języku, który zna niewiele osób. Wynika z niej, że ktoś przygotowuje zamach na przywódcę fikcyjnego afrykańskiego państwa Matobo, który ma pojawić się w ONZ. Silvia zgłasza sprawę, ale szybko przekonuje się, że od tej chwili sama może być w niebezpieczeństwie. Do jej ochrony zostaje przydzielony agent Secret Service Tobin Keller. Problem w tym, że Keller nie jest przekonany, czy kobieta mówi mu całą prawdę. Kiedy zaczyna dokładniej sprawdzać jej przeszłość, odkrywa, że Silvia ma znacznie więcej wspólnego z Matobo, niż początkowo mogło się wydawać. Śledztwo zamienia się więc w grę, w której Keller musi jednocześnie chronić swoją najważniejszą świadkinię i ustalić, czy może jej zaufać.
Nicole Kidman i Sean Penn w centrum politycznej intrygi
Nicole Kidman gra Silvię spokojnie i bez przesadnych emocji, co dobrze pasuje do bohaterki, której zawodowe życie polega na słuchaniu innych i pozostawaniu na drugim planie. Sytuacja komplikuje się, gdy agenci zaczynają interesować się jej przeszłością i okazuje się, że sama może mieć powody, żeby nie mówić wszystkiego. Kidman przez sporą część filmu pozwala więc widzowi zastanawiać się, czy Silvia rzeczywiście jest przypadkowym świadkiem, czy w tej historii kryje się coś więcej. Sean Penn wciela się w Tobina Kellera, agenta Secret Service odpowiedzialnego za ochronę Silvii i sprawdzenie jej zeznań. Keller sam znajduje się w trudnym momencie życia, ale film nie robi z jego prywatnych problemów głównego tematu. Znacznie ważniejsza jest jego relacja z Silvią. On szuka sprzeczności w jej historii, ona nie zamierza bezwarunkowo mu zaufać. Zamiast typowego ekranowego romansu Pollack buduje między nimi napięcie wynikające przede wszystkim z podejrzliwości i tego, że każde z nich ma coś do ukrycia.
Sydney Pollack nakręcił thriller bez zbędnych fajerwerków
Za kamerą stanął Sydney Pollack, twórca „Pożegnania z Afryką”, „Tootsie” czy „Trzech dni Kondora”. I właśnie doświadczenie z thrillerami politycznymi dobrze widać w „Tłumaczce”. Akcja nie pędzi od jednej eksplozji do następnej. Pollack pozwala intrydze rozwijać się stopniowo, a sporą część napięcia buduje na rozmowach, obserwowaniu bohaterów i pytaniu o to, kto rzeczywiście mówi prawdę. „Tłumaczka” była ostatnim pełnometrażowym filmem fabularnym wyreżyserowanym przez Pollacka. Reżyser korzysta przy tym z klasycznych elementów thrillera politycznego: są służby specjalne, dyplomacja, ochrona ważnego polityka i bohaterka, która przypadkiem znajduje się w samym środku znacznie większej sprawy. Film ma spokojniejsze tempo niż wiele współczesnych thrillerów, ale właśnie dzięki temu daje widzowi czas na śledzenie kolejnych tropów.
„Tłumaczka” jako pierwszy film nakręcony wewnątrz siedziby ONZ
Jedna rzecz naprawdę wyróżnia „Tłumaczkę” na tle innych hollywoodzkich thrillerów politycznych. Ekipa Sydneya Pollacka otrzymała zgodę na realizację zdjęć wewnątrz siedziby ONZ w Nowym Jorku. Wcześniej pełnometrażowy film fabularny nie dostał takiego pozwolenia. Dzięki temu część scen rozgrywa się nie w zbudowanych w studiu dekoracjach, ale w prawdziwych przestrzeniach kompleksu. Ma to szczególne znaczenie, bo Silvia jest tłumaczką ONZ, a samo miejsce odgrywa w historii ważną rolę. Kabiny tłumaczy, korytarze i sale obrad nie są jedynie efektownym tłem. To właśnie tam bohaterka słyszy informację, która uruchamia całą intrygę, a planowana wizyta afrykańskiego przywódcy sprawia, że budynek staje się jednym z najważniejszych miejsc akcji.
Czy „Tłumaczka” wciąż dobrze się ogląda?
„Tłumaczka” miała premierę w 2005 roku, więc pod względem tempa wyraźnie różni się od wielu nowych thrillerów dostępnych w streamingu. Nie oznacza to jednak, że brakuje jej napięcia. Film bardziej interesuje się podejrzeniami, przesłuchaniami i odkrywaniem kolejnych informacji niż widowiskową akcją. Widz razem z Kellerem próbuje ustalić, czy Silvia jest wyłącznie świadkiem, czy jej przeszłość ma większe znaczenie dla całej sprawy. To propozycja szczególnie dla osób, które lubią polityczne thrillery oparte na intrydze i mocnej obsadzie. Kidman i Penn dostają sporo miejsca na ekranie, a sceneria ONZ nadaje historii charakter, którego trudno byłoby osiągnąć w zwykłej dekoracji. Jeśli więc masz ochotę na film z początku lat 2000., który zamiast nieustannej akcji stawia na stopniowo odkrywaną zagadkę, warto mieć „Tłumaczkę” na radarze.
Gdzie obejrzeć „Tłumaczkę”?
„Tłumaczka” jest obecnie dostępna na Netfliksie w ramach abonamentu. To dobra okazja, żeby nadrobić thriller Sydneya Pollacka albo wrócić do niego po latach. Film sprawdzi się przede wszystkim wtedy, gdy masz ochotę na polityczną intrygę z Nicole Kidman i Seanem Pennem, w której najważniejsze są tajemnica, podejrzenia i stopniowo odkrywana prawda.




















