Blonzing, czyli róż i bronzer w duecie
Nazwa blonzing powstała z połączenia angielskich słów blush (róż do policzków) i bronzing (brązowienie, ocieplanie skóry bronzerem). Jak wyjaśnia brytyjski magazyn Woman & Home, technika ta pozwala jednocześnie ocieplić cerę, podkreślić rysy twarzy i dodać jej zdrowego koloru. Nie chodzi jednak o mocne, geometryczne konturowanie ani o wyraźną, różową plamę na policzku. Najważniejsze jest płynne połączenie obu odcieni. Zainteresowanie tym sposobem makijażu wzrosło w mediach społecznościowych, a trend opisywały również redakcje beauty. Inspiracją dla wielu miłośniczek makijażu stał się naturalny, rozświetlony wygląd skóry, kojarzony z wakacyjnym wypoczynkiem. Wśród gwiazd, z którymi łączono podobną estetykę, jest Hailey Bieber. Jak zrobić blonzing? Ja zaczynam od nałożenia niewielkiej ilości bronzera na szczyty kości policzkowych, skronie i okolice czoła. Następnie dodaję róż, który rozcieram w kierunku skroni, tak aby oba kolory delikatnie się przenikały. Można też wykorzystać jeden produkt w odcieniu brzoskwiniowo-brązowym. Efekt powinien przypominać naturalny rumieniec po spacerze w słońcu, a nie makijaż z wyraźnie zaznaczonymi granicami.
WIDEO…
Komu pasuje blonzing?
Moim zdaniem największą zaletą tego trendu jest to, że można dopasować go do różnych typów urody. Jeśli masz jasną cerę, zacznij od delikatnej brzoskwini, moreli lub różu z domieszką beżu. Przy oliwkowej i średniej karnacji pięknie wyglądają odcienie terakoty, ciepłego różu i karmelu. Ciemniejsza skóra dobrze prezentuje się z intensywniejszym koralem, ceglastą czerwienią i głębokim brązem. Nie musisz jednak kierować się sztywnymi zasadami. Najważniejsze, aby kolor harmonizował z podtonem twojej skóry. Przy chłodnej karnacji możesz wybrać bardziej neutralny brąz i róż z domieszką jagodowych tonów. Przy ciepłej świetnie sprawdzą się brzoskwiniowe i złociste odcienie. Blonzing szczególnie polecam ci, jeśli nie przepadasz za mocnym konturowaniem, lubisz świeży makijaż i chcesz optycznie podkreślić kości policzkowe bez efektu ciężkiej warstwy kosmetyków. To również dobry sposób na ożywienie cery jesienią i zimą, kiedy skóra często wygląda na bardziej zmęczoną. Z oferty produktów dostępnych w popularnych drogeriach internetowych wybrałam kosmetyki, które wykorzystasz do blonzingu. To bronzery, jak i róże, które można ze sobą łączyć.
NYX Professional Makeup Buttermelt Bronzer
To mój typ na początek, jeśli zależy ci na łatwym ociepleniu cery. Puder brązujący pozwala stopniować intensywność koloru i delikatnie podkreślić kości policzkowe. Wystarczy nabrać odrobinę na puszysty pędzel i rozetrzeć kosmetyk ku skroniom. Następnie możesz dodać róż w brzoskwiniowym odcieniu, aby uzyskać efekt blonzingu bez wyraźnych linii konturowania.
Rimmel Multi Tasker Bronzer w sztyfcie 3w1
Jeśli wolisz kremowe kosmetyki, zwróć uwagę na bronzer w sztyfcie. Taka forma ułatwia precyzyjną aplikację i sprawdza się podczas szybkiego makijażu. Ja nałożyłabym niewielką ilość na policzki, a następnie rozblendowała ją wilgotną gąbeczką. Kremowa konsystencja dobrze wpisuje się w ideę blonzingu, w którym zależy nam na miękkim przejściu kolorów. Pamiętaj tylko, by nie rysować zbyt grubych pasów bezpośrednio na twarzy.
Maybelline Lifter Stix
Kolejna propozycja dla miłośniczek kremowych formuł. Bronzer w sztyfcie jest wygodny, gdy chcesz szybko ocieplić cerę i subtelnie wymodelować rysy. W blonzingu nie zależy mi na mocnym cieniu pod kością policzkową, dlatego nakładam kosmetyk nieco wyżej i starannie rozcieram. Potem dokładam róż o zbliżonej temperaturze kolorystycznej. Ciepły brąz i brzoskwiniowy rumieniec stworzą harmonijny duet, który dobrze wygląda w dziennym świetle.
Nuse Liquid Care Cheek
To propozycja dla ciebie, jeśli wolisz płynny róż od klasycznego pudru. W blonzingu ma on ważne zadanie: nadać policzkom świeżość, dzięki której bronzer nie będzie wyglądał jak zwykły produkt do opalania. Płynny kosmetyk najlepiej nakładać stopniowo, delikatnie wklepując go w skórę. Zacznij od małej ilości i rozcieraj kolor ku górze. Wybierz odcień zbliżony do brązu lub ciepłej brzoskwini, jeśli zależy ci na subtelnym, spójnym efekcie.
Rare Beauty Soft Pinch Liquid Blush
Jeśli masz ochotę na róż o mocniejszej pigmentacji, warto rozważyć tę propozycję. Płynna formuła pozwala uzyskać wyrazisty rumieniec, ale trzeba uważać z ilością. Do blonzingu wystarczy naprawdę niewielka kropelka, którą rozetrzesz na szczycie policzka i połączysz z bronzerem. Najlepiej szukać odcienia ciepłego, brzoskwiniowego lub zgaszonego różu. Dzięki temu efekt pozostanie naturalny, a policzki będą wyglądały na lekko muśnięte słońcem.
Jak uzyskać piękny efekt na twarzy bez mocnego konturowania?
Moja rada jest prosta: zacznij od niewielkiej ilości kosmetyków i dodawaj kolejne warstwy dopiero wtedy, gdy uznasz, że kolor jest zbyt subtelny. W blonzingu nie chodzi o to, aby mocno przyciemnić skórę, ale by nadać jej ciepły odcień i zdrowy rumieniec. Jeśli wybierasz produkty kremowe lub płynne, najlepiej połącz ze sobą formuły o podobnej konsystencji. Bronzer rozetrzyj na szczytach policzków i skroniach, a róż wklep nieco wyżej, kierując się ku zewnętrznym kącikom oczu. Zadbaj o to, by między odcieniami nie było wyraźnej granicy. Przy produktach pudrowych użyj miękkiego pędzla i nakładaj kolor lekkimi ruchami. Na koniec możesz dodać odrobinę rozświetlacza, ale nie jest to konieczne. Ja zostawiłabym resztę makijażu dość prostą: delikatnie podkreślone brwi, tusz do rzęs i balsam do ust wystarczą, by blonzing grał pierwsze skrzypce. To jeden z tych trendów, które naprawdę łatwo dopasować do własnych potrzeb. Nie musisz kupować specjalnego kosmetyku ani zmieniać całej swojej kosmetyczki. Wystarczy odpowiednio dobrać róż i bronzer, a następnie połączyć je tak, by twoja cera wyglądała świeżo, promiennie i naturalnie.