Wystarczył jeden weekend, by ten polski kryminał podbił Netfliksa na całym świecie. „Zacząłem oglądać i wręcz wpadłem w obsesję”
Po sukcesie „Kolorów zła: Czerwień” mało kto wierzył, że druga część pójdzie jeszcze dalej. A poszła. Od premiery 10 czerwca polski kryminał ogląda nie tylko Polska, ale i widzowie z zagranicy, którzy w komentarzach prześcigają się w zachwytach. Zagraniczne grupy filmowe na Facebooku polecają go sobie nawzajem, a tytuł błyskawicznie wskoczył do czołówki Netfliksa.

Mroczna sprawa zaginięcia, milcząca społeczność i tajemnice, które ktoś bardzo chce ukryć. „Kolory zła: Czerń” to druga odsłona kryminału, który rozkochał w sobie widzów na całym świecie. Zagraniczni fani Netfliksa nie zostawiają na nim suchej nitki, w pozytywnym sensie. Polska produkcja zebrała 80 procent pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes i wciąż przyciąga nowych widzów.
O czym są „Kolory zła: Czerń”? Zaginięcie, które odsłania sekrety małego miasteczka
Prokurator Leopold Bilski zostaje przeniesiony do spokojnego kaszubskiego miasteczka. Spokój okazuje się jednak pozorny. Z okolicy znika chłopiec, a Bilski szybko odkrywa, że sprawa łączy się z zaginięciem sprzed lat. Im głębiej wchodzi w śledztwo, tym wyraźniej widać, że mieszkańcy wolą o pewnych rzeczach milczeć. Tłem dla intrygi są Kaszuby, lokalne legendy i zbrodnie, o których nikt nie chce pamiętać. Sobczak zbudowała historię na poczuciu zagrożenia, które narasta z każdą kolejną sceną, i na ciszy małej społeczności, gdzie wszyscy się znają i wszyscy coś ukrywają. To kontynuacja „Kolorów zła: Czerwień”, ale fabuła prowadzi widza nowym torem, więc spokojnie obejrzycie ją również bez znajomości pierwszej części.
Kto gra w „Kolorach zła: Czerń”? Jakub Gierszał i reszta obsady
W rolę prokuratora Leopolda Bilskiego ponownie wcielił się Jakub Gierszał. Towarzyszą mu Marianna Zydek, Andrzej Chyra, Beata Ścibakówna, Robert Gonera, Piotr Żurawski, Julian Świeżewski oraz Adam Bobik. Za reżyserię i scenariusz odpowiada Adrian Panek, który prowadził również pierwszą część cyklu. Podstawą scenariusza jest powieść Małgorzaty Oliwii Sobczak. Pisarka stworzyła cały cykl kryminałów, których łączny nakład przekroczył 750 tysięcy egzemplarzy, co czyni je jednym z najchętniej czytanych polskich kryminałów ostatnich lat.
Zwiastun filmu znajdziecie tutaj:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dlaczego „Kolory zła: Czerń” zrobiły taką furorę zagranicą?
Najciekawsze w tej premierze nie są same liczby, tylko to, skąd przychodzą reakcje. Polski kryminał z Kaszub trafił na ekrany widzów daleko poza granicami kraju, a obcokrajowcy traktują go jak odkrycie. Na zagranicznych grupach poświęconych Netfliksowi tytuł pojawia się w polecankach obok największych hitów platformy, a komentarze pod nim liczą się w setkach. Pierwsza część, „Kolory zła: Czerwień”, otworzyła tę drogę. Produkcja z 2024 roku weszła do czołówki najpopularniejszych nieanglojęzycznych tytułów Netfliksa i pokazała, że polski kryminał potrafi przyciągnąć widza, który nie zna ani Kaszub, ani książek Sobczak. „Czerń” korzysta z tego rozpędu i idzie dalej. Na Rotten Tomatoes film zebrał 80 procent pozytywnych recenzji. Za granicą docenia się przede wszystkim atmosferę. Mroczny, surowy klimat kaszubskiej prowincji okazał się czymś świeżym dla widzów przyzwyczajonych do skandynawskich kryminałów. Polska wersja gatunku ma własny rys, a to wystarczyło, żeby obcokrajowcy zaczęli polecać ją sobie nawzajem.
„Wpadłem w obsesję”. Co piszą widzowie o „Kolorach zła: Czerń”?
Reakcje zagranicznych widzów mówią o filmie więcej niż jakiekolwiek zestawienie oglądalności. W grupie „Netflix Recommendations” na Facebooku jeden z użytkowników nazwał produkcję „ekstremalnie mroczną i niepokojącą” i polecił ją jako „chwytający za gardło kryminał”, ostrzegając przy okazji, żeby podczas seansu nie sięgać po telefon. Inny przyznał: „Zacząłem oglądać i nie mogę się oderwać, powolne tempo mnie dobija, ale wpadłem w obsesję”. Pod kolejnymi wpisami pojawiają się równie emocjonalne reakcje. „Genialny, wspaniały seans”, pisze jeden z widzów. „Niesamowity film. Uwielbiam! Obejrzysz, a będziesz w szoku”, dodaje inny. Na Twitterze polski kryminał razem z pierwszą częścią doczekał się określenia „cholernie dobrych thrillerów policyjnych”. Powolne tempo, które dla części widzów bywa wyzwaniem, paradoksalnie najczęściej wraca w komentarzach jako atut. To ono buduje napięcie i sprawia, że trudno przerwać seans w połowie.
„Kolory zła: Czerń” nie tylko dla fanów kryminałów
„Kolory zła: Czerń” spodobają się przede wszystkim fanom powolnych, atmosferycznych kryminałów, którzy cenią klimat ponad dynamiczną akcję. Jeśli lubicie skandynawskie thrillery i historie rozgrywające się w małych, dusznych społecznościach, znajdziecie tu coś dla siebie. To także dobra propozycja dla tych, którzy czytali książki Sobczak i chcą zobaczyć, jak jej Kaszuby wyglądają na ekranie. Po seans warto sięgnąć również bez znajomości pierwszej części. Film stawia na nastrój, mroczną tajemnicę i stopniowe odkrywanie prawdy, więc spokojnie wejdziecie w tę historię od zera. Premiera odbyła się 10 czerwca, a „Kolory zła: Czerń” obejrzycie na Netfliksie.
