Kultowy więzienny thriller wraca po latach. Będzie brutalniejszy niż kiedykolwiek
Minęło dziewięć lat od ostatniego sezonu, a historia ucieczek zza krat dostaje drugie życie. Tym razem bez Michaela Scofielda i bez Foxa, za to z obietnicą znacznie mroczniejszego tonu. Zdjęcia są już w połowie, a pierwsze szczegóły zdradził jeden z głównych aktorów. Fani oryginału mają powód, żeby przygotować się na sporą zmianę.

Lukas Gage zdradził, czego możemy spodziewać się po nowym „Skazanym na śmierć” i zapowiada się ostro. Aktor mówi wprost o mrocznym i brutalnym klimacie, na który pozwala odejście od telewizyjnego Foxa w stronę streamingu. Tym razem akcja rozgrywa się w mieszanym więzieniu, a główną postacią jest kobieta. To duża zmiana wobec serialu, który przez cztery sezony należał głównie do mężczyzn.
O czym jest nowy „Skazany na śmierć”? Tym razem to kobieta trafia za kraty
Punktem wyjścia nowej wersji jest Cassidy Collins, była żołnierka, która przyjmuje pracę strażniczki w jednym z najgroźniejszych więzień w Stanach Zjednoczonych. Robi to z konkretnego powodu. Chce udowodnić, jak daleko jest w stanie się posunąć dla bliskiej osoby. Drugą kluczową postacią jest Tommy, osadzony od dziesięciu lat, który odsiaduje wyrok za przestępstwo, którego nie popełnił. Jego sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy inny więzień dostaje zadanie, by go zabić. W tle przewija się wątek Jacksona, młodego polityka z zamożnej rodziny, który właśnie rusza z pierwszą kampanią do Kongresu. Akcja toczy się w mieszanym więzieniu, w którym osadzeni są zarówno mężczyźni, jak i kobiety. To zauważalna zmiana wobec oryginału, w którym przez cztery sezony kobiet w głównej obsadzie było zaledwie kilka. Nowy serial rozgrywa się w tym samym świecie co pierwowzór, ale opowiada osobną historię, z nowymi nazwiskami na liście postaci.
Kto gra w nowym „Skazanym na śmierć”? Obsada bez Wentwortha Millera
Główną rolę, czyli strażniczkę Cassidy Collins, gra Emily Browning. W Tommy'ego wciela się Drake Rodger, a Jacksona zagra Lukas Gage, którego widzowie kojarzą z „The White Lotus”. Obok nich na ekranie zobaczymy Claytona Cardenasa w roli osadzonego o pseudonimie Ghost, JR-a Bourne'a jako Juniora, Georgie Flores jako Andreę oraz Mylesa Bullocka w roli więźnia nazywanego Red. W obsadzie gościnnej znalazły się znane nazwiska. Margo Martindale zagra dyrektorkę więzienia Jessicę Strand, Donal Logue i Lili Taylor wcielą się w rodziców jednej z postaci, a Ray McKinnon zagra prywatnego detektywa. Za nową wersję odpowiada Elgin James, scenarzysta i showrunner „Mayans M.C.”, który pełni też funkcję producenta wykonawczego. W tej samej roli pozostaje Paul Scheuring, twórca oryginalnego serialu. Wśród producentów wykonawczych są również Marty Adelstein, Neal Moritz i Dawn Olmstead. Wentworth Miller, czyli serialowy Michael Scofield, oficjalnie pożegnał się z postacią i w nowej wersji nie wystąpi. Zabraknie też Dominica Purcella w roli Lincolna Burrowsa.
Dlaczego o nowym „Prison Break” jest tak głośno? Wraca postać z oryginału
Najwięcej emocji budzi jeden szczegół. Do uniwersum wraca Robert Knepper jako T-Bag, jedna z najbardziej charakterystycznych postaci pierwowzoru. Aktor pojawi się w trzecim odcinku, co ma jasno pokazać, że nowy serial dzieje się w tym samym świecie co oryginał. Dla fanów to sygnał, że twórcy nie chcą całkowicie zrywać z historią, którą znają. Druga rzecz, o której mówi się najgłośniej, to ton. Lukas Gage zapowiada, że nowa wersja będzie mroczna, brutalna i miejscami przerażająca. Aktor tłumaczy, że przejście z telewizyjnego Foxa na streaming daje twórcom więcej swobody, której wcześniej nie mieli. Sam Gage przygotowywał się do roli polityka, studiując prawdziwych amerykańskich senatorów. Dochodzi do tego zmiana perspektywy, bo pierwszoplanową postacią jest tym razem kobieta po drugiej stronie krat, a nie osadzony planujący ucieczkę.
Reboot „Skazanego na śmierć” bez braci Scofield. Czy to się obroni?
Część widzów od początku podchodzi do pomysłu z rezerwą. Trudno się dziwić, bo dla wielu osób „Skazany na śmierć” zawsze będzie historią Michaela i Lincolna, a ich nieobecność to ryzyko. Z drugiej strony twórcy nie ukrywają, że celują w nowe pokolenie widzów i nową opowieść, a nie w odgrzewanie tego, co już było. Powrót T-Baga ma być pomostem między starym a nowym. To ukłon w stronę fanów, którzy oglądali serial od 2005 roku, i jednocześnie zapowiedź, że dawne wątki mogą jeszcze wrócić. Lukas Gage sugerował zresztą, że na ekranie może pojawić się więcej znajomych twarzy z oryginału, choć na razie otwierdzony jest tylko Knepper. Reszta zależy od tego, jak rozwinie się fabuła.
Czy warto czekać na nowego „Skazanego na śmierć”?
Najwięcej frajdy z nowej wersji wyciągną widzowie, którzy lubią więzienne thrillery z wyraźnie zarysowanym napięciem i brutalniejszym klimatem. Zmiana platformy i przejście na streaming sugerują, że twórcy nie będą się oszczędzać w pokazywaniu przemocy ani trudnych tematów. Jeśli oryginał podobał ci się głównie ze względu na atmosferę zamknięcia i ciągłe poczucie zagrożenia, nowa odsłona może trafić w twój gust. Z drugiej strony, jeśli kochasz „Skazanego na śmierć” wyłącznie za braci Scofield i ich relację, warto nastawić się na coś innego. To nie kontynuacja tamtej historii, tylko nowy rozdział w tym samym świecie. Zdjęcia są w połowie, więc na konkretną datę premiery trzeba jeszcze poczekać. W Polsce serial trafi na Disney+, bo to właśnie tam u nas pojawiają się produkcje przygotowywane dla Hulu.