Nie jestem fanką podniosłego, szkolnego kina wojennego, ale „Biała odwaga” była jednym z tych seansów, po których musiałam chwilę posiedzieć w ciszy. Marcin Koszałka zamiast kolejnej opowieści o „kryształowych bohaterach” zabiera nas w Tatry lat 40. i pokazuje środowisko górali, które flirtuje z nazistowską ideą Goralenvolku. Emocje, zdrady, braterski konflikt i piękne, ale groźne góry w tle – jeśli ten film przemknął ci koło nosa przy premierze, warto wiedzieć, że bez problemu nadrobisz go teraz w VOD.

WIDEO

player placeholder

„Biała odwaga” – film wojenny, który wybiera niewygodny temat

Choć zwykle szerokim łukiem omijam filmy, które próbują „odrobić lekcję historii” za widza, przy „Białej odwadze” skusiło mnie jedno: Marcin Koszałka i Tatry. Reżyser, który wcześniej zachwycał zdjęciami do „Rewersu” czy „Pręgów”, tym razem wziął na warsztat autorski projekt i osadził go właśnie w świecie przedwojennych i wojennych górali ze Spisza. I od razu poszedł w najbardziej drażliwy punkt – współpracę części lokalnej społeczności z nazistami w ramach Goralenvolku.

To nie jest opowieść o dobrze znanym powstańcu z podręcznika, tylko o ludziach, którzy nagle dostają od okupanta propozycję „wyjątkowego traktowania” w zamian za lojalność. Z jednej strony duma z własnej odrębności, z drugiej – flirt z ideologią, która kończy się katastrofą. Ten wybór perspektywy sprawia, że „Biała odwaga” od początku stoi w kontrze do klasycznego polskiego kina wojennego. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani czarno-białych ocen, za to jest sporo momentów, przy których trudno nie zacisnąć zębów.

Zobacz także:

O czym jest „Biała odwaga”? Bracia, Tatry i Goralenvolk

Fabuła „Białej odwagi” rozgrywa się w latach 40. na Spiszu. Głównymi bohaterami są dwaj bracia – Maciej i Andrzej, grani przez Filipa Pławiaka i Jakuba Gierszała. Obaj są związani z górami, wspinaczką, lokalną społecznością, ale zupełnie inaczej reagują na to, co przynosi wojna. Do wsi wchodzą Niemcy, pojawia się idea Goralenvolku, czyli projektu, w ramach którego część górali ma zostać uznana za „odrębny” naród, bliższy Niemcom niż Polakom. Jeden z braci zafascynuje się wizją awansu społecznego i „docenienia” przez okupanta, zacznie krążyć wokół niemieckich oficerów, marzyć o karierze alpinisty w ich strukturach. Drugi będzie bardziej sceptyczny, związany z polskim podziemiem i zwyczajnie przerażony tym, jak szybko ludzie wokół są gotowi przepisać swoją tożsamość za obietnicę lepszego życia. Na tę oś braterskiego konfliktu nakłada się jeszcze wątek miłosny i dramatyczna historia rodziny, przez którą wybory polityczne przestają być abstrakcyjne, a stają się bezpośrednio związane z przeżyciem najbliższych.

Ważnym „bohaterem” filmu są też same Tatry. Koszałka wykorzystuje górski krajobraz nie tylko jako widokówkę, ale jako przestrzeń, w której toczy się bardzo realna gra o przetrwanie. Wspinaczka, lawiny, śnieg, przepaście – wszystko to buduje tło dla historii, która dzieje się na styku fascynacji górami, ambicji i politycznego flirtu z nazistami. Dzięki temu „Biała odwaga” nie jest kolejnym filmem wojennym zamkniętym w piwnicach i okopach, tylko opowieścią, która korzysta z tatrzańskiego mitu po to, by pokazać jego mroczniejsze odcienie.

Filip Pławiak, Jakub Gierszał i Sandra Drzymalska – mocna obsada „Białej odwagi”

Jednym z powodów, dla których ten film tak działa, jest obsada. Filip Pławiak, znany m.in. z „Belfra”, „Listów do M. 3” czy „Kruka”, w „Białej odwadze” dostaje rolę, w której może zagrać pełne spektrum: od fascynacji i zachwytu po strach i moralne rozbicie. Maciej nie jest ani typowym bohaterem, ani jednoznacznym zdrajcą – to ktoś, kto próbuje wykorzystać sytuację na swoją korzyść, a bardzo szybko odkrywa, że gra z nazistami ma stawkę znacznie wyższą, niż sobie wyobrażał.

Jakub Gierszał, twarz takich produkcji jak „Sala samobójców”, „Wszystko, co kocham” czy „Ziarnko prawdy”, wciela się w jego brata, bardziej lojalnego wobec polskiego państwa podziemnego. Między nimi iskrzy od pierwszych scen. To nie jest tylko spór ideowy; to zazdrości, kompleksy, stare pretensje, które wojna wyciąga na wierzch jak pod lupą. Gierszał wnosi w tę postać mieszankę twardości i kruchości, przez co ich konflikt daje się odczuć nie tylko jako spór o polityczne wybory, ale jako rozpad czegoś bardzo intymnego.

Sandra Drzymalska, którą kojarzysz pewnie z „IO”, „Sexify” albo „Jak pokochałam gangstera”, tutaj jest ważnym punktem całej układanki emocjonalnej. Jej bohaterka nie jest jedynie „dodatkiem” w męskiej historii – ma swoje pragnienia, lęki i wybory, które wpływają na tor wydarzeń. W obsadzie pojawiają się także inni znani aktorzy, ale to właśnie trio Pławiak–Gierszał–Drzymalska spina film emocjonalnie. Nie brakuje też innych znanych nazwisk, m.in. Andrzeja Woronowicza, Andrzeja Konopki czy Wiktorii Gorodeckiej. W połączeniu z charakterystyczną dla Koszałki pracą kamery i zamiłowaniem do surowych, niewygodnych ujęć, daje to wrażenie bardzo intensywnego, chwilami wręcz klaustrofobicznego seansu, mimo że akcja dzieje się w otwartej przestrzeni gór.

Marcin Koszałka i jego Tatry. Skąd wzięła się „Biała odwaga”?

Marcin Koszałka to nazwisko, które filmomani znają od lat – głównie jako wybitnego operatora. Stał za zdjęciami do „Rewersu”, „Pręgów”, „Ostatniej rodziny”, pracował też przy „Uwikłaniu” i „Zabić bobra”. Jako reżyser dał się poznać w dokumentach („Takiego pięknego syna urodziłam”, „Istnienie”) i w fabule „Czerwony pająk”. „Biała odwaga” jest jego kolejnym autorskim projektem, w którym widać obsesję na punkcie obrazów i mocnych, często niewygodnych tematów rodzinnych. Tatry nie są tu przypadkową lokalizacją. Koszałka, który sam jest związany z górami i wspinaczką, świetnie zna ten świat – zarówno jego romantyczną legendę, jak i bardzo realne konflikty, ambicje i ryzyka. W „Białej odwadze” łączy górski mit z historią Goralenvolku, czyli programu nazistów zakładającego stworzenie „oddzielnej” grupy etnicznej wśród górali i wyciągnięcie ich poza polską wspólnotę. To temat niewygodny, od lat obecny w opracowaniach historycznych, ale rzadko pokazywany w kinie na tak dużą skalę.

Film przy swojej premierze wzbudził sporo emocji właśnie dlatego, że nie ukrywa tego wątku pod dywan. Pokazuje, że kolaboracja nie była abstrakcją gdzieś „na końcu świata”, tylko bardzo konkretnymi wyborami bardzo konkretnych ludzi, którzy później musieli z tym żyć (albo nie zdążyli). Jednocześnie Koszałka nie idzie w stronę suchego wykładu – interesuje go przede wszystkim, jak ta historia wpływała na relacje w rodzinie, w małej społeczności, w grupie, która dotąd definiowała się raczej przez wspólną tożsamość górali, a nie konkretne narodowościowe szufladki.

Gdzie obejrzeć „Białą odwagę”?

„Białą odwagę” można obecnie oglądać w ramach subskrypcji na TVP VOD (za ok. 12,99 zł miesięcznie), na Amazon Prime Video (za ok. 15,50 zł miesięcznie) oraz w serwisie CANAL+ online (pakiety od ok. 29 zł miesięcznie, w jakości HD). Jeśli wolisz wypożyczyć lub kupić pojedynczy film, tytuł jest dostępny na Pilocie WP (wypożyczenie lub zakup od 8,99 zł w HD), w serwisie MEGOGO (wypożyczenie za 9,90 zł w HD), w Rakuten TV (wypożyczenie lub zakup od 9,99 zł w HD), na CANAL+ VOD (wypożyczenie za 14,99 zł w HD) oraz na Playerze (wypożyczenie za 18 zł). Ceny i dostępność mogą się zmieniać, dlatego przed seansem warto zajrzeć bezpośrednio na wybraną platformę i sprawdzić aktualną ofertę.

Biała odwaga
Fot. materiały prasowe
Biała odwaga
Fot. materiały prasowe

Zrzut ekranu 2026-08-13 133414

Zrzut ekranu 2026-08-13 133432